Site icon InTheCage.pl

Michał Hir żałuje walki z Masaevem: „To miał być prawdziwy test”

Michał Hir żałuje walki z Masaevem: „To miał być prawdziwy test”

Michał Hir miał zadebiutować w KSW przeciwko jednemu z najbardziej rozchwytywanych zawodników ostatnich miesięcy. Kontuzja Adama Masaeva wywróciła jednak wszystko do góry nogami. Niepokonany zawodnik nie ukrywa, że mocno przeżył całą sytuację, bo właśnie ten pojedynek miał mu odpowiedzieć na bardzo ważne pytania.

Już jutro podczas gali XTB KSW 118 w Kaliszu dojdzie do starcia dwóch debiutantów. Niepokonany Michał Hir zmierzy się z również niepokonanym Mateuszem Wieczorkiem, który wskoczył do karty walk po kontuzji Adama Masaeva.

Pierwotnie Hir miał sprawdzić się właśnie z zawodnikiem, który po efektownym zwycięstwie nad Maciejem Kazieczką stał się jednym z najgorętszych nazwisk w polskim MMA. Sam zawodnik nie ukrywa jednak, że bardzo żałuje odwołania tamtego pojedynku.

„To miało być największe wyzwanie”

Hir przyznał, że walka z Masaevem była dla niego ogromną motywacją i prawdziwym sprawdzianem poziomu sportowego.

To miało być największe moje sportowe wyzwanie. Chciałem zobaczyć, na jakim jestem poziomie, bo cały czas idę w górę i jeszcze tego tak naprawdę nie wiem. To był taki prawdziwy test. Bardzo żałuję, że ta walka wypadła. Liczyłem, że się uda.

Zawodnik zdradził również, że był ciekaw konfrontacji parterowej z Masaevem, który uchodzi za niezwykle groźnego grapplera.

Chciałem właśnie przetestować ten parter z nim. Sam kończę walki w stójce, ale przecież zaczynałem od jiu-jitsu i gdzieś ten parter mam. Szkoda, że nie mogłem tego sprawdzić właśnie z takim rywalem. Może jeszcze kiedyś się zobaczymy.

Chaos po kontuzji Masaeva. „Mogę bić się z kimkolwiek”

Cała sytuacja zmieniła się dosłownie kilka dni przed galą. Hir opowiedział, jak dowiedział się o problemach rywala.

Wstałem rano i dostałem wiadomość od jakiegoś gościa, czy dalej jestem na karcie, bo walka spadła i Adam ma kontuzję. Wchodzę na Instagrama, patrzę – jakieś zdjęcie o kulach. Później to jeszcze zostało usunięte. Zadzwoniłem do menedżera i wtedy zaczęło się wyjaśniać, że faktycznie coś się wydarzyło.

Mimo całego zamieszania Hir od początku naciskał, by jednak zostać na gali.

Powiedziałem od razu, że mogę bić się z kimkolwiek. Nieważne kto. Chciałem po prostu zawalczyć, bo te trzy tygodnie przygotowań były naprawdę wyjęte z życia. Dałem z siebie wszystko. Szkoda mi było tej formy, bo fizycznie czuję się najlepiej w życiu.

Wieczorek zaakceptował pojedynek praktycznie od razu.

Jak dostałem informację o nowym rywalu, to nawet specjalnie go nie sprawdzałem. Od razu powiedziałem, że bierzemy walkę. Nie było nad czym się zastanawiać.

„Może być trudniejszy niż Masaev”

Choć nazwisko Wieczorka nie wywołuje jeszcze takich emocji jak Masaev, Hir absolutnie go nie lekceważy.

Ciężko powiedzieć, bo mało czasu było, żeby go dobrze przeanalizować. Są chyba tylko dwie walki w internecie. Możliwe nawet, że będzie trudniejszy niż Adam. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo.

Zawodnik nie ukrywa jednak, że liczy przede wszystkim na efektowne widowisko.

On chyba bardziej lubi stójkę niż Adam, więc może być szansa na fajną walkę, na wymiany i bitkę. Wszyscy tego chcą.

„Po tej walce zrozumiałem, że mam kopyto w ręce”

Hir odniósł się także do swojej nokautującej siły, która zrobiła ogromne wrażenie kibicach po efektownym skończeniu Macieja Kalicińskiego.

Chyba dopiero po tej ostatniej walce zrozumiałem, że naprawdę mam kopyto w ręce. Rzuciłem po prostu cios i on padł po 20 sekundach. Trochę sam się zdziwiłem. Trenerzy zawsze mi to mówili, ale chyba dopiero wtedy do mnie dotarło.

Zobacz takżeKogo zobaczymy na XTB KSW 118 w Kaliszu? Przegląd debiutantów

Exit mobile version