Michal Martínek zanotował ważne zwycięstwo podczas gali XTB KSW 119 w Radomiu. Czech pokonał Marka Samociuka po twardej, stójkowej wojnie i przerwał niekorzystną serię po przegranej z Arturem Szpilką. Po walce nie ukrywał ulgi, przyznając, że presja przed tym pojedynkiem była ogromna.
Starcie Martinka z Samociukiem było jednym z najmocniejszych pojedynków kategorii ciężkiej podczas radomskiej gali. Obaj zawodnicy postawili na wymiany w stójce i przez trzy rundy dostarczyli kibicom sporo emocji.
Martínek o walce z Samociukiem: wiedziałem, że będzie ciężko
Po zakończeniu pojedynku Czech nie krył szacunku dla swojego rywala. Przyznał również, że w trakcie walki musiał radzić sobie z problemami zdrowotnymi.
Zdawałem sobie sprawę z tego, że to będzie mocna walka. On jest twardym gościem, z mocną szczęką, który chyba nigdy nie padł na matę. W drugiej rundzie zrobiłem sobie coś w lewą rękę. Jestem jednak bardzo szczęśliwy, gdyż walczyłem pod presją, bo nikt nie chce mieć dwóch porażek z rzędu. W ostatnim czasie przeplatam wygrane z przegranymi, ale mam nadzieję, że w końcu pozostanę na fali zwycięstw.
Dla Martinka była to szczególnie cenna wygrana. Czech wrócił na zwycięskie tory i ponownie zaznaczył swoją obecność w czołówce królewskiej kategorii wagowej KSW.
„To były moje najtrudniejsze przygotowania w karierze”
Po gali zawodnik zdradził również kulisy obozu przygotowawczego. Jak przyznał, nigdy wcześniej nie musiał godzić tak wymagających treningów z życiem rodzinnym.
To były moje najtrudniejsze przygotowania w karierze, bo przez dziewięć tygodni trenowałem w Ankosie, a w domu mam małe dziecko. Teraz więc chcę sobie zrobić trzy tygodnie przerwy i odpoczynku. Potem wrócę do Ankosu, bo obiecałem chłopakom, że teraz ja pomogę im w przygotowaniach do ich pojedynków.
Czech od lat współpracuje z poznańskim Ankos MMA i regularnie przygotowuje się tam do najważniejszych walk w swojej karierze. Po intensywnym okresie zamierza teraz poświęcić czas rodzinie i regeneracji, zanim ponownie wróci na salę treningową.
Wygrana nad Markiem Samociukiem pozwoliła Martinkowi odbudować pozycję w wadze ciężkiej. Na razie nie wiadomo, kiedy ponownie zobaczymy go w okrągłej klatce KSW, ale sam zawodnik jasno daje do zrozumienia, że chce wykorzystać ten triumf jako początek dłuższej serii zwycięstw.
Zobacz także: Rewolucja w rankingach UFC – spore zmiany w lokatach Błachowicza i Tybury
źródło, foto: KSW
