Michał Michalski odniósł efektowne zwycięstwo w co-main evencie XTB KSW 121, poddając Radosława Paczuskiego duszeniem zza pleców w pierwszej rundzie. „Cukier” najpierw przetrwał mocną wymianę stójkową, a następnie przeniósł walkę do parteru, gdzie błyskawicznie wykorzystał swoją przewagę. Po walce Michalski zaapelował również do kibiców, aby nie oceniali zawodników wyłącznie przez pryzmat pojedynczych występów.

Starcie Michała Michalskiego z Radosławem Paczuskim od początku zapowiadało się na konfrontację dwóch bardzo doświadczonych zawodników, którzy darzyli się dużym szacunkiem. Przez pierwszą minutę obaj badali dystans, jednak później doszło do mocnej wymiany, w której „Cukier” naruszył rywala i zdecydował się przenieść pojedynek do parteru.

Tam zrealizował swój plan. Michalski zdobył pozycję za plecami Paczuskiego i zakończył walkę duszeniem w pierwszej rundzie.

Przede wszystkim odniosę się do tego, że ja zawsze podchodzę do swojego rywala z ogromnym szacunkiem sportowym. Chyba że on nie podchodzi do mnie, ale Radka znam, ja go bardzo lubię prywatnie, bo jest mega człowiekiem, naprawdę super sportowcem, podchodzącym z szacunkiem, więc tego samego mogę ja mu oddać. Walka się skończyła, jak się skończyła. Taki miałem plan, żeby dojść do tego parteru. Tak jak mówisz, wymiana takich dwóch stylów była nieunikniona, bo widziałem, że trafiłem Radka, ale to nie tak, że ja go trafiłem i on mi już odpuścił, tylko on też poszedł w wymianę. A Radek ma ciężkie ręce, naprawdę mocno bił, nawet w tej wymianie. Czułem to i myślę, że nawet ostatni cios przed sprowadzeniem lekko mnie podłączył. No ale udało mi się wbić. A wiedziałem, że jak Radka złapię na ziemię, to mówię: już go nie wypuszczę.

„Nie oceniajcie nas po jednej walce”

Po zwycięstwie Michalski skierował do kibiców kilka ważnych słów. Zawodnik zwrócił uwagę na to, że występ w klatce jest jedynie końcowym efektem wielu tygodni przygotowań, wyrzeczeń i obciążeń psychicznych, których osoby obserwujące zawodników z zewnątrz często nie widzą.

„Cukier” podkreślił, że pojedyncza porażka nie powinna automatycznie prowadzić do przekreślania zawodnika i całej jego kariery.

Bo odczuwam to od dłuższego czasu, wiesz, że jakby to nie moi kibice są ze mną, ja nie mogę nic im złego powiedzieć. Po prostu taki apel mnie naszedł, bo wiem, że czasami ktoś jedną walkę przegra, to już ludzie mówią: dobra, już, już się skończyło, po wszystkim. Wiesz, nas to kosztuje tyle. To jest taka walka i psychiczna, i fizyczna. Przychodzimy zmęczeni, cały czas chodzimy w stresie. To, co mówiłem, wystawiamy się na opinię publiczną, wchodząc do klatki, bo to tak naprawdę, wiadomo, godzimy się na to, no ale tak jest. Dużo jest tych składowych, które na to wszystko wchodzą, więc żeby nie oceniać po prostu przez pryzmat, że ktoś tam jedną walkę przegrał. Każdy wchodząc do tej klatki chce tę walkę wygrać, chce się pokazać jak najlepiej i na pewno nie wchodzi z myślą: idę przegrać.

Michalski o porażce Marcina Wójcika

W rozmowie po walce Michalski został również zapytany o main event XTB KSW 121 i występ Marcina Wójcika. Polak przystąpił do walki o tymczasowy pas kategorii ciężkiej zaledwie trzy tygodnie po zaakceptowaniu pojedynku, mierząc się ze znacznie cięższym Štefanem Vojčákiem.

Michalski podkreślił, że mimo porażki Wójcik po raz kolejny pokazał ogromne serce do walki.

Tak, oczywiście. Szkoda Marcina, kurde, bo już któryś raz podchodzi do tej walki o pas. Zawsze jest blisko, a gdzieś mu kurczę troszkę brakuje. Szkoda. No ale to mówię, wojownik jest. Tyle lat też już walczy, także no szkoda.

„To nasza praca”

Michalski i Paczuski znają się od lat i przed pojedynkiem wielokrotnie podkreślali wzajemny szacunek. Po zakończeniu walki obaj zawodnicy mieli okazję zamienić kilka słów. „Matrix” przyznał, że ich relacja wykracza poza sam sport, jednak w pewnym momencie musieli stanąć naprzeciwko siebie w klatce.

Z szacunkiem przede wszystkim, że kurde, bardzo dziękuję Radkowi za walkę, że go szanuję bardzo jako człowieka, jako fajtera. Naprawdę kawał gościa. No tak, niestety, to nasza praca. Wspólnych kolegów mamy, ja też dużo osób znam z Uniqa, gdzieś tam mamy dobry kontakt, więc no taki jest ten po prostu świat. MMA jest małe i prędzej czy później musimy pójść do tej pracy i zmierzyć się ze sobą.

„Igor, obudziłeś mnie przed walką”

Jeszcze podczas Media Day Michalski wspominał o rozmowie, która dała mu dodatkowy zastrzyk energii przed występem. Po zwycięstwie podziękował Igorowi, który według zawodnika już po raz kolejny pomógł mu mentalnie przygotować się do walki.

Michalski przyznał, że w ostatnich dniach przed galą czuł pewne uśpienie i potrzebował impulsu, który ponownie pozwolił mu wejść na odpowiedni poziom koncentracji.

Wiesz co mogę powiedzieć, bo tam tak pokrótce tylko, że ostatnie dni przed walką tak trochę uśpiony byłem. Wiedziałem, że walczę i tak dalej, że idę, ale czasami jest tak, że ktoś cię musi wziąć za gabary i powiedzieć: obudź się, obudź się, bo zawalczysz zaraz, nie może dać się. Ten Igor, ten mój właśnie kolega, jest taką osobą, która już któryś raz mnie stawia na nogi tak mentalnie, więc bardzo ci za to dziękuję, Igorze.

Michalski chce odpocząć. „Głowa musi odparować”

Zwycięstwo nad Paczuskim było dla Michalskiego już czwartym występem w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Zawodnik ma za sobą bardzo intensywny okres, obejmujący również walkę o pas, dlatego po gali nie zamierza od razu wracać do regularnego rytmu startowego.

Michalski zaznaczył, że fizycznie nie czuje dużego zmęczenia, ale potrzebuje odpoczynku przede wszystkim od strony mentalnej.

Ja jakoś fizycznie nie jestem zmęczony, ale jestem zmęczony tutaj już mentalnie, psychicznie. Wiesz, to jest moja czwarta walka w rok, duży stres, walka o pas w tym międzyczasie była. Co chwilę gala, co chwilę stres, przygotowania jedne, drugie, więc muszę gdzieś tam od tego całego zgiełku na chwilę odpocząć. Pojechać, nie wiem, na tydzień w góry, bo ja tam odpoczywam, więc o to tylko chodzi, nie? Że po prostu ta głowa mi musi chwilę odparować. Muszę sobie poukładać, pozakładać nowe cele i myślę, że widzimy się po Nowym Roku zaraz.

Michalski zasugerował również, że jednym z możliwych kierunków może być gala organizowana w przyszłości na Dolnym Śląsku. Na ten moment nie chciał jednak wybiegać zbyt daleko w przyszłość.

Na zakończenie rozmowy „Cukier” podziękował również prowadzącej wywiad za wsparcie i dobre słowo, które otrzymuje przed swoimi występami.

Zobacz także: Radosław Paczuski chciałby sprawdzić się na gołe pięści. Jest jednak coś, co go powstrzymuje

foto: materiały prasowe KSW