Michał Oleksiejczuk otrzymał propozycję szybkiego powrotu do oktagonu UFC, jednak tym razem – wyjątkowo dla zawodnika znanego z dużej aktywności – zdecydował się ją odrzucić. „Husarz” miał zmierzyć się 3 października z niepokonanym Donte Johnsonem, ale problem z prawą ręką zmusił go do postawienia na zabieg i pełne wyleczenie kontuzji.

Po porażce z Abusem Magomedovem na gali UFC Baku Michał Oleksiejczuk nie zamierzał długo pozostawać bez kolejnego sportowego celu. Polak otrzymał już propozycję następnej walki, jednak tym razem musiał odpowiedzieć inaczej niż zwykle.

Według słów „Husarza” oferta dotyczyła pojedynku, który miał odbyć się 3 października na gali UFC 332. Jego przeciwnikiem miał być Donte Johnson, niepokonany zawodnik kategorii średniej, który po przejściu przez Dana White’s Contender Series wygrał trzy pierwsze walki w UFC.

Wczoraj miałem ofertę na trzeciego, tak, na 3 października. Już tam nie pamiętam, jaka to gala. Rywal chyba Donte Johnson, 3-0 w UFC. Ale ja zgłaszałem kontuzję też od razu po walce, bo właśnie mam problem z tą prawą ręką.

– powiedział Oleksiejczuk w rozmowie z naszą redakcją.

„Muszę zrobić z tym porządek”

Oleksiejczuk przyznał, że problemy z prawą ręką i łokciem nie są dla niego drobną niedogodnością. Kontuzja regularnie daje o sobie znać podczas treningów stójkowych, dlatego Polak uznał, że dalsze odkładanie zabiegu nie ma sensu.

Muszę zrobić z tym porządek, bo naprawdę bardzo mi to przeszkadza w treningach. Napisałem właśnie do Micka Maynarda i odpisałem, że bardzo dziękuję za propozycję, ale ja zgłaszałem kontuzję i już jestem w trakcie ustalania tej operacji. Muszę tę rękę zrobić, bo każdego dnia mi to przeszkadza podczas treningów stójkowych. Ta ręka cały czas mnie uwiera.

Dla Oleksiejczuka odrzucenie oferty UFC jest sytuacją wyjątkową. W przeszłości wielokrotnie brał pojedynki w krótkich odstępach czasu i był jednym z najbardziej aktywnych polskich zawodników w organizacji. Tym razem priorytetem okazało się jednak zdrowie.

Operacja zamiast kolejnej szybkiej walki

W tej samej rozmowie „Husarz” ujawnił, że zabieg prawej ręki i łokcia ma odbyć się w najbliższym czasie. Zawodnik liczy, że rehabilitacja nie potrwa długo, a jego powrót do oktagonu będzie możliwy jeszcze pod koniec roku lub na początku kolejnego.

Już wcześniej o tym nie mówiłem, ale też mnie będzie czekał zabieg na prawą rękę, na łokieć. Mam dosyć spory problem z tą ręką. Z tego, co rozmawiałem z doktorem, to nie będzie jakaś bardzo długa rehabilitacja. Mniej więcej chciałbym zawalczyć albo w grudniu, albo w styczniu.

Oleksiejczuk dodał, że operacja może odbyć się stosunkowo szybko.

Myślę, że to będzie kwestia dwóch, trzech tygodni i będę już na stole operacyjnym.

Dla Polaka oznacza to konieczność krótkiej przerwy po bardzo intensywnym okresie startów. Odrzucenie pojedynku z Johnsonem nie wynikało więc z braku zainteresowania sportowym wyzwaniem, ale z potrzeby rozwiązania problemu, który – jak podkreśla – każdego dnia utrudnia mu normalne przygotowania.

Kim jest Donte Johnson?

Proponowany rywal Oleksiejczuka ma obecnie zawodowy rekord 9-0 i pozostaje niepokonany zarówno w całej karierze, jak i pod szyldem UFC. Johnson wywalczył kontrakt po zwycięstwie przez techniczny nokaut na Dana White’s Contender Series, a następnie pokonał Sedriquesa Dumasa przez poddanie, Cody’ego Brundage’a przez niejednogłośną decyzję oraz Erica McConico przez TKO w pierwszej rundzie.

Amerykanin jest więc jednym z kolejnych zawodników budujących swoją pozycję w kategorii średniej UFC, a zestawienie z doświadczonym Oleksiejczukiem byłoby dla niego zdecydowanie największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze.

Na razie Polak koncentruje się jednak na operacji i powrocie do pełnej sprawności. Jeśli rehabilitacja przebiegnie zgodnie z planem, „Husarz” liczy na ponowne wejście do oktagonu w grudniu lub styczniu.

Zobacz także: „Myślałem, że to jest jakiś sen” – Michał Oleksiejczuk szczerze o bolesnej porażce z Abusem Magomedovem