Site icon InTheCage.pl

Michał Piwowarski o walce Michała Materli i własnej misji: „To mój moment”

Michał Piwowarski o walce Michała Materli i własnej misji: „To mój moment”

Dwa razy przegrał w Szczecinie. Teraz wraca trzeci raz – i mówi wprost – to nie jest zwykła walka. Michał Piwowarski przed debiutem w OKTAGONIE nie kalkuluje. Chce wygrać za wszelką cenę, dla siebie, dla dzieci i po to, by udowodnić, że jeszcze może namieszać. Przy okazji jasno ocenia szanse Michała Materli i zdradza, co naprawdę myśli o roli underdoga.

Już 11 kwietnia w Szczecinie, Michał Piwowarski zadebiutuje w organizacji OKTAGON MMA. Dla zawodnika Berserker’s Team to nie tylko nowy kontrakt, ale też osobista misja.

Wyszedłem tutaj dwa razy i przegrałem. Uważam, że mam sobie coś do udowodnienia. Jak mam jaja, to powinienem trzeci raz wyjść i tym razem wygrać. Jakbym trzeci raz przegrał, to byłaby tragedia.

– mówi bez ogródek.

Dodaje jednak, że czuje, iż to jego moment:

Jakoś tak czuję, że Bóg tego chce, żebym tutaj był trzeci raz i że tym razem, po tej całej drodze, którą przeszedłem, będzie dobrze.

„Muszę wygrać. Dzieci patrzą”

W rozmowie dla naszej redakcji, Piwowarski wielokrotnie wraca do wątku rodziny. To właśnie dzieci są dla niego największym motywatorem.

Już po prostu muszę wygrać. Dzieciaki na mnie patrzą. Tyle rzeczy w sobie zmieniłem. Teraz naprawdę trenuję, nie opuszczam treningów. To jest szansa, żeby coś w życiu jeszcze zmienić.

Nie ukrywa, że presja jest ogromna, ale traktuje ją jako paliwo.

Jakbym tego nie robił, to życie by przeleciało przez palce. Nic nie byłoby do wspominania. A tak? Dzieci zobaczą, że tata walczył, że próbował.

Rola underdoga? „Całe życie byłem skreślany”

W Niemczech część dziennikarzy widzi w nim zawodnika, który ma „oddać” zwycięstwo powracającemu rywalowi. Piwowarski nie robi z tego problemu.

Całe życie byłem spisywany na straty. W szkole byłem cicho-ciemny, nikt się ze mną nie liczył. To dla mnie nic nowego.

I dodaje z przekąsem:

Tym lepiej będzie smakowało, jak underdog pokaże klasę.

Zapowiada, że w klatce wszystko szybko się wyjaśni:

Pierwsza minuta, półtorej i będziemy wiedzieli, jak jest rozkład sił.

O OKTAGONIE: „Konkurencja jest zdrowa”

Piwowarski nie ukrywa, że pojawienie się OKTAGONU w Polsce może namieszać na rynku.

Konkurencja zawsze jest zdrowa. KSW jest marką samą w sobie, ale jak wchodzi nowy gracz, to robi się ruch. Zawodnicy mają większe pole manewru, widz dostaje więcej.

Podkreśla też, że warunki finansowe są zdecydowanie lepsze niż w mniejszych polskich organizacjach.

Jeżeli chodzi o federacje mniejsze w Polsce, to tutaj są warunki dwa, trzy razy lepsze.

Materla vs. Jungwirth? „Michał go złamie”

Jednym z najgłośniejszych tematów wokół gali jest debiut Michała Materli w OKTAGONIE i jego starcie z Christianem Jungwirthem na specjalnych zasadach.

Piwowarski nie ma wątpliwości, po czyjej stronie stoją argumenty.

Wiadomo, że całym sercem za Michałem. Widziałem kilka walk Jungwirta. Jest charakterystyczny, twardy, ale jak ktoś zna Michała na co dzień i wie, jak on pracuje, to to robi wrażenie.

I konkretnie typuje:

Myślę, że Michał go złamie. To będzie wojna na wyniszczenie, ale nie sądzę, żeby to trwało dłużej niż trzy, cztery rundy. Nie widzę tego na punkty.

„Ciężko pracować w ciszy. Efekt zobaczymy na koniec”

Na koniec rozmowy Piwowarski zostawia jedno zdanie, które najlepiej oddaje jego nastawienie przed OKTAGON 86:

Ciężko pracować w ciszy. A efekt zobaczymy na koniec. Oby ręka była w górze.

Szczecin. Trzecie podejście. I walka, która może zdefiniować jego dalszą drogę.

Zobacz takżeOKTAGON 84 – wyniki. Polacy zgarniają pewne zwycięstwa

Więcej w wywiadzie dla naszej redakcji:

Exit mobile version