Nathaniel Wood po raz pierwszy zabrał głos po niespodziewanej porażce z debiutującym w UFC Pavlem Andruską na gali UFC Paris. Brytyjczyk przyznał, że nie zrealizował swojego planu, a zmiana rywala na krótko przed walką mocno wpłynęła na jego przygotowania. Mimo porażki Wood nie żałuje, że zaakceptował pojedynek i zapowiada szybki powrót do treningów.
Nathaniel Wood przystępował do walki na UFC Paris z pełnym obozem przygotowawczym, jednak pierwotnie miał zmierzyć się z innym przeciwnikiem. Ostatecznie jego rywalem został Pavel Andruska, który zaakceptował pojedynek na około tydzień przed galą. Mołdawianin był przy tym zawodnikiem kategorii koguciej, który wskoczył do pojedynku w wyższej dywizji.
Wood nie zamierza jednak szukać wymówek. Jak przyznał, jego obóz przebiegł bardzo dobrze, podobnie jak proces zbijania wagi. Problem pojawił się podczas samego pojedynku.
Nie wystąpiłem tak, jak powinienem. Nie wystąpiłem tak, jak mogłem. Osobiście czuję, że zawiodłem swój zespół, szczególnie moich narożników, ponieważ czuję, że podczas walki ich nie słuchałem. Może pozwoliłem, żeby emocje przejęły kontrolę. W mojej głowie być może myślałem, że wiem najlepiej.
Brytyjczyk przyznał, że w trakcie starcia zbyt mocno zdał się na własne decyzje i nie reagował odpowiednio na wskazówki narożnika. Jego zdaniem był to jeden z kluczowych elementów, które zaważyły na jego występie.
Zmiana rywala wywróciła przygotowania
Pierwotnie Wood miał walczyć z Maironem Santosem, zawodnikiem nastawionym przede wszystkim na stójkę. To pod niego Brytyjczyk przygotowywał się przez cały obóz.
Na dwa tygodnie przed galą Santos wycofał się z pojedynku. Następnie Woodowi zaproponowano kolejnego rywala, jednak również ten zawodnik wypadł z karty. Ostatecznie zakontraktowano Andruskę.
Zmiana była znacząca, ponieważ debiutant miał zupełnie inny profil od pierwotnego przeciwnika.
Oczywiście trenowałem pod Mairona Santosa, który jest strikerem, Brazylijczykiem. Przez cały obóz starałem się przede wszystkim skupiać na zawodnikach walczących w stójce. Oczywiście w moich obozach zawsze staram się być gotowy na wszystko, ale nie trenowałem mojego cardio w takim stopniu pod obalenia i tego typu rzeczy.
Wood zwrócił uwagę, że jego sparingpartnerzy mieli przede wszystkim imitować Santosa. Gdy w ostatniej chwili pojawił się zawodnik z mocnym zapleczem zapaśniczym, jego przygotowania nie odpowiadały już w takim stopniu temu, z czym miał zmierzyć się w klatce.
Andruska zrobił na nim ogromne wrażenie
Mimo porażki Wood bardzo wysoko ocenił swojego rywala. Brytyjczyk przyznał, że Andruska zaskoczył go przede wszystkim siłą i kondycją.
W drugiej rundzie Wood zdołał posłać go na deski, ale nie był w stanie zakończyć pojedynku przed czasem. W trzeciej odsłonie Andruska ponownie narzucił wysokie tempo i skutecznie wykorzystywał zapasy.
Dzieciak był dobry. Był twardy. Nie spodziewałem się tego. (…) Był silny. Miał mnie przy siatce i myślałem, że w którymś momencie trochę odpuści. Kiedy odpuści, to będzie moja szansa, żeby eksplodować, wydostać się i odwrócić pozycję. I co jakieś dziesięć sekund myślałem: nadal naciska? Nadal naciska? Nadal naciska? I tak naprawdę naciskał przez całą walkę.
Wood przyznał również, że Andruska bardzo dobrze zmieniał rytm pojedynku. Ukrainiec mieszał próby obaleń z atakami w stójce, przez co Brytyjczyk nie był w stanie znaleźć odpowiedniego timingu.
Nie mogłem znaleźć swojego rytmu. (…) Próbowałem wejść w swój rytm i po prostu nie działało. Niektóre rzeczy wyszły dobrze, niektóre nie. Niestety on bardzo dobrze potrafił ten rytm zmieniać. Świetnie robił zmianę poziomu, markował obalenia, przechodził do latających kolan i podbródkowych, a potem markował uderzenia i przechodził do obaleń.
„Nie żałuję, że wziąłem tę walkę”
Wood nie ukrywa, że przyjęcie pojedynku z Andruską wiązało się ze sporym ryzykiem. Jednocześnie uważa, że w jego sytuacji odrzucenie walki również mogło mieć poważne konsekwencje.
Brytyjczyk podkreślił, że jest zawodowym zawodnikiem i poświęcił na przygotowania nie tylko czas, ale również znaczące pieniądze. Do tego chciał zapewnić swojej rodzinie odpowiednie warunki.
Ludzie pytają, dlaczego wziąłem tę walkę. Cóż, nie było innego wyboru. Mój przeciwnik wypadł. To było pechowe, że Mairon Santos się wycofał. Nadal chciałem walczyć. Trenowałem do walki. Nie dostaję pieniędzy, jeśli nie walczę. Nie jestem Conorem McGregorem, który ma miliony funtów i może wybierać, kiedy walczy. Jeśli przygotowuję się do walki, wydałem około 3000 funtów na wszystkie badania medyczne, skany mózgu i wszystko, czego potrzebowałem do tej walki. I co? Miałem nie walczyć?
Wood podkreślił, że gdyby miał ponownie znaleźć się w identycznej sytuacji, ponownie zaakceptowałby pojedynek. Zmieniłby natomiast sposób, w jaki zaprezentował się w klatce.
Porażka ma być dla niego paliwem
Dla Wooda była to pierwsza przegrana od trzech lat. Brytyjczyk zamierza wykorzystać ją jako dodatkową motywację do dalszej pracy.
Nie zamierza długo rozpamiętywać nieudanego występu. Po krótkim odpoczynku chce wrócić do sali treningowej i przygotować się do kolejnego pojedynku.
Mogę siedzieć tutaj, wrócić do domu, użalać się nad sobą i się dąsać, albo mogę wrócić na konia, wrócić do pracy i spróbować dawać przykład. Z porażką jest tak, że rozpala coś w środku. Nie przegrałem od trzech lat. Nie żebym wcześniej nie trenował ciężko, ale po porażce pojawia się coś w środku, co się zapala. (…) Teraz mam w sobie trochę złości, jestem wkurzony, więc wykorzystam to jako paliwo, żeby wrócić jako lepszy zawodnik.
Brytyjczyk nie zamierza również zbyt długo rozpamiętywać samego wyniku. Jak zaznaczył, w szerszej perspektywie porażka w walce MMA jest dla niego czymś, co należy zaakceptować i wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski.
Czasami wygrywasz, czasami się uczysz. W sobotę się nauczyłem.
Kiedy wróci?
Wood chce wrócić do oktagonu tak szybko, jak pozwoli mu na to UFC. Na razie zamierza spędzić trochę czasu z rodziną, a następnie rozpocząć treningi.
Wrócę na salę od przyszłego tygodnia i będę wracał do stuprocentowej formy. Mam kilka urazów po walce, ale nic, co wykluczy mnie na długo.
Brytyjczyk pozostaje przy tym niezwykle pewny siebie. Porażka z Andruską nie zmieniła jego przekonania, że w odpowiedniej dyspozycji jest w stanie pokonać każdego zawodnika.
Jestem wystarczająco pewny siebie, żeby wiedzieć, że mogę pokonać każdego na tej planecie, i wystarczająco pokorny, żeby wiedzieć, że mogę przegrać z każdym na tej planecie. To MMA, czterouncjowe rękawice, wszystko może się wydarzyć.
Zobacz także: Henry Cejudo chce, by Tom Aspinall zwakował pas UFC
źródło: YouTube / FightFront

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)


















![XTB KSW 122 – wyniki ważenia [NA ŻYWO]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/KSW-122-Wyniki-wazenia-218x150.jpg)

