Francis Ngannou ponownie wbił szpilę w UFC. Tym razem były mistrz wagi ciężkiej nie gryzł się w język i wprost wskazał winnych obecnej sytuacji królewskiej kategorii. Jego zdaniem problem nie leży w zawodnikach – tylko wyżej.
Waga ciężka od lat budzi dyskusje. Wielu kibiców i ekspertów uważa, że najlepsze czasy tej dywizji dawno minęły, a obecny poziom nie dorównuje erze legend. Ngannou widzi to podobnie, ale wskazuje konkretną przyczynę.
Dlaczego kategoria ciężka znajduje się w takim momencie?
Francis Ngannou nie owijał w bawełnę i jasno ocenił, co jego zdaniem doprowadziło do obecnego stanu wagi ciężkiej.
Myślę, że jest dużo złego zarządzania. Naprawdę dużo rzeczy jest źle zarządzanych i to wszystko się potem sypie. I dlatego jesteśmy w miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj.
Były mistrz zwrócił uwagę, że problem nie dotyczy pojedynczych przypadków – jego zdaniem to szersze zjawisko.
Nawet teraz widzisz zawodników wagi ciężkiej, jak Tom Aspinall, którzy mają problemy. To wszystko wynika z tego samego – złego zarządzania. Te sytuacje nie są spokojne ani atrakcyjne dla kibiców.
„Nie chodzi o menedżerów”
Ngannou doprecyzował, że jego krytyka nie dotyczy indywidualnych menedżerów, tylko samego sposobu prowadzenia organizacji.
Kiedy mówię o złym zarządzaniu, nie mam na myśli menedżerów. Chodzi mi o działania promocyjne i decyzje organizacji. Uważam, że coś w tym systemie po prostu nie działa tak, jak powinno.
To kolejna wypowiedź Kameruńczyka, w której podważa sposób, w jaki UFC prowadzi swoją najcięższą kategorię wagową.
Czy jest nadzieja dla wagi ciężkiej?
Mimo krytyki pojawiają się też głosy, że dywizja może jeszcze odzyskać blask. W ostatnim czasie do UFC dołączył złoty medalista olimpijski Gable Steveson, który ma potencjał na przyszłego dominatora. Coraz więcej mówi się też o nowych nazwiskach, które mogą wnieść świeżość do kategorii.
Na razie jednak narracja Ngannou jest jasna – problem nie leży w braku talentów, tylko w sposobie ich wykorzystania.
Zobacz także: Phil De Fries rzuca wyzwanie: „Proponuję walkę o pas w kategorii open”
źródło: wywiad z The Schmo | foto: UFC
