Tymoteusz Łopaczyk wskoczył w miejsce kontuzjowanego Adama Masaeva i 21 listopada zmierzy się z Adrianem Bartosińskim w walce o pas mistrzowski KSW w wadze półśredniej. „Miodożer” przekonuje w rozmowie z naszą redakcją, że nie odczuwa presji związanej z największą walką w swojej dotychczasowej karierze i chce podejść do pojedynku spokojnie.

Pierwotnie Adrian Bartosiński miał wystąpić już podczas XTB KSW 122 w Rzeszowie, gdzie jego przeciwnikiem miał być Adam Masaev. Kontuzja rosyjskiego zawodnika wykluczyła go jednak z pojedynku, a KSW zdecydowało się przenieść walkę o pas na kolejną galę. Nowym pretendentem został Tymoteusz Łopaczyk, który 21 listopada w Szczecinie stanie przed szansą zdobycia mistrzowskiego tytułu.

Łopaczyk gotowy na pięć rund

„Miodożer” zdradził, że mimo problemów zdrowotnych, które wcześniej nie pozwoliły mu wystąpić w pierwotnym terminie, obecnie jest już w pełni sprawny. Zawodnik nie wypadł również całkowicie z treningów, pomagając swoim klubowym kolegom w przygotowaniach.

Ja już jestem w pełni zdrowy i sprawny w tym momencie. Bardzo dużo czasu było na zbudowanie dodatkowego tlenu na dodatkowe dwie rundy, także na spokojnie. Ja też się nie wypadałem z treningu, pomagałem chłopakom trochę w przygotowaniach. Co prawda na tyle, ile mogłem, ale gdzieś tam się ruszałem. Kurde, no co Wam mogę powiedzieć, to słuchajcie, no wszystko wyjdzie w praniu, nie? Co ma być, to będzie.

Łopaczyk nie ukrywa, że spodziewa się, iż Bartosiński będzie chciał wykorzystać swoje zapasy i przenieść pojedynek do parteru. Pretendent zamierza natomiast zrobić wszystko, aby utrzymać walkę w stójce. Jednocześnie nie wyklucza, że będzie chciał sprawdzić się z mistrzem również w płaszczyźnie zapaśniczej.

No kurde, też nie ma się co czarować, no Bartos będzie chciał obalić, ja będę chciał pewnie utrzymać stójkę tutaj jakby. Nasze gameplany nie będą jakieś, kurcze, wiesz, trudne do rozczytania. Robimy sporo tych zapasów.

Wiesz co, ja wiem, że mam też zapasy dobre. Nie wiem, czy na tyle dobre, żeby z Bartosem się przepychać i rywalizować w nich. Na pewno też nie będę jakoś super unikał tych zapasów, nie? Zobaczymy. Też jak widzieliśmy w poprzednich walkach, no to jego też można obalić, nie? To nie jest tak, że jego się nie da obalić.

„Bartos” ma czym zagrozić w stójce

Choć Bartosiński przez lata kojarzony był przede wszystkim z dominującą grą zapaśniczą i klinczem, Łopaczyk zwraca uwagę na jego wcześniejsze zwycięstwa przed czasem. Pretendent pamięta między innymi nokauty mistrza nad Arturem Szczepaniakiem oraz Michale Michalskim.

Nie no, Bartos ma bardzo mocną stójkę, ja pamiętam jego nokauty wcześniejsze, chociażby nawet jak on bił się z Arturem Szczepaniakiem o zwakowany tytuł, jak go znokautował, z Michalskim przecież był nokaut, bardzo dużo nokautował i w FEN-ie dużo nokautował. Ja pamiętam te nokauty i wiem, że też ma kowadło w łapie i trzeba będzie uważać w tej stójce. To nie jest tak, że on nie ma w ogóle tej stójki.

Łopaczyk nie wyklucza również zakończenia walki przed czasem przez poddanie. W jego ocenie Bartosiński jest zawodnikiem, którego można sprowadzić i zmusić do walki w parterze, a następnie poszukać tam swoich szans.

Nie no, na pewno się da, no Mamed pokazał, że się da, nie?

Na pytanie, czy sam jest w stanie dokonać tego, czego dokonał wcześniej Mamed Khalidov, Łopaczyk odpowiedział z charakterystycznym dla siebie dystansem:

Nie jestem Mamedem, ale kurde, może coś tam wyczaruję się, nie?

„Zero presji”

Pretendent został również zapytany o presję związaną z możliwością zatrzymania Bartosińskiego w KSW. Mistrz znajduje się bowiem w końcowej fazie swojej przygody z organizacją, a jego pojedynek z Łopaczykiem może być jedną z ostatnich walk „Bartosa” w federacji.

„Miodożer” podchodzi jednak do tego bez większych emocji. Jak sam przyznał, rozmawiał o tym z żoną i nie czuje, jakby wychodził do walki o pas.

Zero presji. Ostatnio z żoną się rozmawiałem, że nie czuję, że się o ten pas bije. Tak trenuję, robię wszystko, żeby wyjaśnić tę walkę, ale zero stresu, takiego napięcia. Ale to dobrze. Na to przyjdzie czas, ważne, żeby nie przypalić tego wcześniej.

Łopaczyk nie chce również przewidywać, jak dokładnie będzie wyglądała walka. Obaj zawodnicy mają za sobą pojedynki, w których potrafili dostarczyć kibicom efektownego widowiska, ale jego zdaniem przebieg starcia może zależeć od tego, jak obaj odnajdą się w klatce.

Zobaczymy, czas pokaże. Różnie te walki wychodzą. Raz chcesz zawalczyć spokojnie i wychodzi chaos. Raz chcesz zrobić chaos, a wychodzi zupełnie spokojna walka. Ciężko powiedzieć.

Łopaczyk nie narzeka na przygotowania

W przygotowaniach do walki o mistrzowski pas Łopaczyk korzysta przede wszystkim z zawodników, z którymi regularnie trenuje na miejscu. Wymienił Damiana Jankowskiego, Wojciecha Michalika, Michała „Kokosa” oraz Hugo. W październiku planuje również kilka wyjazdów treningowych do Gdańska i do Szopy.

Nie, nie mogę narzekać. Mówię, że mam 4-5 chłopaków do roboty tutaj na miejscu, to już jest bardzo dużo. A to, że robimy jakieś tam wyjazdy, to już jest coś dodatkowego, z czego chcemy skorzystać, ale tak naprawdę nie musiałbym w ogóle wyjeżdżać. Wszystkich mamy na miejscu. Nie ma sprawy.

Łopaczyk zdradził również, że nie musi przejmować się dodatkowym pół kilogramem w limicie wagowym. Jego zdaniem znalazł już sposób na przygotowanie organizmu do rywalizacji w tej kategorii.

Może być ogólnie różnie. Nie, będzie dobrze. Wydaje mi się, że znalazłem ten swój sposób na to wszystko, żeby być zadowolony.

Starcie Tymoteusza Łopaczyka z Adrianem Bartosińskim odbędzie się 21 listopada podczas XTB KSW 123 w Szczecinie. Stawką pojedynku będzie mistrzowski pas KSW w wadze półśredniej.

Zobacz także: Adrian Bartosiński o porażce z Mamedem Khalidovem: „Myślałem, że jestem nieśmiertelny”

foto: KSW