Nagła zmiana walki wieczoru na XTB KSW 116 wywołała zaciekawienie i kontrowersję wśród fanów MMA. Czy mistrz Adrian Bartosiński dostał zbyt łatwe zadanie, czy może Madars Fleminas ma szansę dokonać czegoś sensacyjnego?
Decyzja o zestawieniu Adriana Bartosińskiego z Madarsem Fleminasem na KSW 116, 14 marca w Gorzowie Wielkopolskim, wywołała mieszane reakcje wśród czołowych zawodników kategorii półśredniej. Większość z nich przyznaje, że zestawienie zaskoczyło, choć opinie na temat jego zasadności są podzielone.
Mateusz Pawlik (10. miejsce w rankingu) podchodzi do sprawy filozoficznie, podkreślając nieprzewidywalność MMA.
„Zaskoczyło mnie to zestawienie. Danie szansy Madarsowi walki o pas jest częścią bycia wojownikiem. W MMA wszyscy jesteśmy wojownikami i nigdy nie wolno skreślać żadnego fightera. Czekam na dobrą walkę.”
Daniel Skibiński (9. miejsce) przyznaje, że zestawienie go zaskoczyło, ale jednocześnie kupuje argumentację organizacji w obecnej sytuacji kategorii.
„Z jednej strony trochę mnie to zaskoczyło to zestawienie, ale z drugiej strony jak najbardziej kupuję argumentację i chyba w obecnej sytuacji w kategorii półśredniej to jest jedyne takie możliwe zestawienie realne, patrząc właśnie na to, kto kiedy miał walkę, kto już jest z kimś zestawiony, więc jak najbardziej kupuję to.”
Zawodnik z Poznania przestrzega jednak przed lekceważeniem Łotysza.
„Na miejscu Bartosińskiego nie lekceważyłbym Fleminasa. Jest to mocny zawodnik, wygrywał ze Szczepaniakiem, wygrywał, według mnie wygrał też z Koziorzębskim, więc no, nie lekceważyłbym go. Oczywiście też ma sporo dziur w swoim arsenale, ale jest wytrzymałym gościem. Ciekawy jestem, jak się sprawdzi na pięciorundowej walce.”
Adam Niedźwiedź (8. miejsce) nie kryje zdziwienia wyborem organizacji, sugerując, że inni zawodnicy bardziej zasługiwali na szansę.
„Dziwnie, dziwnie, dziwnie… ale to też pokazuje mi na przykład, że takie szanse się mogą zdarzać, nawet jak właśnie jesteś gdzieś tam na tyle rankingu, że możesz dostać tą walkę o pas szybciej. Tu mi się wydawało, że dużo bardziej zasługuje ktoś z dwójki: Koziorzębski i Szczepaniak.”
Zawodnik spekuluje, że być może wszyscy inni odmówili walki z tak krótkim wyprzedzeniem.
„Może też być tak, że wszyscy narzekają na te zestawienia, a tymczasem z tak krótkim wyprzedzeniem nikt nie chciał się bić z Bartosem i pierwszym po prostu, który się zgodził, był Fleminas.”
Kacper Koziorzębski (5. miejsce) ujawnił, że wiedział o zestawieniu już od dwóch tygodni i rozumie logikę organizacji.
„Z braku opcji w kategorii był albo Madars, albo ściąganie kogoś nowego, więc pewnie woleli dać kogoś, z kim Bartos jeszcze nie walczył, ale z rankingu i znanego kibicom.”
Na pytanie, czy Fleminasowi należał się title shot, odpowiedział krótko: „Nie należało się”.
Najbardziej krytyczny wobec tego zestawienia okazał się Artur Szczepaniak (3. miejsce), który nie ukrywa rozczarowania decyzją organizacji.
„Ta walka jest bez sensu. Ani to sportowe, ani rankingowe, ani medialne. Dziwię się bardzo, czemu mi jej nie dali lub nie zaproponowali. Mogli też kogoś nowego zakontraktować. Oczywiście wiemy, że to walka zrobiona na szybko, ale mogli się bardziej postarać.”
Szczepaniak uważa, że organizacja popełnia błąd strategiczny.
„Szkoda właśnie, że takie decyzje organizacji bardziej szkodzą, niż dają zysk. Madars nie ma nic do stracenia, a Adrian jest w dobrej formie. Więc walka do jednej bramki moim zdaniem.”
Andrzej Grzebyk (2. miejsce) początkowo był zaskoczony, ale dostrzega w tym zestawieniu pewną strategię marketingową.
„Na początku mnie zaskoczyło to zestawienie. Trochę zszokowało też, nie będę ukrywał, ale miałem przeciek, więc gdzieś po części wiedziałem, że taka walka będzie pewnie ogłoszona.”
Były rywal Bartosińskiego przestrzega przed lekceważeniem Fleminasa.
„Na pewno nie można lekceważyć Madarsa, bo jak ostatnio pokazał, że każdy na niego krzyczy, a tu chłopak walkę z Łopaczykiem wygrał. Wcześniejsze walki też moim zdaniem były dla niego, nie dla przeciwników, ale sędziowie widzieli to troszkę inaczej. Więc na pewno nie ma nic do stracenia, jest nieprzewidywalny, bije z różnych kątów, jest długi, jest niewygodny przede wszystkim.”
Grzebyk dostrzega w kontrowersyjnym zestawieniu element strategii promocyjnej.
„Po coś takie zestawienie się też robi, żeby Polska o tym gadała. Spójrzcie, co się dzieje w internecie, wszędzie, gdzie się nie spojrzy. Widać, że ta walka po prostu spowodowała, że jest rozgłos. Ja jakby nie patrzeć, są potrzebne te rozgłosy teraz dla federacji.”
Zawodnik nie ukrywa, że będzie kibicował Łotyszowi ze względów osobistych.
„Ja tutaj kibicuję Madarsowi, bo nie ukrywajmy… z Bartosem się nie lubimy i nie będziemy lubić.”
Muslim Tulshaev (1. miejsce w rankingu) przyznał się do podwójnego zadowolenia z tego zestawienia.
„Ja się ucieszyłem tak naprawdę dwa razy. Po pierwsze, że to Fleminas, bo jakby był Francuz – Parnasse, to pokrzyżowałoby mi moje plany na ten rok. A tam trochę rozmawialiśmy z KSW i już coś ustaliliśmy. A po drugie, no ucieszyłem się w jego imieniu, bo chłop jest już tyle czasu w kategorii, z każdym prawie walczył, ale nie o pas. I wiesz, dobrze jest zobaczyć kogoś nowego z mistrzem, jak walczy.”
Reakcje zawodników pokazują, że choć zestawienie wywołało kontrowersje, większość z nich dostrzega w nim pewną logikę organizacyjną, jednocześnie przestrzegając aktualnego mistrza przed lekceważeniem Fleminasa.
(Pytanie o ocenę zestawienia zadaliśmy wszystkim zawodnikom TOP 10, poza bohaterami walki)
