Justin Gaethje osiągnął cel, na który pracował przez całą karierę, ale nie zamierza jeszcze ogłaszać końca. Mistrz wagi lekkiej UFC przyznał jednak, że wspólnie z rodziną i swoim zespołem coraz częściej bierze pod uwagę moment, w którym będzie musiał podjąć decyzję o emeryturze.

Justin Gaethje po zdobyciu mistrzowskiego pasa znalazł się w zupełnie nowej sytuacji. Przez lata był zawodnikiem polującym na największe nazwiska i kolejne mistrzowskie szanse, a teraz to pozostali czołowi lekkiej kategorii patrzą w jego kierunku.

W rozmowie dla UFC on Paramount+ Amerykanin przyznał, że na razie nie wskazuje konkretnego rywala, z którym chciałby stoczyć pierwszą obronę tytułu. Wie jednak, że kilka najbliższych pojedynków w dywizji może bezpośrednio zdecydować o tym, kto stanie naprzeciwko niego.

„Zawsze miałem kogoś, kogo mogłem gonić”

Gaethje przez zdecydowaną większość kariery funkcjonował jako pretendent. Nawet gdy zdobywał kolejne ważne zwycięstwa, przed nim znajdował się kolejny cel.

Teraz sytuacja całkowicie się odwróciła.

To bardzo dziwna sytuacja. Zawsze był przede mną jakiś mistrz. Zawsze miałem kogoś, kogo mogłem gonić. Teraz, kiedy jestem mistrzem, muszę po prostu utrzymać i obronić to, co mam. Nie patrzę na konkretnych przeciwników. Wiem, że najlepsi zawodnicy na świecie polują teraz na mnie i na tym polega cała gra. Wiem więc, że następny będzie jeden z najlepszych zawodników na świecie. Jest kilka dużych walk, które zdecydują o tym, z kim zmierzę się w następnej kolejności.

Mistrz kategorii lekkiej podkreślił, że nie zamierza sam wybierać sobie przeciwników. Jak przyznał, od tego ma menadżerów i trenerów, ponieważ sam jest gotów walczyć z każdym.

Gaethje: „Jestem drobiazgowy. Dlatego zaszedłem tak daleko”

Amerykanin został również zapytany o mentalną zmianę, jaka nastąpiła po zdobyciu mistrzowskiego pasa. Przez lata jego największym motorem napędowym było udowodnienie, że należy do najlepszych na świecie.

Sam Gaethje przyznał, że traktował bardzo osobiście fakt, iż nie posiadał najważniejszego tytułu.

To trudne. Jestem osobą, która bierze wiele rzeczy bardzo osobiście. Nie byłbym tutaj, gdzie jestem, gdybym nie podchodził do pewnych rzeczy właśnie w ten sposób. To, że nie byłem najlepszy na świecie, brałem osobiście. Budziłem się każdego dnia z tym głodem. Teraz osiągnąłem ten cel i jestem najlepszy na świecie, ale ogień we mnie nadal płonie równie mocno. W ostatniej walce zaprezentowałem się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, więc muszę brać to pod uwagę.

Gaethje zwrócił również uwagę na swój wiek. Mistrz przyznał, że wcześniej spodziewał się, iż właśnie ten czynnik może być dla niego coraz większym problemem.

Tymczasem uważa, że obecnie prezentuje się lepiej niż kiedykolwiek.

Myślałem, że mój wiek będzie większym problemem. Nikt wcześniej nie zdobył mistrzostwa w mojej kategorii wagowej po 35. roku życia. Ja zdobyłem je, mając 37 lat. To, że w tym wieku nadal prezentuję się w ten sposób, jest niesamowite. Zawsze mam jednak wokół siebie cały zespół. Mam trenerów i menadżerów. Nigdy sam nie wybieram swoich walk, bo ja zawalczę z każdym. To moja praca. Mój zespół dba o to, żeby były to odpowiednie pojedynki.

„Nie wiem, ile walk mi zostało”

Najciekawszy fragment rozmowy dotyczył jednak przyszłości mistrza i potencjalnego zakończenia kariery.

Gaethje przyznał, że zaczął już analizować wszystkie argumenty za dalszymi startami i przeciwko nim. Nie jest jednak w stanie odpowiedzieć, kiedy dokładnie zakończy swoją sportową drogę.

Jak podkreślił, od pierwszego profesjonalnego pojedynku podchodzi do kariery krok po kroku i nie zamierza tego teraz zmieniać.

Wszystko to rozpisałem sobie i nadal muszę uzupełniać listę plusów i minusów. Ostatecznie jednak jestem w tej grze, dopóki w niej jestem. W środku nadal czuję, że mam taki sam potencjał do walki jak zawsze. W dużej mierze polegam jednak na swoim zespole i rodzinie, jeśli chodzi o podejmowanie takich decyzji. Kiedy przejdę na emeryturę? Nie mam pojęcia. Ile walk mi zostało? Też nie mam pojęcia. Od pierwszego dnia brałem wszystko po jednej walce i nadal będę robił dokładnie tak samo. Będę ufał swojemu zespołowi i wiem, że jeśli przyjdzie moment na poważną rozmowę, oni ją ze mną przeprowadzą.

„Moim zdaniem już zbudowałem swoje dziedzictwo”

Mimo że Gaethje nie wie jeszcze, ile pojedynków pozostało mu w karierze, zapytany o swoje miejsce w historii, odpowiedział niezwykle pewnie.

Amerykanin uważa, że osiągnął już wystarczająco dużo, aby pozostawić po sobie dziedzictwo, z którego może być dumny.

Szczerze mówiąc, czuję, że już wypełniłem swoje dziedzictwo.

W dalszej części rozmowy mistrz wrócił między innymi do znaczenia swoich wcześniejszych porażek i zwycięstw. Szczególne miejsce w jego historii zajmuje Max Holloway, z którym Gaethje mierzył się w jednej z najbardziej pamiętnych walk swojej kariery, która odbyła się na UFC 300. Holloway znokautował Gaethje w ostatniej sekundzie pięciorundowej walki o pas BMF.

Zdaniem Amerykanina tamto doświadczenie miało ogromny wpływ na to, jakim zawodnikiem i człowiekiem stał się później. Tym bardziej wyjątkowy był dla niego późniejszy sukces w pojedynku z Ilią Topurią, który wcześniej sam znokautował Hollowaya.

Max Holloway był ogromnym elementem budowania człowieka, którym jestem, i dziedzictwa, które stworzyłem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Ilia wcześniej pokonał i znokautował Maxa, a ja później wszedłem tam i odniosłem sukces. Nie mógłbym napisać tego wszystkiego lepiej.

Z kim chciałby się zmierzyć mistrz?

Pod koniec rozmowy mistrz został zapytany, z którym przeciwnikiem ze swojej dotychczasowej kariery najchętniej zmierzyłby się ponownie.

Początkowo wymienił między innymi Charlesa Oliveirę oraz Maxa Hollowaya, jednak szybko uznał, że w pewnym sensie pogodził się już z tymi rozdziałami swojej kariery.

Ostatecznie wskazał jedno nazwisko.

Gdybym mógł wybrać kogokolwiek, z kim walczyłem wcześniej… nie ma zbyt wielu takich osób. Wybrałbym Oliveirę albo Hollowaya, ale skoro Topuria ich pokonał, to mogę sobie to w pewien sposób usprawiedliwić i powiedzieć, że już to odzyskałem. Więc chyba Conor McGregor. Chciałbym go uciszyć.

Gaethje nie wskazał jeszcze konkretnego terminu powrotu do oktagonu ani nazwiska rywala, z którym chciałby stoczyć pierwszą obronę mistrzowskiego pasa. Jedno jest jednak pewne – mimo 37 lat i coraz częściej pojawiającego się tematu emerytury, Amerykanin nadal czuje w sobie ten sam ogień.

A jeśli rzeczywiście nadal będzie prezentował formę, o której mówi po ostatnim występie, pretendentom do pasa kategorii lekkiej nie będzie łatwo odebrać mu to, na co czekał przez całą karierę.

Zobacz także: Byłe gwiazdy UFC wspominają koszmarne kontrole antydopingowe

źródło: wywiad dla UFC on Paramount+ | foto: Chris Unger/Zuffa LLC