Mateusz Rębecki podczas programu OKTAGON LIVE wrócił do relacji z Renato Moicano, który w przeszłości niejednokrotnie wypowiadał się o Polaku w niepochlebny sposób i typował jego porażki. Były mistrz FEN przyznał, że do dziś nie wie, skąd u Brazylijczyka taka niechęć, szczególnie że obaj normalnie trenowali razem na macie. Rębecki zaznaczył jednak, że nie żywi do Moicano urazy, choć jego publiczne zachowanie ocenia jednoznacznie.

Mateusz Rębecki w ostatnich latach wielokrotnie mierzył się z niepochlebnymi opiniami Renato Moicano. Brazylijczyk, który od lat należy do czołówki kategorii lekkiej UFC, niejednokrotnie stawiał przeciwko Polakowi, a jego wypowiedzi na temat „Chińczyka” nie należały do szczególnie przychylnych.

Co ciekawe, według Rębeckiego nie wynikało to z żadnego konfliktu, który miałby miejsce między zawodnikami podczas wspólnych treningów. Polak przyznał, że obaj normalnie ze sobą rozmawiali i odbywali rundy sparingowe.

Nie mam pojęcia. Pewnie mnie za bardzo nie lubi. Po prostu ludzie mają prawo kogoś nie darzyć sympatią. No i ja to rozumiem. Fakt jeden jest taki, że nie powinien po prostu publicznie mówić. To nie było w porządku. Ja tam urazy nie mam do niego. Niesmaczne zachowanie i tyle. No takie.

Rębecki został następnie zapytany o to, czy między nim a Moicano dochodziło kiedykolwiek do sytuacji, które mogłyby tłumaczyć późniejsze wypowiedzi Brazylijczyka.

Polak nie wskazał jednak żadnego konkretnego wydarzenia. Wręcz przeciwnie – jego zdaniem ich relacja podczas wspólnych treningów była zupełnie normalna.

Nie, właśnie rozmawialiśmy normalnie, rundki mieliśmy i te rundki normalnie były zrobione, więc ja byłem zdziwiony. Wiadomo, że akurat Grant Dawson czy tam Chris Duncan byli bliżej niego. Ja byłem właśnie, tak jak wspominałem, outsiderem, ale to nie jest tak, że byłem niemiły dla ludzi. Byłem serdeczny wręcz.

Brazylijczyk nie zawsze widział Rębeckiego w roli zwycięzcy

Sytuacja jest o tyle interesująca, że Moicano i Rębecki walczą w tej samej kategorii wagowej, a Brazylijczyk miał okazję obserwować rozwój Polaka w UFC. Rębecki przez lata budował swoją pozycję w organizacji, odnosząc zwycięstwa między innymi nad Loikiem Radzhabovem, Grantem Dawsonem czy Myktybekiem Orolbaiem.

Nie wszystkie pojedynki układały się jednak po jego myśli. Polak poniósł porażki z Diego Ferreirą, Chrisem Duncanem, Ľudovítem Kleinem oraz Grantem Dawsonem. Właśnie przy okazji tych walk typy i komentarze Moicano na temat Rębeckiego zwracały uwagę.

Sam zawodnik nie zamierza jednak dopisywać do tego większej historii. W jego ocenie każdy ma prawo kogoś nie lubić, nawet jeśli nie ma ku temu wyraźnego powodu. Rębecki podkreśla jednocześnie, że najbardziej nie odpowiadało mu to, iż brazylijski zawodnik swoje zdanie na jego temat prezentował publicznie. Nie chodziło więc o sam brak sympatii, ale sposób, w jaki Moicano miał się na jego temat wypowiadać.

„Nie mam do niego urazy”

Rębecki nie zamierza jednak przenosić tej sytuacji na relacje osobiste. Mimo niepochlebnych opinii ze strony Moicano Polak nie deklaruje żadnej chęci rewanżu słownego ani sportowej zemsty.

Co więcej, jego wypowiedź pokazuje, że całą sytuację traktuje raczej jako dziwny epizod niż poważny konflikt. Tym bardziej że – jak sam zaznaczył – podczas wspólnych treningów nie dochodziło między nimi do żadnych problemów.

Ja tam urazy nie mam do niego. Niesmaczne zachowanie i tyle.

Dziś Rębecki może patrzeć na tę historię z zupełnie innej perspektywy. Po ostatnim zwycięstwie nad Kylem Prepolecem jego zawodowy rekord wynosi 21-5, a Polak ponownie buduje swoją pozycję w UFC po wcześniejszych porażkach z Grantem Dawsonem, Ľudovítem Kleinem i Chrisem Duncanem.

Historia z Moicano pozostaje natomiast jednym z ciekawszych przykładów relacji między zawodnikami, które z zewnątrz mogą wyglądać na konflikt, choć sami zainteresowani nigdy nie mieli bezpośredniego spięcia podczas wspólnych treningów.

Zobacz także: Mateusz Rębecki o zarobkach w UFC. Zdradził, jak marnie wyglądały jego pieniądze w FEN

źródło: OKTAGON LIVE – program Macieja Turskiego i Alberta Odzimkowskiego z udziałem Mateusza Rębeckiego | foto: Jeff Bottari/Zuffa LLC