MMA od dawna nie jest już sportem, który potrzebuje hali, by stworzyć wielkie widowisko. Największe organizacje na świecie potrafiły przyciągać na swoje wydarzenia dziesiątki tysięcy kibiców, a już w sobotę OKTAGON po raz kolejny spróbuje udowodnić, że również europejskie MMA może wypełniać piłkarskie stadiony. Frankfurt będzie kolejnym rozdziałem historii, która rozpoczęła się dla czesko-słowackiej organizacji właśnie na niemieckim rynku.

W historii mieszanych sztuk walki nie brakuje wydarzeń, które pod względem frekwencji wymykały się standardom znanym z tego sportu. PRIDE potrafił organizować gale dla dziesiątek tysięcy Japończyków, UFC wypełniało ogromne stadiony w Australii, a w 2017 roku KSW zgromadziło na PGE Narodowym blisko 58 tysięcy kibiców. Dziś do tego grona należy również OKTAGON, który w 2024 roku sprowadził do frankfurckiego Deutsche Bank Park 59 148 widzów.

Teraz, niespełna dwa lata później, organizacja wraca w to samo miejsce. OKTAGON 94 odbędzie się 26 września 2026 roku, a w walce wieczoru lokalny bohater Christian Eckerlin zmierzy się z byłym mistrzem organizacji Davidem Kozmą. Sam powrót na stadion, który przed dwoma laty stał się symbolem ekspansji OKTAGON-u w Niemczech, jest jednak czymś więcej niż kolejną galą w kalendarzu.

Bo żeby zrozumieć, dlaczego sobotni wieczór we Frankfurcie może być ważny nie tylko dla samego OKTAGON-u, warto cofnąć się o kilka dekad i przypomnieć sobie, które wydarzenia w historii MMA zgromadziły największą publiczność, co sprawiło, że ludzie zdecydowali się przyjść na stadion oraz jaką rolę odegrali w tym wszystkim lokalni bohaterowie.

1. PRIDE/K-1 Shockwave – absolutny gigant. Liczba, która do dziś budzi spory

Jeżeli szukamy największego wydarzenia w historii MMA pod względem publiczności, trudno zacząć od czegokolwiek innego. PRIDE/K-1 Shockwave – gala, która odbyła się 28 sierpnia 2002 roku na Stadionie Narodowym w Tokio, była wydarzeniem o skali, która nawet dziś robi ogromne wrażenie. PRIDE połączyło siły z K-1, tworząc wielką galę sportów walki, a według najczęściej przytaczanej liczby na stadionie miało pojawić się 91 107 widzów. Ta wartość od lat funkcjonuje jako rekord frekwencji w historii MMA, choć jej dokładność jest przedmiotem sporu.

I właśnie tutaj pojawia się ciekawostka, której nie warto pomijać. Tapology, czyli baza, z której pochodzi karta walk, podaje przy tym wydarzeniu 71 000 widzów. Rozbieżność wynika z tego, że liczba 91 107 była oficjalnie ogłoszoną frekwencją wydarzenia, podczas gdy 71 tysięcy pojawia się w źródłach jako bardziej konserwatywna wartość dotycząca rzeczywistej liczby osób obecnych na stadionie. W zestawieniach rekordów MMA obie wartości funkcjonują obok siebie.

Dlatego w przypadku Shockwave najuczciwiej mówić o ogłoszonej frekwencji wynoszącej 91 107 widzów, jednocześnie zaznaczając, że część źródeł podaje 71 tysięcy. Nie zmienia to jednak skali wydarzenia. Nawet przy przyjęciu niższej wartości mówimy o ponad 70 tysiącach osób oglądających na żywo galę sportów walki.

Co ważne, nie był to przypadkowo zestawiony stadionowy spektakl. PRIDE i K-1 połączyły w jednym wydarzeniu największe gwiazdy swoich organizacji i różne odmiany sportów walki. Na szczycie zestawienia Mirko Filipović zmierzył się z Kazushim Sakurabą, a Chorwat zwyciężył przez przerwanie lekarskie po drugiej rundzie. Jeszcze większym widowiskiem okazało się jednak starcie, które znalazło się wcześniej na karcie. Antônio Rodrigo Nogueira stanął naprzeciwko ważącego około 158 kilogramów Boba Sappa. Różnica gabarytów była ogromna, a początek walki wyglądał tak, jakby Brazylijczyk miał zostać zmiażdżony przez znacznie większego rywala. Sapp wielokrotnie rzucał Nogueirą o matę, jednak „Minotauro” przetrwał potężne ataki, doczekał się zmęczenia przeciwnika i w drugiej rundzie poddał go balachą.

Na karcie znalazły się również pojedynki Jerome’a Le Bannera z Donem Fryem, Ernesto Hoosta z Semmym Schiltem, Gary’ego Goodridge’a z Lloydem Van Damsem, Jarrela Venetiaana z Daijiro Matsui oraz Wanderleia Silvy z Tatsuyą Iwasakim. Część z nich była pojedynkami kickbokserskimi, a część starciami MMA, co dodatkowo pokazuje, jak szeroko potraktowano wówczas ideę wielkiego wydarzenia sportów walki.

Shockwave było więc czymś więcej niż zwykłą galą MMA. PRIDE i K-1 stworzyły wydarzenie, które miało być wielkim świętem sportów walki i przyciągnęło na stadion publiczność, jakiej w tamtym czasie trudno było szukać na jakiejkolwiek innej gali MMA. Na jednej karcie spotkały się największe nazwiska obu organizacji, a skala całego przedsięwzięcia pokazała, że mieszane sztuki walki mogą być czymś znacznie większym niż wydarzeniem dla fanów zgromadzonych w hali.

I choć po latach trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, czy na stadionie rzeczywiście pojawiło się 91 107 osób, czy bliższa prawdy jest liczba 71 tysięcy, jedno nie ulega wątpliwości – Shockwave było wydarzeniem na gigantyczną skalę. To właśnie takie gale wyznaczały później punkt odniesienia dla kolejnych organizacji, które próbowały przenieść MMA z hal na największe stadiony. Przecież dokładnie od porównania do tej historycznej gali rozpoczęła się transmisja gali KSW 39, które również odbyło się na stadionie i które także znajdzie się na naszej liście największych gal MMA pod względem frekwencji.

2. PRIDE Final Conflict 2003 – 67 tysięcy kibiców i walka o koronę w Grand Prix

Nieco ponad rok po gigantycznym Shockwave PRIDE ponownie pokazało, że w Japonii MMA może być wydarzeniem na stadionową skalę. PRIDE Final Conflict 2003 odbyło się 9 listopada 2003 roku w Tokyo Dome, a na trybunach pojawiło się 67 451 widzów. Tym razem magnesem była nie tylko sama marka PRIDE i imponująca karta walk, ale również finał turnieju, który miał wyłonić najlepszego zawodnika kategorii średniej organizacji.

Na gali rozegrano półfinały i finał PRIDE Middleweight Grand Prix 2003. Turniej rozpoczął się kilka miesięcy wcześniej, podczas PRIDE Total Elimination 2003, a w Final Conflict pozostała już czwórka zawodników. W pierwszym półfinale Wanderlei Silva pokonał na punkty Hidehiko Yoshidę, natomiast Quinton Jackson zatrzymał Chucka Liddella przez przerwanie narożnika w drugiej rundzie. Tym samym finał zestawił dwóch niezwykle mocnych zawodników, którzy tego samego wieczoru musieli najpierw przejść przez półfinałowe przeszkody.

Finał turnieju okazał się jednym z najbardziej pamiętnych momentów w historii PRIDE. Wanderlei Silva i Quinton Jackson nie potrzebowali pełnych pięciu rund, by rozstrzygnąć rywalizację. Brazylijczyk zatrzymał Amerykanina w 6. minucie i 28. sekundzie pierwszej rundy, kończąc pojedynek serią kolan i zdobywając zwycięstwo w Grand Prix.

Na tym jednak wielka karta się nie kończyła. W walce o tymczasowe mistrzostwo PRIDE w wadze ciężkiej Antônio Rodrigo Nogueira zmierzył się z Mirko Filipoviciem. Chorwat przez długi czas stanowił ogromne zagrożenie dla Brazylijczyka, ale Nogueira przetrwał jego ataki i w drugiej rundzie poddał go balachą. Na karcie znaleźli się również Kazushi Sakuraba, Kevin Randleman, Heath Herring, Yoshihisa Yamamoto, Dan Henderson, Murilo Bustamante oraz Gary Goodridge.

Final Conflict 2003 było więc kolejnym dowodem na to, jak ogromną pozycję PRIDE zajmowało wówczas na japońskim rynku. 67 451 widzów w Tokyo Dome, finał prestiżowego Grand Prix i zestawienie nazwisk, które kilka lat później dla wielu fanów miały stać się symbolami złotej ery MMA. Jeśli Shockwave pokazało skalę, do jakiej można było doprowadzić wielkie wydarzenie sportów walki, Final Conflict udowodniło, że PRIDE potrafiło utrzymać tę skalę również przy kolejnych stadionowych galach.

3. OKTAGON 62 – 59 148 widzów. Frankfurt znalazł swojego króla

Kolejnym wydarzeniem, które znalazło się w ścisłej czołówce największych gal MMA pod względem frekwencji, jest OKTAGON 62. 12 października 2024 roku czesko-słowacka organizacja po raz pierwszy przeniosła MMA na niemiecki stadion, wypełniając frankfurcki Deutsche Bank Park. Na trybunach pojawiło się 59 148 widzów, co uczyniło wydarzenie jednym z największych w historii tego sportu pod względem frekwencji.

Skala wydarzenia była tym bardziej interesująca, że nie chodziło wyłącznie o sprowadzenie na niemiecki stadion największych zagranicznych gwiazd. OKTAGON od początku budował galę wokół zawodników, którzy mieli już własną publiczność w Niemczech. W walce wieczoru spotkali się Christian Eckerlin i Christian Jungwirth, dwaj zawodnicy przedstawiani przez organizację jako jedne z największych niemieckich gwiazd MMA. Stawką nie był jednak klasyczny pas mistrzowski, lecz specjalnie przygotowany tytuł „King of Germany”, który miał rozstrzygnąć, kto może być nazywany królem niemieckiego MMA.

Pojedynek trwał pełne pięć rund. Christian Eckerlin narzucił swoje tempo i ostatecznie wygrał jednogłośną decyzją sędziów, zdobywając pas „King of Germany”. Organizacja po gali podkreślała nie tylko sam wynik, ale również reakcję publiczności na wejścia obu zawodników. Przy wyjściu Jungwirtha stadion miał wspólnie śpiewać, natomiast Eckerlin, jako zawodnik związany z Frankfurtem, otrzymał przy wejściu szczególne wsparcie miejscowych kibiców.

To właśnie ten element jest istotny dla całej historii. Organizacja miała już zawodników, z którymi miejscowa publiczność mogła się utożsamiać. Eckerlin był związany z Frankfurtem i klubem MMA Spirit, a Jungwirth reprezentował Stuttgart. W ten sposób pojedynek został przedstawiony jako starcie Frankfurtu ze Stuttgartem, a jego stawką było coś więcej niż zwycięstwo w pojedynczej walce. Karta była zresztą znacznie szersza. Oprócz walki o tytuł „Króla Niemiec” odbyły się dwa kolejne pojedynki mistrzowskie – Kerim Engizek zmierzył się z Patrikiem Kinclem o pas wagi średniej, a Katharina Dalisda broniła tytułu w kategorii słomkowej przeciwko Mallory Martin. W karcie znaleźli się także m.in. Max Coga, Niko Samsonidse, Max Holzer czy Will Fleury.

Na frankfurckim stadionie nie zabrakło również polskiego akcentu. W wadze ciężkiej Adam Pałasz po raz drugi zmierzył się z Lazarem Todevem. Polak dobrze rozpoczął pojedynek i po pierwszej rundzie prowadził na kartach punktowych. W drugiej odsłonie Bułgar odwrócił jednak losy starcia i zakończył je przez TKO po 2 minutach i 20 sekundach.

OKTAGON 62 pokazał więc coś, co w kontekście całej historii rekordowych frekwencji jest szczególnie istotne. Żeby wypełnić stadion, nie wystarczy samo zestawienie nazwisk. Potrzebna jest historia, z którą może utożsamić się lokalna publiczność. We Frankfurcie taką historią było starcie dwóch niemieckich zawodników o symboliczny tytuł „Króla Niemiec”, a 59 148 osób, które pojawiły się na Deutsche Bank Park, pokazało skalę zainteresowania, jakie udało się wokół tej rywalizacji zbudować. Co ważne, dla OKTAGON-u Frankfurt nie był jednorazowym eksperymentem. Organizacja już wtedy mówiła o wejściu na kolejny poziom, a dziś, we wrześniu 2026 roku, wraca dokładnie w to samo miejsce. I ponownie buduje swoją galę wokół Christiana Eckerlina. Tym razem jego rywalem będzie David Kozma, a wydarzenie odbędzie się 26 września 2026 roku.

4. KSW 39: Colosseum – 57 766 widzów i stadion pełen polskich gwiazd

Kolejnym przystankiem na naszej liście jest KSW 39: Colosseum, czyli wydarzenie, które 27 maja 2017 roku przyciągnęło na PGE Narodowy 57 766 widzów. Tym samym gala stała się jednym z największych wydarzeń w historii MMA i przez lata pozostawała jednym z najważniejszych przykładów tego, jak skutecznie można połączyć sportową rangę pojedynków z ogromnym zainteresowaniem masowej publiczności.

Skala gali robiła wrażenie również pod względem samej karty walk. W jeden wieczór kibice zobaczyli aż pięć pojedynków mistrzowskich, a co szczególnie nietypowe, walka o pas znalazła się już na samym początku wydarzenia. Galę otworzyły Ariane Lipski i Diana Belbita, które walczyły o pierwszy w historii KSW mistrzowski pas w kategorii muszej kobiet. Brazylijka zwyciężyła przez poddanie pod koniec pierwszej rundy i została pierwszą mistrzynią tej dywizji.

Później przyszła kolej na kolejne mistrzowskie starcia. Marcin Różalski pokonał Fernando Rodriguesa Jr. i zdobył pas wagi ciężkiej, Tomasz Narkun poddał Marcina Wójcika w walce o mistrzostwo kategorii półciężkiej, a Mateusz Gamrot jednogłośnie pokonał Normana Parke’a, broniąc tytułu wagi lekkiej. Całość zwieńczyło natomiast starcie dwóch aktualnych wówczas mistrzów – Mamed Khalidov, czempion wagi średniej, zmierzył się z Borysem Mańkowskim, mistrzem kategorii półśredniej. Po 15 minutach sędziowie jednogłośnie wskazali Khalidova jako zwycięzcę.

Nie tylko mistrzowskie pasy miały jednak przyciągnąć kibiców na PGE Narodowy. KSW świadomie zbudowało kartę wokół zawodników, którzy byli już rozpoznawalnymi postaciami również poza samym MMA. Mariusz Pudzianowski zmierzył się z Tyberiuszem Kowalczykiem, a ich pojedynek miał dodatkowy kontekst – obaj rywalizowali ze sobą jeszcze w czasach startów w zawodach strongman. W klatce mieli więc rozstrzygnąć rywalizację, która zaczęła się na długo przed ich karierami w MMA.

Obok nich pojawili się także Paweł Mikołajuw, znany jako „Popek Monster”, oraz debiutujący w KSW Robert Burneika, czyli „Hardkorowy Koksu”. Były to postacie doskonale rozpoznawalne w polskiej przestrzeni medialnej, choć ich popularność nie wynikała wyłącznie z występów w MMA. KSW potrafiło wykorzystać tę rozpoznawalność i zestawić ją z pojedynkami największych sportowych gwiazd organizacji. Sama federacja po gali wskazywała zresztą, że Pudzianowski, „Popek” i Burneika należeli do najbardziej medialnych postaci związanych z wydarzeniem.

Był jednak jeden moment, który szczególnie mocno pokazał, że KSW 39 było wydarzeniem osadzonym w Warszawie, a nie tylko kolejną dużą galą MMA. Kiedy do klatki wychodził Łukasz Jurkowski, na PGE Narodowym rozbrzmiał „Sen o Warszawie” Czesława Niemena. „Juras”, związany z Warszawą i od lat obecny również w przestrzeni piłkarskiej jako kibic Legii Warszawa oraz jej spiker, wychodził do pojedynku z Rameau Thierrym Sokoudjou przy utworze, który dla wielu mieszkańców stolicy jest jednym z najbardziej charakterystycznych muzycznych symboli miasta. Cały stadion włączył się w doping, tworząc jeden z najbardziej pamiętnych obrazków tamtej gali.

I właśnie takich elementów było podczas KSW 39 więcej. Na jednej karcie znalazły się sportowe pojedynki o najwyższą stawkę, zawodnicy będący ikonami KSW, powrót Jurkowskiego po kilkuletniej przerwie, rywalizacja byłych strongmanów, medialne nazwiska ze świata rozrywki oraz pojedynek dwóch aktualnych mistrzów. To nie była więc wyłącznie gala zbudowana wokół jednego wielkiego nazwiska. Była próbą stworzenia wydarzenia, w którym każdy fragment karty miał przyciągnąć inną część publiczności.

Efekt był imponujący. 57 766 sprzedanych biletów dało KSW 39 miejsce w absolutnej czołówce największych wydarzeń MMA pod względem frekwencji, a sama organizacja określała galę jako największe wydarzenie w nowożytnej historii MMA w momencie jej organizacji. Na PGE Narodowym spotkały się sport, rozrywka i lokalna tożsamość, a właśnie ta mieszanka pozwoliła KSW stworzyć widowisko, którego skala wykraczała daleko poza standardową galę sportów walki.

5. UFC 243 – 57 127 widzów. Rekord UFC w Australii

Po dwóch wielkich wydarzeniach PRIDE, stadionowym rekordzie OKTAGON-u i KSW przyszedł czas na organizację, która przez lata wyznaczała standardy światowego MMA. UFC 243 odbyło się 6 października 2019 roku na Marvel Stadium w Melbourne i zgromadziło 57 127 widzów, ustanawiając wówczas rekord frekwencji w historii UFC. Organizacja oficjalnie potwierdziła tę liczbę, a wydarzenie pobiło wcześniejszy rekord UFC ustanowiony również w Melbourne podczas UFC 193, gdy na stadionie pojawiło się 56 214 kibiców.

Nie był to jednak przypadkowy wybór miejsca ani karty walk. W walce wieczoru spotkali się dwaj zawodnicy niezwykle mocno związani z regionem Oceanii. Robert Whittaker, urodzony w Nowej Zelandii, ale reprezentujący Australię i mieszkający w Sydney, przystępował do pojedynku jako niekwestionowany mistrz UFC w wadze średniej. Jego rywalem był Israel Adesanya, urodzony w Nigerii i wychowany w Nowej Zelandii tymczasowy mistrz tej kategorii. Stawką było zunifikowanie obu pasów i wyłonienie jednego mistrza dywizji do 84 kilogramów.

Starcie dwóch największych gwiazd regionu miało więc wyjątkową oprawę. Ponad 57 tysięcy ludzi wypełniło ogromny stadion, a atmosfera jeszcze przed walką wieczoru pokazywała, że UFC trafiło z wydarzeniem w miejsce, gdzie lokalni zawodnicy byli w stanie wygenerować zainteresowanie znacznie wykraczające poza typową publiczność MMA. Sama organizacja później podkreślała, że ponad 94 procent uczestników wskazało, iż przyjechało do stanu Wiktoria specjalnie ze względu na wydarzenie.

W klatce nie doszło jednak do wyrównanej, pięciorundowej wojny, której część kibiców mogła oczekiwać. Israel Adesanya przetrwał presję mistrza w pierwszej rundzie, a pod jej koniec sam posłał Whittakera na deski. W drugiej odsłonie ponownie wykorzystał moment, gdy Australijczyk ruszył do ataku, i zakończył pojedynek kontrującym lewym sierpowym oraz serią ciosów. Sędzia Marc Goddard przerwał walkę po 3 minutach i 33 sekundach drugiej rundy. Adesanya zunifikował tytuły i po raz pierwszy został niekwestionowanym mistrzem UFC w wadze średniej.

Na tym oczywiście nie kończyła się karta, która miała przyciągnąć australijskich i nowozelandzkich kibiców. W co-main evencie Dan Hooker pokonał jednogłośnie Ala Iaquintę, a w głównej karcie wystąpili również m.in. Brad Riddell, Justin Tafa i Jake Matthews. Szczególnie mocno publiczność zapamiętała pojedynek Riddella z Jamiem Mullarkeyem, który zakończył się zwycięstwem Riddella i został wyróżniony jako jeden z najlepszych występów wieczoru.

UFC 243 pokazało więc drugi, nieco inny sposób na wypełnienie stadionu. Nie trzeba było budować wydarzenia wyłącznie wokół historycznej marki czy całej serii rozpoznawalnych nazwisk. Wystarczyło mieć wielką walkę, której bohaterowie byli mocno związani z miejscową publicznością, oraz odpowiednio wykorzystać zainteresowanie całego regionu. Whittaker i Adesanya byli tego wieczoru nie tylko mistrzem i pretendentem. Byli również twarzami MMA w Australii i Nowej Zelandii, a ich pojedynek przyciągnął na Marvel Stadium tłum, który ustanowił nowy rekord UFC.

57 127 osób oznaczało wówczas nowy rekord organizacji, ale także kolejny dowód na to, że największe gale MMA mogą z powodzeniem konkurować o uwagę publiczności z innymi wielkimi wydarzeniami stadionowymi. I właśnie dlatego UFC 243 znalazło się w gronie wydarzeń, które wyznaczały granicę możliwości frekwencyjnych współczesnego MMA.

OKTAGON 94 – Frankfurt znów może zapisać się w historii

Już w najbliższą sobotę, 26 września 2026 roku, OKTAGON po raz drugi w historii zawita na murawę Deutsche Bank Park. Organizacja wraca dokładnie w to samo miejsce, w którym dwa lata temu przed 59 148 kibicami Christian Eckerlin został „Królem Niemiec”, a sama gala stała się jednym z największych wydarzeń frekwencyjnych w historii MMA. Teraz OKTAGON 94 ma szansę ponownie znaleźć się na naszej liście – wszystko zależeć będzie od tego, jak dużą część stadionu uda się wypełnić tym razem.

Tym razem Eckerlin ponownie będzie jednym z głównych bohaterów wydarzenia. W walce wieczoru zmierzy się z Davidem Kozmą, byłym mistrzem OKTAGON-u, który aż pięciokrotnie bronił mistrzostwa. Organizacja ponownie stawia więc na sprawdzony już we Frankfurcie mechanizm – wielkie wydarzenie, stadionową oprawę i zawodnika, z którym miejscowa publiczność zdążyła się utożsamić.

Frankfurt jest jednak tylko jednym z elementów znacznie większej układanki. OKTAGON w 2026 roku bardzo mocno postawił na rynek niemiecki. Pierwszą galę w tym kraju zorganizowano już 17 stycznia – OKTAGON 82 odbył się w Düsseldorfie, a dwa tygodnie później organizacja pojawiła się w Stuttgarcie podczas OKTAGON 83. Następnie przyszły wydarzenia w Hamburgu 7 marca, Hanowerze 16 maja, Berlinie 20 czerwca oraz Kolonii 11 lipca.

Na tym jednak niemiecki kalendarz OKTAGON-u się nie kończy. Po sobotnim wydarzeniu we Frankfurcie organizacja wróci jeszcze w tym roku do Monachium 31 października, Hanoweru 7 listopada oraz Dortmundu 5 grudnia. Oznacza to łącznie dziesięć gal na niemieckim rynku w 2026 roku – od styczniowego Düsseldorfu po grudniowy Dortmund.

To pokazuje, że w przypadku OKTAGON-u trudno mówić już o pojedynczej próbie wejścia na nowy rynek. Niemcy stały się jednym z najważniejszych elementów działalności organizacji. Co więcej, kolejne gale nie są organizowane w jednym miejscu – OKTAGON regularnie pojawia się w różnych częściach kraju, od Düsseldorfu i Stuttgartu, przez Hamburg, Hanower i Berlin, aż po Kolonię, Frankfurt, Monachium i Dortmund. W wielu z tych wydarzeń istotną rolę odgrywają miejscowi zawodnicy, których organizacja wykorzystuje do budowania zainteresowania w konkretnych miastach i regionach. Tegoroczny kalendarz jest efektem procesu, który trwa już od kilku lat. OKTAGON konsekwentnie zwiększa swoją obecność w Niemczech, przechodząc od pojedynczych wydarzeń do organizowania gal w kolejnych dużych miastach i coraz większych obiektach.

I właśnie Frankfurt jest najlepszym przykładem tej strategii. W 2024 roku OKTAGON nie próbował po prostu sprowadzić na stadion kilku zagranicznych gwiazd i liczyć na sprzedaż biletów. Zbudował wydarzenie wokół lokalnej rywalizacji Eckerlina z Jungwirthem, nadał jej dodatkową stawkę w postaci tytułu „Króla Niemiec” i stworzył z niej historię, która miała znaczenie przede wszystkim dla niemieckich kibiców. Efekt – 59 148 widzów – był jednym z najbardziej spektakularnych wyników frekwencyjnych w historii światowego MMA.

Teraz OKTAGON próbuje zrobić to ponownie. I niezależnie od tego, czy 26 września uda się przekroczyć granicę 57, 58 czy nawet 59 tysięcy widzów, sama możliwość powrotu na ten sam stadion po dwóch latach pokazuje, jak szybko zmieniła się pozycja organizacji na niemieckim rynku. W 2024 roku Frankfurt miał być wielkim eksperymentem. W 2026 roku jest już częścią znacznie większego planu.

Zobacz także: OKTAGON 94 – karta walk. Gdzie i jak oglądać?