Dziś trudno wyobrazić sobie transmisję KSW bez jego głosu, charakterystycznych porównań i emocji, które potrafi wywołać przed telewizorami. Łukasz „Juras” Jurkowski zdradził jednak, że jego przygoda z komentowaniem MMA zaczęła się zupełnie przypadkowo – po pierwszej historycznej gali KSW i spotkaniu z Andrzejem Janiszem.

Wszystko zaczęło się po KSW 1

Zanim Łukasz Jurkowski stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych komentatorów sportów walki w Polsce, sam znajdował się po drugiej stronie klatki. W 2004 roku wygrał pierwszy turniej KSW, staczając trzy walki jednego wieczoru i kończąc rywalizację ze złamaną nogą, ale z mistrzowskim pasem.

To właśnie po finale pierwszej gali KSW jego drogę przeciął Andrzej Janisz, który pojawił się na wydarzeniu jako dziennikarz Polskiego Radia. Janisz przeprowadził z Jurkowskim wywiad, a następnie doszedł do wniosku, że zawodnik dobrze odnajduje się przed mikrofonem. Niedługo później padła propozycja, która kompletnie zmieniła dalszą karierę „Jurasa”.

Po wygraniu przeze mnie KSW jedynki, tego turnieju – trzy walki jednego wieczoru – wychodzę ze złamaną nogą po finale, ale szczęśliwy, bo wygrałem. Andrzej Janisz, który był na tej gali jako dziennikarz Polskiego Radia, zainteresowany sportami walki, mówi: „Zrób ze mną wywiad”. Zrobił ze mną wywiad po finale i stwierdził, że jak na zawodnika, szczególnie po trzech walkach, potrafię złożyć zdanie podrzędnie złożone, że to jakoś brzmi. Zaproponował mi już wtedy po tym wywiadzie, że on w Eurosporcie co jakiś czas ma transmisję gal Bushido. Czy chcę przyjechać do Eurosportu i skomentować z nim, bo on nie ma pojęcia o MMA, a żebym wytłumaczył ludziom mniej więcej, co z czym się je. I w zasadzie tak to wyglądało na początku, że raz na dwa miesiące robiliśmy jakąś transmisję.

„Nie miałem absolutnie żadnego pomysłu na siebie”

Początki były więc dalekie od wielkiego planu na medialną karierę. Jurkowski przyznaje wprost, że nie miał wówczas wypracowanego stylu ani wizji tego, jak powinien brzmieć komentator MMA. Tym bardziej że ponad dwie dekady temu w Polsce praktycznie nie było gotowych wzorców, na których można byłoby się oprzeć.

Kluczową rolę w jego rozwoju odegrał Janisz. Dla „Jurasa” nie był jedynie partnerem przy mikrofonie – z czasem stał się przede wszystkim dziennikarskim mentorem, który na bieżąco poprawiał jego błędy.

Nie miałem absolutnie żadnego pomysłu na siebie. Jedyne, co, to słuchałem uwag Andrzeja Janisza, którego traktuję absolutnie jako mojego przyjaciela teraz, po wielu latach, ale przede wszystkim jako dziennikarskiego mentora. Ilość błędów językowych, które ja robiłem na początku… Jak on mi tłumaczył mniej więcej, jak trzeba brzmieć na bieżąco, wypisywał mi, jak siedzieliśmy ze słuchawkami, gdzie robię błędy językowe. Podkreślał, bo słyszy trzeci raz już to ode mnie. Więc w ten sposób też nauczyłem się w miarę po polsku mówić poprawnie podczas transmisji.

To właśnie z połączenia doświadczenia Janisza i perspektywy aktywnego zawodnika stopniowo narodził się duet, który później przez lata był jednym z najbardziej charakterystycznych głosów polskiego MMA.

Juras o talencie do komentowania: „Albo to masz, albo nie masz”

Choć Jurkowski ogromną wagę przywiązuje do pracy nad warsztatem, nie ukrywa, że jego zdaniem samego charakteru komentatora nie da się nauczyć.

Według legendy KSW można nauczyć się poprawnie mówić, zdobywać wiedzę i eliminować błędy, ale praca z samym głosem wymaga również czegoś, czego nie da się wyćwiczyć wyłącznie przed mikrofonem.

Wydaje mi się, że akurat jeżeli chodzi o komentowanie, pracę z mikrofonem, gdzie masz tylko głos, musisz mieć to coś. Nie jest to coś, czego się nauczysz. Albo to masz, albo tego nie masz. Koniec, kropka. Możesz być poprawny w komentowaniu wydarzeń sportowych, ale jeżeli nie masz takiej wrodzonej charyzmy w głosie, która sprawi, że ktoś, stojąc w kuchni, odwróci się i zobaczy, co się dzieje w telewizorze, no to raczej będziesz poprawnym komentatorem, ale nigdy nie będziesz komentatorem, który wystawi głowę poza tłum komentatorów, których w Polsce jest wielu. Ale to też lata pracy kosztowały mnie, aby doskonalić ten warsztat.

Jak Juras przygotowuje się do transmisji?

Po ponad dwóch dekadach pracy przed mikrofonem Jurkowski wciąż nie traktuje transmisji rutynowo. Co ciekawe, jego sposób przygotowywania się do gal mocno odbiega jednak od stereotypowego gromadzenia ogromnej liczby statystyk.

„Juras” przyznaje, że suche rekordy czy liczby są dziś łatwo dostępne podczas transmisji. Znacznie większą wartość widzi w poznawaniu historii zawodników – zmianach klubów, życiowych wydarzeniach czy okolicznościach, które mogą pomóc widzom lepiej zrozumieć człowieka wchodzącego do klatki.

Staram się być do tej transmisji przygotowany. Jadąc na transmisję, zerkam, co i jak, bo raczej tych zawodników wszystkich znam, widziałem walki, wiem, o czym mam powiedzieć. Ludzi też już średnio interesuje suchy rekord. Okej, to jest informacja. Mnie bardzo interesuje, że zmienił obóz, że pojechał tutaj, że mu ojciec zmarł i tak dalej. Taka wiedza moim zdaniem dla ludzi jest czasami bardziej istotna niż suche statystyki. Tych statystyk staram się już w ogóle tak średnio przygotowywać. Mam po prostu otwarty portal – jak potrzebuję statystykę, to szybko zerkam. Ale ciekawostkę raczej sobie na zasadzie wywiadów i przeglądania wszelakich for gdzieś tam znajdę.

„Bałem się tylko kompromitacji”

Pierwsze wejście za mikrofon mogłoby wydawać się dla zawodnika MMA ogromnym stresem. Jurkowski twierdzi jednak, że publiczne wystąpienia nigdy nie były dla niego szczególnym problemem.

Największą obawą przed pierwszą transmisją nie był więc stres sam w sobie, lecz możliwość kompromitacji w zupełnie nowej roli. Z perspektywy czasu można jednak powiedzieć, że propozycja Janisza okazała się jedną z najważniejszych w życiu „Jurasa”.

Kurde, no i nie zabrzmi to dobrze… Ja się nie stresuję publicznymi wystąpieniami. Bałem się tylko kompromitacji. To jest moje środowisko.

Od pierwszej transmisji z Andrzejem Janiszem minęły już ponad dwie dekady. W tym czasie Jurkowski przeszedł drogę od zawodnika, który przypadkowo dostał szansę w Eurosporcie, do jednego z najbardziej charakterystycznych głosów polskiego MMA i wieloletniego komentatora największych gal KSW.

Sam „Juras” podkreśla jednak, że nawet po tylu latach nadal widzi przestrzeń do rozwoju. To właśnie ciągła praca nad warsztatem – obok doświadczenia wyniesionego z klatki i charakterystycznego stylu – pozostaje jednym z fundamentów jego komentatorskiej kariery.

źródło: YouTube / Cyprian Majcher