Niko Price po marcowej porażce z Michaelem Chiesą ogłosił zakończenie kariery, jednak jego emerytura potrwała zaledwie kilka miesięcy. Amerykanin powróci do oktagonu 10 października podczas gali UFC Fight Night, gdzie zmierzy się z Leonem Shahbazyanem. W rozmowie z Home of Fight wyjaśnił, dlaczego zdecydował się zmienić swoją decyzję.
Niko Price stoczył ostatnią walkę 28 marca tego roku podczas gali UFC Fight Night w Seattle. W pojedynku z Michaelem Chiesą przegrał już w pierwszej rundzie, poddając się po 63 sekundach w wyniku duszenia zza pleców. Po tym starciu zdecydował się zakończyć zawodową karierę.
Jak się jednak okazało, decyzja nie była ostateczna. UFC skontaktowało się z zawodnikiem i zaproponowało mu jeszcze jeden pojedynek. Price przyznał, że właśnie taka oferta mogła skłonić go do powrotu.
Powiedzieli: „Czy chciałbyś mieć właściwe pożegnanie?”. Odpowiedziałem: „Jasne, brzmi świetnie. Wezmę jeszcze jedną walkę”.
Price zdradził, że przedstawiciele UFC skontaktowali się z nim około półtora do dwóch miesięcy temu. Wcześniej miał jasno określone warunki dotyczące ewentualnego powrotu.
Kiedy zadzwonili, pomyślałem: „O, to szalone”. Powiedziałem, że jedynym sposobem, żebym wziął jeszcze jedną walkę, jest sytuacja, w której UFC przyjdzie i dosłownie powie: „Masz walkę, jeśli jej chcesz”. I dokładnie to się wydarzyło. Powiedziałem: „Jasne”. Dla mnie to był znak od Boga. Pomyślałem: dobra, jedziemy. Jeszcze jeden taniec.
Price chce zakończyć karierę po walce z Shahbazyanem
Rywalem Price’a będzie Leon Shahbazyan, który 10 października stanie przed nim w oktagonie UFC. Amerykanin przyznał, że przed zaakceptowaniem zestawienia nie wiedział zbyt wiele o swoim przeciwniku.
Powiedzieli tylko: „Ten gość jest dostępny, porozmawiamy z nim”. Odpowiedziałem: „Dobra, brzmi dobrze”. Nigdy nie wybierałem sobie rywali.
Price nie ukrywa, że traktuje nadchodzący pojedynek jako potencjalne pożegnanie z zawodowym MMA. Jednocześnie, zapytany o to, czy będzie to definitywnie jego ostatnia walka, pozostawił sobie delikatnie uchyloną furtkę.
Czuję się spełniony w swojej karierze. Zamierzam zakończyć ją po tej walce.
Chwilę później dodał jednak, że w świecie sportów walki nigdy nie można powiedzieć wszystkiego na sto procent.
Jeśli pojawi się złota okazja, nie możesz odmówić złotej okazji. To proste.
„Po prostu wychodzę i walczę”
Price nie zamierza również zmieniać swojego podejścia do pojedynku. Niezależnie od tego, czy walka będzie toczyć się w stójce, czy w parterze, zawodnik zapowiada charakterystyczny dla siebie styl.
Niezależnie od tego, gdzie walka pójdzie. Wiecie, że po prostu wychodzę i walczę. Jeśli trafimy na matę, będę z nim walczył na macie. Jeśli będziemy stać, będę z nim walczył w stójce. Proste. Kiedy podpisujesz swoje nazwisko obok mojego, po prostu wiesz, że czeka cię walka. Uderzę cię wszystkim, czym w danym momencie będę mógł.
Price zapowiada więc, że w potencjalnie ostatnim występie w oktagonie da kibicom dokładnie taki pojedynek, do jakiego przyzwyczaił ich przez lata.
Po prostu wyjdę tam, przegryzę ochraniacz na zęby i będę rzucał rękami, nogami, całym ciałem. Jeśli przycisnę cię do klatki, podniosę cię i rzucę. Proste. Dam mu klasyczną walkę Niko.
„Pieniądze mówią”
Co ciekawe, zakończenie kariery w UFC nie musi oznaczać całkowitego rozbratu Price’a ze sportami walki. Zapytany o możliwość występu w organizacjach takich jak BKFC czy Karate Combat, odpowiedział bardzo krótko:
Pieniądze mówią.
Na pytanie, czy oznacza to, że pozostaje otwarty na propozycje, Price odpowiedział:
Zawsze jestem otwarty na biznes.
Jednocześnie zawodnik przyznał, że wraz z zakończeniem kariery chce skupić się również na działalności poza sportem. W przeszłości prowadził firmę zajmującą się myciem ciśnieniowym, a obecnie ma także automaty vendingowe. Zamierza ponownie zająć się tym biznesem na pełen etat.
Price pozostaje również aktywny jako trener. Jak sam przyznał, praca z młodszymi zawodnikami pomaga mu zaspokoić potrzebę rywalizacji.
Zdecydowanie pomaga mi to zaspokoić głód walki, bo mogę trochę pobić amatorów i tak dalej. To fajne.
Price chce zakończyć karierę na własnych zasadach
Amerykanin przyznał także, że wraz z rodziną rozmawia o konsekwencjach wieloletniej kariery i zdrowiu po zakończeniu startów. Jednocześnie podkreślił, że walka była jego zawodem przez praktycznie całe dorosłe życie.
Oczywiście, że o tym rozmawiamy. Muszę jednak pamiętać, że nie wykonywałem żadnego innego zawodu. Moim zawodem jest walka, więc muszę korzystać z tego, w czym jestem dobry.
Price ma obecnie na koncie 27 zawodowych pojedynków. W UFC występuje od 2016 roku, mierząc się między innymi z takimi zawodnikami jak Vicente Luque, Donald Cerrone, Robbie Lawler czy Alex Morono. Po porażce z Chiesą miał zakończyć karierę, ale oferta UFC dotycząca „właściwego pożegnania” sprawiła, że zdecydował się na jeszcze jeden występ.
10 października przekonamy się, czy walka z Shahbazyanem rzeczywiście będzie ostatnim rozdziałem jego kariery.
Zobacz także: Były mistrz UFC pod wrażeniem powrotu Very. „Naprawdę dobrze wyglądał”
źródło: wywiad dla Home of Fight | foto: Cooper Neill/Zuffa LLC

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)


















![XTB KSW 122 – wyniki ważenia [NA ŻYWO]](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/KSW-122-Wyniki-wazenia-218x150.jpg)

