Justin Gaethje nie zgadza się z narracją, według której Ilia Topuria miał poddać walkę na stołku po czwartej rundzie ich pojedynku o mistrzostwo UFC w wadze lekkiej. „The Highlight” uważa, że organizm byłego podwójnego mistrza był zbyt mocno wyniszczony, a decyzję o przerwaniu starcia słusznie podjęli jego trenerzy. Gaethje odniósł się również do oskarżeń Topurii dotyczących możliwego manipulowania rękawicami.

Justin Gaethje zdobył pas mistrzowski kategorii lekkiej podczas gali UFC Freedom 250, pokonując Ilię Topurię. Po zakończeniu pojedynku w przestrzeni medialnej pojawiła się narracja, według której „El Matador” miał poddać walkę na stołku przed rozpoczęciem piątej rundy.

Gaethje nie zgadza się jednak z takim przedstawieniem sytuacji. Podczas występu w podcaście One Night with Steiny Amerykanin podkreślił, że Topuria nie podjął decyzji o zakończeniu pojedynku. Jego zdaniem zrobił to narożnik, którego zadaniem jest ochrona zawodnika.

On nie poddał się na stołku. Jego organizm był zbyt mocno wyniszczony, żeby mógł kontynuować walkę. To nie on podjął tę decyzję, tylko jego trenerzy, ponieważ są tam po to, żeby go chronić. Moi trenerzy również są w moim narożniku po to, żeby chronić mnie w takich sytuacjach.

Tym samym Gaethje odrzucił określenie, jakoby Topuria miał „poddać” walkę. Amerykanin zwrócił uwagę na rolę narożnika w sytuacjach, w których dalsza rywalizacja może stanowić zagrożenie dla zdrowia zawodnika.

Gaethje odpowiedział również na zarzuty Topurii

Po pojedynku Topuria początkowo pogratulował Gaethje zwycięstwa, jednak później wysunął wobec Amerykanina poważne oskarżenie. „El Matador” zasugerował, że rękawice Gaethje mogły zostać nieprawidłowo przygotowane lub nawet obciążone.

„The Highlight” odniósł się również do tego tematu. Nie ukrywał, że nie zamierza przejmować się tego typu wypowiedziami, wskazując na charakter współczesnych mediów społecznościowych i funkcjonowanie internetu.

On jest częścią waszej ery. Mówicie dziwne rzeczy dla zabawy, stary. Myślę, że Internet jest szalony. To clickbaity, próba ściągnięcia zaangażowania, wszyscy tutaj polujemy na interakcje. Polujemy na interakcje. Więcej interakcji, więcej oczu skierowanych na nas, więcej możliwości. Taka jest gra. Nie podoba mi się ta gra, ale będę musiał w nią grać. Będę próbował pozostać sobą, kiedy będę to robił.

Gaethje nie zamierza więc budować swojej narracji wokół zarzutów pojawiających się po walce. Amerykanin przyznał jednocześnie, że rozumie mechanizmy rządzące współczesnym sportowym internetem, choć sam nie jest ich zwolennikiem.

Zobacz także: Justin Gaethje o walce z Tsarukyanem: „Jeśli będę bronił pasa, to właśnie z nim”

źródło: podcast „One Night with Steiny” | foto: Jeff Bottari/Zuffa LLC