Paddy Pimblett uważa, że Islam Makhachev może mieć przed sobą wyjątkowo trudne wyzwanie w kategorii półśredniej. Zdaniem Anglika jednym z zawodników, którzy mogą w przyszłości sięgnąć po mistrzowski pas, jest Carlos Prates. Pimblett zwraca szczególną uwagę na ogromną siłę ciosu Brazylijczyka i jego niezwykle efektowny styl walki.
Po zwycięstwie Islama Makhacheva nad Ianem Machado Garrym na UFC 330 rozpoczęła się dyskusja na temat kolejnego pretendenta do mistrzowskiego pasa kategorii półśredniej. Wśród głównych kandydatów znajdują się Carlos Prates oraz Michael Morales, którzy po gali w Filadelfii jasno wyrazili swoje ambicje.
Sam Makhachev wskazał na Pratesa jako preferowanego przeciwnika. Brazylijczyk jest znacznie bardziej aktywny od Moralesa, a w ostatnich miesiącach zbudował imponującą serię zwycięstw nad byłymi mistrzami UFC.
Do grona osób bardzo wysoko oceniających jego możliwości należy również Paddy Pimblett. „The Baddy” podczas występu w podcaście Green Light z Jasonem Kelcem i Beau Allenem nie miał wątpliwości, że Prates ma potencjał, aby w przyszłości zdobyć mistrzowski pas.
Jest kilku zawodników, przy których słyszysz ciosy i brzmią one jak klaśnięcie, ale u niego to jest taki głuchy, mocny huk. Carlos Prates właśnie taki jest. To półśredni, nie jakimś wielkim, potężnym gościem, ale kiedy trafia ludzi, oni to czują.
„To przyszły mistrz”
Pimblett zwrócił uwagę nie tylko na fizyczną siłę Brazylijczyka, ale również na jego bilans w UFC. Prates poniósł dotychczas tylko jedną porażkę w organizacji – z Ianem Machado Garrym – a większość swoich zwycięstw odnosił przez nokaut.
Anglik uważa, że taki styl i skuteczność mogą w przyszłości doprowadzić Brazylijczyka na sam szczyt kategorii półśredniej.
Myślę, że ma coś około 8-1 w UFC i osiem nokautów. Jego jedyna porażka przyszła z Ianem Garrym i była to decyzja. Myślę, że Prates to przyszły mistrz, a do tego jest naprawdę fajnym gościem. Nokautował obrotowymi łokciami, latającymi kolanami.
Pimblett podkreślił również, że oglądanie Pratesa sprawia mu dużą przyjemność. Brazylijczyk słynie z nastawienia na efektowne zakończenia i chętnie korzysta z niekonwencjonalnych technik.
To czysta przyjemność go oglądać.
Prates ma za sobą nokauty nad byłymi mistrzami
Ostatnie miesiące zdecydowanie przemawiają na korzyść Pratesa. Brazylijczyk najpierw pokonał przez nokaut Jacka Dellę Maddalenę podczas UFC Perth, a następnie w podobny sposób rozprawił się z Leonem Edwardsem na UFC 322. Wcześniej na jego rozkładzie znaleźli się również Geoff Neal oraz Neil Magny. Co istotne, wszystkie te zwycięstwa umocniły jego pozycję w czołówce dywizji i sprawiły, że obecnie coraz głośniej mówi się o jego potencjalnym pojedynku mistrzowskim.
Prates ma już zresztą za sobą jedno starcie z zawodnikiem, który obecnie jest bardzo blisko walki o pas. W 2024 roku przegrał jednogłośną decyzją z Ianem Machado Garrym. Od tamtej pory Brazylijczyk nie poniósł już żadnej porażki. Teraz jego nazwisko pojawia się w kontekście pojedynku z Makhachevem. Dagestańczyk po UFC 330 sam wskazał właśnie Pratesa jako preferowanego rywala, choć ostateczna decyzja w sprawie kolejnego pretendenta nie została jeszcze podjęta.
Pozostaje więc pytanie, czy ogromna siła Brazylijczyka wystarczy, aby sprawić problemy zawodnikowi, który po przejściu do kategorii półśredniej zdobył mistrzowski pas i ustanowił nowy rekord kolejnych zwycięstw w UFC. Pimblett najwyraźniej nie ma wątpliwości, że Prates ma potencjał, by pewnego dnia zostać mistrzem.
Zobacz także: Paddy Pimblett ostro o Armanie Tsarukyanie: „Nie mam do niego żadnego szacunku”
źródło: Green Light | foto: Imago images
