Paulo Costa chciał uratować kartę UFC 332 i zaproponował organizacji walkę o tymczasowy pas kategorii półciężkiej. Brazylijczyk był gotowy wejść do oktagonu w Salt Lake City nawet z krótkim wyprzedzeniem, jednak UFC nie zdecydowało się na takie rozwiązanie. Costa zdradził, że zamiast pojedynku o pas proponowano mu pięciorundową walkę bez stawki mistrzowskiej, za którą miał otrzymać wynagrodzenie jak za standardowy pojedynek.

Gala UFC 332 w Salt Lake City przechodzi przez spore zmiany. W związku z kontuzją Valentiny Shevchenko organizacja odebrała jej mistrzowski pas kategorii muszej, a w walce wieczoru o wakujące trofeum zmierzą się Natalia Silva oraz Wang Cong.

Takiego rozwiązania nie chciał Paulo Costa. Brazylijczyk od maja zabiegał o pojedynek i sam zgłosił UFC gotowość występu na gali w Utah. Jego pomysł był jednak znacznie bardziej ambitny. Costa chciał walczyć o tymczasowe mistrzostwo kategorii półciężkiej, której mistrz pozostaje kontuzjowany od jego ostatniego starcia z Jirim Prochazką.

Costa chciał walczyć o tymczasowy pas

Brazylijczyk przekonywał, że UFC powinno wykorzystać sytuację w dywizji półciężkiej i zestawić pojedynek o tymczasowy tytuł. Jego zdaniem kontuzja mistrza Carlosa Ulberga oraz brak aktywności części zawodników pokazują, że organizacja stosuje podwójne standardy przy podejmowaniu decyzji dotyczących pasów.

Costa twierdzi również, że według jego oceny powrót Ulberga może potrwać bardzo długo. Z tego powodu uważał, że tymczasowy tytuł pozwoliłby utrzymać zainteresowanie dywizją.

O walkę proszę od maja. Chciałem walczyć w czerwcu, lipcu, sierpniu, ale kazali mi czekać. Nie wiem dlaczego. Być może dlatego, że dywizja półciężka jest trochę niepewna i nie było zbyt wielu dostępnych zawodników. Część chłopaków wracała po porażkach i tak dalej. Czekałem na walkę i prosiłem o nią, ale najpierw zaproponowali mi walkę z pięciodniowym wyprzedzeniem w Abu Dhabi [w zastępstwie za Khalila Rountree Jr – Costa miał się zmierzyć z Magomedem Ankalaevem – przyp. red.]. Powiedziałem: ‘Dajcie mi trochę czasu, dajcie mi konkretną datę’. Nie dali mi jej. Prosiłem o walkę w Salt Lake City, prosiłem o walkę w Kalifornii, prosiłem o walkę w UFC, ale z jakiegoś powodu UFC nie chce teraz zestawić walki o tymczasowy pas wagi półciężkiej. Uważam, że to katastrofa. Moim zdaniem Carlos będzie potrzebował co najmniej 12 miesięcy, żeby wrócić do treningów. Jeśli zawalczy, może dopiero pod koniec 2027 roku, ale nawet nie wiemy, czy będzie w stanie walczyć w 2027. Może to być 2028. Dlatego powinniśmy teraz walczyć o tymczasowy pas. Prosiłem ich o to, ale z jakiegoś powodu nie wiedzą, co zrobić.

Costa nie zamierzał jednak odmawiać walki, jeśli UFC zaproponowałoby mu inne rozwiązanie. Problemem okazała się przede wszystkim liczba rund oraz wynagrodzenie.

„Nie można prosić kogoś o więcej pracy za te same pieniądze”

UFC miało zaproponować Coście pięciorundową walkę, ale bez stawki mistrzowskiej. Organizacja nie podała mu jednak nazwiska przeciwnika.  Brazylijczyk zaznaczył, że jest gotowy walczyć przez pięć rund, lecz w takim przypadku oczekuje odpowiedniego wynagrodzenia.

Mogę walczyć z każdym przez pięć rund. Jeśli chcą pięciu rund, niech postawią na szali pas. Jeśli nie, niech zapłacą odpowiednik za pięć rund. To takie proste. Nie można po prostu poprosić kogoś, żeby pracował o 6 procent więcej i płacić mu tyle samo. Nikt nie przychodzi do pracy od 9 do 17 za 5000 dolarów, a następnego dnia nie słyszy: ‘Dzisiaj zostajesz do 22 i nadal dostaniesz te same 5000’. To oczywiste. Jeśli chcą, żebym walczył pięć rund i nie będzie to walka o tymczasowy pas, powinni zapłacić więcej. Jeśli nie, dajcie mi walkę na trzy rundy.

Costa podkreśla, że nie chodzi mu o wybieranie przeciwników. Jego zdaniem UFC może zestawić go z dowolnym zawodnikiem, ale warunki walki muszą być odpowiednie.

Costa poprosił UFC o zwolnienie z kontraktu

Sytuacja jest o tyle ciekawa, że Brazylijczyk ma przed sobą ostatnią walkę obowiązującego kontraktu z UFC. Costa zdradził, że już wcześniej prosił organizację o zwolnienie, między innymi w styczniu, gdy nie udało się doprowadzić do jego pojedynku z zawodnikiem z czołówki dywizji.

Po pojawieniu się informacji dotyczących UFC 332 jego menedżer ponownie miał zwrócić się do organizacji z prośbą o rozwiązanie umowy. UFC odmówiło.

Costa nie uważa jednak, że między nim a organizacją doszło do osobistego konfliktu.

Nie, to nie jest kwestia relacji. Jesteśmy profesjonalistami. Po prostu wychodzimy, walczymy i tyle. Jestem bardzo profesjonalny, oni również są profesjonalistami. To nie ma związku z relacją. Jestem po prostu szczerym człowiekiem. Mówię to, co myślę. Nie udaję emocji, nie lubię niczego udawać. Po prostu mówię, co myślę o różnych rzeczach. To wszystko. Nie chodzi o walkę z nimi czy coś takiego. Oni prowadzą swój biznes, a ja swój.

Brazylijczyk przyznał jednocześnie, że jest otwarty na przedłużenie kontraktu, jeśli UFC zaproponuje mu walkę o pas. Zdobycie mistrzostwa organizacji pozostaje jednym z jego najważniejszych celów.

„Jeśli zadzwonią, zrobię to”

Costa został zapytany, czy cztery tygodnie przed galą w Salt Lake City wystarczyłyby mu na przygotowanie do walki o tymczasowy pas. Odpowiedź była jednoznaczna.

Jeśli zadzwonią do mnie, zrobię to. Jeśli zadzwonią, żebym walczył o tymczasowy pas, zrobię to. Nie mam osobistego wyboru dotyczącego przeciwnika. Nie obchodzi mnie, z kim walczę. UFC jest stroną, która decyduje. Jeśli chcecie mnie w pięciorundowej walce, zapłaćcie mi odpowiednio. W przeciwnym razie dajcie mi pojedynek na trzy rundy. Pas UFC to coś, czego zawsze chciałem. Jestem gotowy walczyć o tytuł w każdej chwili. To jeden z moich celów.

Na ten moment Costa pozostaje więc z jednym pojedynkiem do wypełnienia obowiązującego kontraktu. UFC ma mu zaproponować kolejną walkę, jednak nie wiadomo jeszcze, kiedy i z kim Brazylijczyk wystąpi.

Sam zawodnik nie ukrywa, że nie podoba mu się sposób, w jaki organizacja buduje kartę UFC 332. Szczególnie krytycznie odnosi się do faktu, że jego zdaniem w sytuacji długiej nieobecności mistrzyni można było stworzyć walkę o tymczasowy pas w innej kategorii.

„UFC 332 to słaba karta”

Costa uważa, że organizacja mogła wykorzystać jego nazwisko do stworzenia znacznie mocniejszego wydarzenia dla kibiców w Salt Lake City.

Co ciekawe, Brazylijczyk jest osobiście związany z Natalią Silvą, która ostatecznie wystąpi w walce wieczoru. Zawodnik podkreślił, że cieszy się z jej szansy na mistrzostwo, ale jednocześnie uważa, że gala powinna mieć więcej mocnych zestawień.

Natalia jest moją przyjaciółką, osobiście mamy świetną relację. Mieszka z moim bratem, który jest również moim trenerem. To moja rodzina. Kocham ją, kocham mojego brata i życzę jej wszystkiego najlepszego. Myślę, że pokona tę chińską zawodniczkę. Wiem, że ona jest twarda, ale uważam, że Natalia wygra i cieszę się z jej powodu. Ale myślę, że wszyscy zgodzimy się, że na tej samej karcie powinny być przynajmniej dwie albo trzy duże walki. Kibice na to zasługują. Nie sądzę, żeby Utah dostało szczególnie dobrą kartę. Kibice z Utah byli dla mnie bardzo mili, kiedy walczyłem tam z Lukiem. Nie sądzę, żeby zasługiwali na to. Zasługują na więcej.

Costa nie wie jeszcze, jakie plany wobec niego ma UFC. Jedno pozostaje jednak pewne, Brazylijczyk chce być aktywny, a jeśli organizacja nie zamierza dać mu walki o tymczasowy pas, oczekuje przynajmniej odpowiednich warunków finansowych za pięciorundowy pojedynek.

Zobacz także: „Najgorszy main event w historii MMA” – Brendan Schaub ostro o walce o pas UFC

źródło: The Ariel Helwani Show | foto: Carmen Mandato