Paulo Costa znalazł się obecnie w kluczowym momencie swojej kariery. Brazylijczyk ma jeszcze jedną walkę w obecnym kontrakcie z UFC, ale jednocześnie negocjuje swoją przyszłość i nie zamierza podpisywać nowej umowy za wszelką cenę. „Borrachinha” uważa, że wielu zawodników popełnia poważny błąd, bezrefleksyjnie akceptując warunki proponowane przez największą organizację MMA na świecie.

Paulo Costa ma za sobą już pięć z sześciu pojedynków przewidzianych w jego obecnym kontrakcie z UFC. Brazylijczyk posiada rekord 3-2 w tych starciach, a przed nim pozostaje jeszcze jedna walka, po której będzie mógł potencjalnie sprawdzić swoją wartość na rynku jako wolny zawodnik.

Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana. Costa znajduje się bowiem w kręgu zawodników, którzy mogą otrzymać walkę o tymczasowy pas wagi półciężkiej, a sam zawodnik uważa, że podpisanie nowej umowy z UFC mogłoby otworzyć mu drogę do takiego pojedynku. Problemem są warunki finansowe.

Brazylijczyk ma już doświadczenie w negocjacjach z organizacją. W przeszłości potrafił wytrzymać półtora roku poza oktagonem, zanim doszedł do porozumienia w sprawie nowego kontraktu. Jak sam twierdzi, obecna sytuacja również wymaga od niego cierpliwości i dokładnego przeanalizowania wszystkich możliwości.

Jestem pewien, że gdybym powiedział: chcę przedłużyć kontrakt, wyślijcie mi ofertę walki o pas, to by się wydarzyło. Gdybym powiedział: nie przeszkadza mi, że utknę w miejscu, nie przeszkadza mi, że jestem niedoceniany albo dostaję mniej, niż mi się należy, wszystko jest w porządku, chcę tylko walczyć o pas – wierzę, że to również mogłoby się wydarzyć. Ale to nie jest takie proste.

„Czy warto zdobyć pas, jeśli później zarabiasz źle?”

Costa nie ukrywa, że perspektywa walki o mistrzostwo jest dla niego kusząca. Nie chce jednak poświęcać swojej pozycji finansowej wyłącznie po to, aby dostać możliwość rywalizacji o tytuł.

Brazylijczyk zwrócił uwagę, że nawet zawodnicy posiadający mistrzowskie pasy UFC mogą zarabiać mniej od niego. W tym kontekście przywołał również przykład Nate’a Diaza, który po odejściu z UFC miał otrzymać ogromną wypłatę za walkę bokserską.

Myślę, że byłoby błędem tak zrobić. Znam mistrzów UFC, którzy zarabiają połowę tego, co ja. Czy więc warto? Na przykład Nate Diaz właśnie walczył za 10 milionów dolarów. To ogromne pieniądze. W porównaniu z tym, co zarabiają w UFC, czy warto? Czy warto zdobyć pas UFC i utknąć tam, zarabiając słabo?

Costa podkreśla, że właśnie dlatego każde kolejne negocjacje traktuje niezwykle poważnie. Jego zdaniem kariera zawodnika składa się z decyzji, których konsekwencje mogą być odczuwalne przez lata.

Nie traktuję swojej kariery lekko. Każda walka jest szczegółem, który ma znaczenie i jest bardzo ważny. W przeszłości podpisywałem kontrakty, które źle się dla mnie kończyły i których żałowałem. Byłem związany umową i przez to utknąłem w miejscu. Dlatego bardzo uważnie, naprawdę bardzo uważnie i z ogromną dbałością o szczegóły podchodzimy do każdego kroku, który podejmujemy.

Costa uderza w zawodników: „Akceptują każde g*wno”

Brazylijczyk uważa, że problem nie dotyczy wyłącznie UFC, ale również samych zawodników. Jego zdaniem wielu fighterów nie przykłada wystarczającej uwagi do zarządzania własną karierą i podpisuje umowy bez odpowiedniego przygotowania.

Costa twierdzi, że właśnie takie zachowanie sprawia, iż organizacje przyzwyczajają się do oferowania zawodnikom mniej korzystnych warunków.

To od każdego zawodnika zależy, żeby zrobił swoją część. Problem polega na tym, że prawie wszyscy zawodnicy nie zarządzają własnymi karierami albo nie mają nikogo, kto mógłby nimi zarządzać. Podpisują złe umowy, złe porozumienia. Te złe kontrakty sprawiają, że UFC przyzwyczaja się do wykorzystywania zawodników.

Brazylijczyk nie zamierza być jednym z nich.

Kiedy podchodzisz do zawodnika MMA, nikogo to nie obchodzi, akceptują wszystko. Każde g*wno, które zostanie im rzucone, oni akceptują. My po prostu nie akceptujemy wszystkiego. Dbam o swoje interesy w najlepszy możliwy sposób.

Costa krytykuje również obecne zarządzanie UFC

W dalszej części rozmowy Costa odniósł się także do zmian w strukturach UFC. Jego zdaniem organizacja nie funkcjonuje już w taki sam sposób jak wcześniej, a odejście Dany White’a od codziennego zarządzania promocją miało stworzyć pewnego rodzaju pustkę.

Brazylijczyk uważa, że obecnie UFC popełnia więcej błędów, a problem ma być jego zdaniem szerszy niż pojedyncze decyzje.

Dana jest bardzo mocno odczuwalny przez swoją nieobecność, jeśli chodzi o poczucie bezpieczeństwa i stratę dla ich zespołu. Popełniają wiele błędów. Myślę, że to systemowe. Kiedy ktoś ma tak duży wpływ jak Dana i budował tę firmę własnymi rękami, podejmując niemal wszystkie najważniejsze decyzje, a później zostawia się to w rękach kogoś innego, powstaje pustka.

Costa uważa, że konsekwencje takich zmian nie musiały być widoczne od razu. Według niego organizacja mogła przez pewien czas funkcjonować siłą rozpędu, jednak później zaczęły pojawiać się problemy.

Przez pierwsze kilka miesięcy być może wszystko nadal działa, ponieważ wszystko jest już w ruchu. Ale później, kiedy potrzebujesz tego samego impulsu, który wcześniej dawał Dana, nowa osoba może nie naciskać tak mocno. Wtedy firma zaczyna przechodzić przez dziwne momenty.

Co dalej z Paulo Costą?

Przyszłość Costy pozostaje więc niewiadomą. „Borrachinha” ma jeszcze jedną walkę w obecnym kontrakcie z UFC, ale jednocześnie nie zamierza podpisywać nowej umowy wyłącznie po to, aby dostać możliwość walki o tymczasowy pas.

Brazylijczyk doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej wartości i chce, aby znalazła ona odzwierciedlenie w warunkach kolejnego kontraktu. Jeśli UFC nie zaoferuje mu odpowiednich pieniędzy, Costa może zdecydować się na wypełnienie obecnej umowy i sprawdzenie swoich możliwości na wolnym rynku.

Zobacz także: „Jeśli wszystko pójdzie fatalnie, to koniec” – Alexander Volkanovski zdradził, kiedy może zakończyć karierę

źródło: wywiad dla Sexto Round | foto: Josh Hedges/Zuffa LLC