Paweł Pawlak już 19 grudnia stanie do unifikacji mistrzowskich pasów wagi średniej KSW, mierząc się z tymczasowym czempionem Piotrem Kuberskim. Przed tym pojedynkiem mistrz w rozmowie z naszą redakcją wrócił do swoich poprzednich walk o najwyższe trofea i ocenił rywali w skali od 1 do 10. Najwyżej sklasyfikował Tomasza Romanowskiego, a zaskakująco nisko ocenił między innymi Mameda Khalidova.

Pojedynek Pawła Pawlaka z Piotrem Kuberskim będzie jednym z najważniejszych wydarzeń końcówki roku w polskim MMA. 19 grudnia w Gliwicach dojdzie do długo wyczekiwanej konfrontacji mistrza pełnoprawnego z tymczasowym czempionem kategorii średniej.

Paweł Pawlak ma za sobą już wiele wymagających walk na najwyższym poziomie KSW. W swojej karierze mierzył się między innymi z Mamedem Khalidovem, Michałem Materlą, Tomaszem Romanowskim, Damianem Janikowskim czy Laidem Zerhounim. W rozmowie z naszą redakcją został poproszony o nietypową ocenę swoich byłych przeciwników.

Skala była prosta: od 1 do 10, przy czym 10 oznaczało zawodnika stanowiącego największe zagrożenie w momencie konkretnej walki.

Pawlak od razu zaznaczył, że nie chodzi o ocenianie całej kariery danego zawodnika, jego potencjału czy umiejętności prezentowanych wiele lat później. Liczył się wyłącznie poziom rywala, który naprzeciw niego stanął w dniu pojedynku.

Mamed Khalidov tylko 5/10

Pierwszym nazwiskiem był Mamed Khalidov. Pawlak zmierzył się z legendą KSW w walce, która zakończyła się jego zwycięstwem, a po latach zapytany o poziom zagrożenia ze strony byłego mistrza przyznał, że w klatce nie czuł szczególnego niebezpieczeństwa.

Paweł Pawlak przyznał Mamedowi zaledwie pięć punktów na dziesięć. Tłumaczył jednak, że nie oznacza to lekceważenia Khalidova. Jego ocena wynikała przede wszystkim z tego, jak sam czuł się podczas pojedynku.

No to pięć.

Dopytany o tak niską ocenę, mistrz KSW wskazał, że podczas walki był bardzo skoncentrowany i praktycznie nie czuł zagrożenia ze strony rywala.

Tam nic się nie działo. Ja byłem pełnie skoncentrowany i tam ja nawet ciosu nie dostałem podczas tej walki, więc no ja to jakby no tak nie chcę wyjść. No nie wiem, żeby to nie było, że ja lekceważę Mameda. Po prostu ja w walce byłem bardzo skoncentrowany i nie czułem zagrożenia, bo czułem się bardzo mocno fizycznie wtedy też i ja tam no nie czułem takiego zagrożenia jak w innych walkach.

To interesująca perspektywa, szczególnie że przed samą walką Pawlak miał świadomość klasy Khalidova i jego niekonwencjonalnego stylu. W rozmowie podkreślił zresztą, że jego zdaniem Mamed był bardzo trudnym zawodnikiem pod względem technicznym, szczególnie w stójce.

Uważam, że Mamed jest mega kotem w stójce, jest mega niekonwencjonalny i uważam, że Mamed był jakby bardzo ciężkim orzechem do zgryzienia dla mnie, mimo że już każdy powie, że ma swoje lata, ale on był bardzo szybki. On na pewno lepiej wyglądał niż w walce z Bartosem wtedy. Był bardzo szybki, bardzo skoncentrowany i dobrze wyglądał.

Pawlak rozdziela więc dwie kwestie. Khalidov jako zawodnik jest przez niego oceniany bardzo wysoko, natomiast konkretnie w ich wspólnej walce mistrz nie czuł takiego poziomu zagrożenia, jaki odczuwał przeciwko niektórym innym rywalom.

Laid Zerhouni wyżej niż Khalidov

Następnie przyszła kolej na Laida Zerhouniego. Tutaj Pawlak podniósł poprzeczkę i przyznał rywalowi sześć punktów.

Nawet bym dał szóstkę, szczerze mówiąc, bo ja dopiero wracałem i podczas walki no też byłem zmęczony trochę. Inaczej ten tlen czułem i ja tak naprawdę trenowałem no w sierpniu coś tam zacząłem i wrześniu, październiku po kontuzji.

W tym przypadku ocena była więc częściowo związana również z dyspozycją samego Pawlaka. Mistrz zwrócił uwagę, że wracał wówczas po problemach zdrowotnych i nie znajdował się jeszcze w takim położeniu fizycznym, w jakim chciałby być.

To właśnie dlatego sześć punktów dla Zerhouniego nie jest prostą oceną jego umiejętności. Pawlak wyraźnie odnosił się do tego, jak trudnym przeciwnikiem był dla niego konkretnie tego dnia, przy jego ówczesnym przygotowaniu.

Damian Janikowski? Tylko 3/10

Jeszcze większym zaskoczeniem może być ocena Damiana Janikowskiego. Pawlak przyznał mu zaledwie trzy punkty.

No tak, no wtedy to takie trzy no z Damianem, bo to była perfekcyjna walka.

Ocena ma swoje uzasadnienie. Pojedynek z Janikowskim był dla Pawlaka wyjątkowo udany. Mistrz wskazał go jako wręcz perfekcyjnie rozegraną walkę, w której nie odczuwał takiego zagrożenia jak w przypadku innych przeciwników.

Nie oznacza to oczywiście, że Pawlak uważa Janikowskiego za zawodnika na poziomie zaledwie „trójki”. Po raz kolejny chodziło wyłącznie o to, jak wyglądała konkretna walka z jego perspektywy.

Michał Materla również dostał 5/10

Kolejnym byłym rywalem był Michał Materla. W tym przypadku Pawlak ponownie zatrzymał się na pięciu punktach.

No pięć.

To dokładnie taka sama nota, jaką wcześniej otrzymał Khalidov. Różnica polega jednak na tym, że Pawlak nie rozwinął przy Materli swojej odpowiedzi tak szeroko, jak zrobił to przy Khalidovie czy Romanowskim.

Tomasz Romanowski najwyżej. Aż 8/10

Najwyższą ocenę otrzymał Tomasz Romanowski. Pawlak wskazał właśnie tę walkę jako najbardziej wymagającą spośród wymienionych.

No to dałbym to siedem, nawet osiem. Nawet osiem.

Dlaczego aż tak wysoko? Tutaj odpowiedź mistrza była zdecydowanie bardziej rozbudowana. Pawlak podkreślił, że musiał być wyjątkowo skoncentrowany, ponieważ Romanowski był wówczas w bardzo mocnym momencie swojej kariery.

No to nie była taka łatwa walka. To była trudna walka akurat. Znaczy była koncentracja wszystko, ale no te bomby latały bardzo mocno. Musiałem być bardzo mocniej skoncentrowany na tym wszystkim. Dobrze bronił z prowadzeń tak samo i no i tam był mental mocny, bo też przecież Tomek to miał pięć wygranych z rzędu, wszystkich nokautował, nie?

To właśnie element stójkowy oraz nieustanna presja ze strony Romanowskiego sprawiały, że Pawlak czuł w tej walce znacznie większe zagrożenie.

Więc wtedy on to był mocno nakręcony i tak dalej. No to tam było mocne takie spięcie, dwóch charakterów bym tak pojechał powiedział, nie? No to tam no czułem zagrożenia dużo, nie. I też bardzo Tomek twardy był w tej walce, dużo przyjął ciosów i dalej szedł jak czołg, nie?

Właśnie dlatego Romanowski zajął pierwsze miejsce w zestawieniu Pawlaka. Osiem punktów to zdecydowanie najwyższa nota, jaką mistrz przyznał któremukolwiek ze swoich wcześniejszych przeciwników.

„Na papierze można sobie opowiadać dużo”

Pawlak zwrócił przy tym uwagę na jeszcze jedną rzecz. Jego zdaniem ocenianie zawodnika wyłącznie na podstawie jego reputacji, wyników czy występów w innych walkach może być bardzo mylące. Zupełnie inaczej wygląda bowiem analiza rywala przed pojedynkiem, a zupełnie inaczej jego realna ocena po wejściu do klatki.

Można sobie na papierze opowiadać dużo o zawodnikach, jakoś tam ich oceniać, ale jak wchodzisz w dniu walki do tej klatki, no to wtedy to może się ułożyć całkowicie inaczej niż przewidywałeś.

To właśnie z tej perspektywy Pawlak oceniał swoich byłych przeciwników. Nie brał pod uwagę tego, jak wyglądali później, jak potoczyły się ich kariery ani jak mocni byli w najlepszych momentach. Liczyło się wyłącznie to, jak trudnym zadaniem byli dla niego w dniu konkretnego pojedynku.

Mistrz przyznał również, że jego własna dyspozycja zdrowotna miała ogromny wpływ na to, jak odbierał poszczególne walki. Jak tłumaczył, dopiero w późniejszym okresie znalazł sposób na odpowiednie przygotowanie organizmu i coraz lepiej znosi kolejne obozy treningowe.

A gdzie w tym wszystkim Piotr Kuberski?

Co ciekawe, Pawlak został również poproszony o ocenę Piotra Kuberskiego, choć oczywiście tutaj sytuacja jest zupełnie inna. Obaj zawodnicy jeszcze ze sobą nie walczyli, dlatego mistrz nie chciał udawać, że może dokładnie określić poziom zagrożenia na podstawie samego oglądania walk.

Na papierze dałby Kuberskiemu nawet 9 albo 10 punktów, ale po zastanowieniu przyznał mu siedem. Powód był prosty: bez wspólnego treningu czy walki nie sposób wiedzieć, jak konkretny zawodnik będzie wyglądał przeciwko danemu stylowi.

Pawlak jednocześnie uważa, że jego styl może być dla tymczasowego mistrza wyjątkowo niewygodny.

No uważam, że ja nie będę mu pasował jako zawodnik, bo ja jestem naprawdę wszechstronny i umiem wszystko zrobić. Jeśli ja będę chciał, żeby ta stójka była prowadzona, walka prowadzona w stójce, to ona będzie prowadzona w stójce.

Mistrz KSW nie zamierza więc z góry zakładać, że pojedynek będzie wyglądał w określony sposób. Jak sam podkreśla, chce reagować na to, co zaprezentuje Kuberski.

Ja będę robił MMA. Wybiorę taką płaszczyznę podczas walki, dostosuję się do niego i wtedy dopiero gra się będzie toczyła.

Pawlak vs. Kuberski już 19 grudnia

Do długo wyczekiwanego starcia dojdzie 19 grudnia podczas gali XTB KSW 124 w Gliwicach. Pawlak przystąpi do unifikacji jako pełnoprawny mistrz wagi średniej, natomiast Kuberski będzie bronił tymczasowego statusu i spróbuje po raz pierwszy w karierze sięgnąć po pełnoprawny pas.

Sam Pawlak przekonuje, że nie zamierza przejmować się tym, jak efektownie Kuberski rozprawiał się z poprzednimi przeciwnikami. Jego zdaniem każda walka tworzy zupełnie nową historię.

To, że on sobie wygrał jakoś efektownie z innymi ludźmi, to nie znaczy, że zrobi to ze mną. Ja też mam swoje karty, nie asy, asy w rękawie. I te karty wam pokażę już w grudniu, bo wierzę w siebie, że jestem od niego lepszy i pokażę to sobie przede wszystkim.

Zobacz także: Piotr Kuberski przedstawił swoje spojrzenie na rozstanie z Andrzejem Kościelskim i Ankos MMA