Piotr Kacprzak wrócił na zwycięską ścieżkę podczas XTB KSW 119 w Radomiu, pokonując Slimena Hassainiego jednogłośną decyzją sędziów. Po walce więcej niż o samym występie mówiło się jednak o problemach z limitem wagowym. Zawodnik Cross Fight Radom nie szukał wymówek i otwarcie przyznał, że czeka go teraz seria badań oraz ważnych decyzji dotyczących przyszłości.
Choć Kacprzak zdominował większość pojedynku, do klatki wszedł z odjętym punktem za przekroczenie limitu kategorii lekkiej. Po gali nie ukrywał rozczarowania całą sytuacją.
„Byłem wykończony fizycznie”
Reprezentant Radomia przyznał, że sam nie spodziewał się problemów podczas robienia wagi.
Sam się nie spodziewałem tych problemów. Znowu wszystko się zatrzymało i po prostu byłem wykończony fizycznie, żeby robić to dalej. W pewnym momencie się złamałem. Powiedziałem sobie, że jeżeli mam wyjść do walki, to nie mogę dalej tego ciągnąć za wszelką cenę. Wziąłem więc na bary całą krytykę, która miała spaść na mnie później. Rano wiedziałem już, jak to będzie wyglądało.
Kacprzak doskonale zdawał sobie sprawę, jak odebrana zostanie cała sytuacja.
Jeżeli zawodnik kategorii piórkowej dostaje szansę walki w lekkiej i nie robi limitu, to wygląda tak, jakby olał wszystkich dookoła. Kibiców, organizację, rywala. A naprawdę tak nie było. Walczyłem z tym tyle, ile mogłem. Dlatego tym bardziej cieszę się ze zwycięstwa, ale teraz trzeba odpowiedzieć sobie na kilka pytań, zrobić dużo badań i odwiedzić kilku lekarzy.
Koniec kontraktu i niepewna przyszłość
Dodatkowym problemem jest fakt, że była to ostatnia walka Kacprzaka w obecnej umowie z KSW.
Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, co dalej z wagą i w jakiej kategorii powinienem walczyć. To była moja ostatnia walka na kontrakcie. Nie zdziwię się, jeśli KSW będzie chciało, żebym najpierw pokazał, że potrafię zrobić limit. W styczniu zrobiłem 66 kilogramów, a teraz wydarzyło się to, co się wydarzyło. Głupio mi po prostu i tyle.
„Po półtorej rundy odpowiedziałem sobie na jedno pytanie”
Sam pojedynek nie układał się idealnie od początku. Kacprzak zdradził, że miał problemy z realizacją założeń taktycznych w stójce.
Miałem przepuszczać jego wejścia i kopnięcia, ale od razu wracać z odpowiedzią. Gdzieś tego zabrakło. Było za dużo zawahania. Potrzebowałem tego zwycięstwa i po półtorej rundy odpowiedziałem sobie na pytanie: chcesz wygrać, nawet jeśli nie będzie to najładniejszy styl, czy chcesz kombinować i ryzykować? Wybrałem zwycięstwo.
„Myślałem o tym punkcie przez całą walkę”
Odjęty punkt za niewypełnienie limitu miał ogromny wpływ na jego podejście do trzeciej rundy.
Gdybym zrobił wagę normalnie, trzecia runda wyglądałaby zupełnie inaczej. Szukałbym swoich akcji, kontr, może poddań. Tymczasem cały czas miałem z tyłu głowy ten odjęty punkt. Nie chciałem oddać niczego sędziom. Wiedziałem, że mogę kontrolować walkę przez dwie rundy, a później przez jeden błąd przegrać cały pojedynek. Dlatego skupiłem się na kontroli i utrzymaniu pozycji.
„Dałbym sobie pięć na dziesięć”
Mimo zwycięstwa Kacprzak nie był zachwycony swoim występem.
Dałbym sobie pięć na dziesięć. Nie dlatego, że walka była słaba. Kontrolowałem ją przez trzy rundy i nie dałem sobie zrobić krzywdy. Ale znam swoje możliwości. Wiem, że mogę pokazać dużo więcej. Wierzę w siebie, wierzę w swoją drużynę i wiem, że jeszcze odpalimy. Mam przed sobą kilka dobrych lat i naprawdę czuję, że najlepsze jeszcze przede mną.
„Jedyna rzecz, której ciężko sobie wybaczyć”
Po walce zawodnik przyznał również, że do pojedynku przystępował po serii problemów zdrowotnych, ale mimo tego najbardziej boli go właśnie kwestia niewypełnienia limitu.
Mało kto wie, ale po styczniowej walce miałem jedną kontuzję za drugą. Druty w ręce, zerwane więzadła w kostce, złamany palec u stopy i jeszcze kilka innych rzeczy. Ale szczerze? Najbardziej boli mnie nie to. Najbardziej boli mnie ta waga. To jedyna rzecz, której naprawdę ciężko sobie wybaczyć. Pracujesz na coś miesiącami, a potem musisz oddawać część pieniędzy i przyjmować krytykę. To siedzi w głowie.
Mimo wszystko Kacprzak nie zamierza długo odpoczywać i liczy, że jeszcze w tym roku ponownie pojawi się w okrągłej klatce.
Zobacz także: XTB KSW 119 – wyniki gali z Radomia. Kaczmarczyk nadal na tronie, Wrzosek poddany
