Piotr Kuberski już 19 grudnia stanie przed najważniejszym wyzwaniem w swojej dotychczasowej karierze. Tymczasowy mistrz KSW w wadze średniej zmierzy się z Pawłem Pawlakiem w walce o pełną unifikację pasa kategorii do 84 kilogramów. W rozmowie z naszą redakcją podczas mistrzostw świata ADCC w Krakowie Kuberski opowiedział między innymi o znaczeniu tego pojedynku, przygotowaniach, swoim podejściu do nokautu oraz zmianie kategorii wagowej.

Kuberski pod wrażeniem mistrzostw świata ADCC

Kuberski pojawił się w Tauron Arenie Kraków przy okazji mistrzostw świata ADCC 2026. Tymczasowy mistrz KSW obserwował zmagania najlepszych grapplerów na świecie, choć sam przyznał, że gdyby dostał możliwość startu, interesowałaby go zdecydowanie niższa kategoria wagowa.

Ja bym się bił w 77, więc myślę, że miałbym tam duże szanse. Pewnie bym zbijał kategorię wagową do 77, więc widzę tam duże szanse. A tak na poważnie zostawiam to tym osobom, które tutaj są, bo poziom jaki tutaj jest to naprawdę coś fascynującego. Fajnie jest oglądać, podglądać zawodników na tak naprawdę mundialu grapplerskim, no bo to jest coś naprawdę bardzo dużego.

Zawodnik KSW miał również okazję trenować z niektórymi uczestnikami krakowskich zawodów. Jak sam zauważył, różnica pomiędzy zawodnikiem MMA a specjalistą przygotowującym się wyłącznie do grapplingu może z czasem stać się bardzo wyraźna.

Dokładnie. Gdzie też no przecież Kuba Wikłacz generalnie wywodzi się z tego. I też bardzo dobrze sobie radzi w oktagonie czy wcześniej też sobie doskonale radził. Tylko że jeżeli już później jest się zawodnikiem MMA, no to pamiętajmy też, że doba ma 24 godziny, tydzień ma tylko 7 dni i powiedzmy zawodnik MMA dzisiaj nawet o tym też rozmawiał, maksymalnie dwa, trzy razy powiedzmy parter, a to jest parter pod MMA, a nie taki jak tutaj. No później to wszystko odjeżdża.

Kuberski zwrócił uwagę, że zawodnicy ADCC mogą poświęcać zdecydowanie większą część swojego czasu jednej płaszczyźnie.

Tak jak kiedyś pamiętam, jak łapałem się na samym początku z Maciulem, który też niestety przegrał. Pamiętam, że na początku jak był tam jeden rok, no to kurczę tam nawiązywałem, później dostałem dwa w plecy, teraz później pięć w plecy. Więc to jest właśnie to, że ten czas, który poświęcamy na inne treningi, oni poświęcają tylko i wyłącznie na jedną płaszczyznę. No i to później razy długość miesięcy, lat, to się później robi dość duża może nie przepaść, ale przewaga.

„W końcu któryś z nas będzie prawdziwym królem podwórka”

Najważniejszym tematem rozmowy była oczywiście grudniowa unifikacja z Pawłem Pawlakiem. Kuberski dwukrotnie bronił już tymczasowego pasa, a teraz stanie naprzeciwko zawodnika dzierżącego pełnoprawny tytuł mistrzowski.

Tym samym 19 grudnia w Gliwicach dojdzie do pojedynku dwóch niepokonanych zawodników KSW, który rozstrzygnie sytuację w dywizji średniej.

Z jednej strony wygrywając z Pawlakiem jakby biorę wszystko, ale myślę, że z drugiej strony jest ta sama sytuacja, pomimo tego, że jestem niby tym tymczasowym, ale jednak ten winstreak jest dość spory w federacji KSW. Każdy z nas jest niepokonany i faktycznie tutaj w końcu taki, nazwijmy to, któryś z nas będzie tym prawdziwym królem podwórka.

Kuberski przyznał również, że zainteresowanie pojedynkiem wykracza poza Polskę. Jego zdaniem starcie dwóch niepokonanych mistrzów może mieć znaczenie dla całej europejskiej sceny kategorii średniej.

Europa chyba się grzeje też na ten pojedynek, bo gdzieś tam dochodzą wiele słuchu, wiele wiadomości dostaję gdzieś tam z Europy i nie tylko, że nie mogą się doczekać tej walki. Ja też się nie mogę jej doczekać.

„Będziemy tymi dwoma najważniejszymi osobami”

Stawką pojedynku nie będzie wyłącznie zunifikowany pas KSW. Kuberski zdaje sobie sprawę z tego, że będzie to również jedna z najważniejszych walk jego kariery.

To jest coś kur***sko budującego, że pewnie będzie z 20 000 osób i będę w tym momencie, będziemy w tym momencie tymi dwoma najważniejszymi osobami w tym wydarzeniu i myślę wydarzenie nie tylko na tej gali, ale też i całego roku i też mi się wydaje ogólnej jakby mojej kariery i jego kariery, no bo tam zwycięstwo bierze wszystko.

Zawodnik nie ukrywa przy tym, że cieszy go również możliwość występu w okresie przedświątecznym. Ostatni etap roku oznacza bowiem potencjalnie mniej problemów z późniejszym powrotem do normalnego funkcjonowania po wymagającym procesie robienia wagi.

Kuberski nie zamierza obsesyjnie szukać nokautu

W ostatnich występach Kuberski wielokrotnie kończył walki przed czasem, jednak sam nie traktuje nokautu jako celu, który musi zostać zrealizowany za wszelką cenę. Jego podejście przed pojedynkiem z Pawlakiem pozostaje niezmienne.

No dokładnie tak jest. No bo wiesz, no bo nigdy nie wiem co może się zdarzyć. Zakładamy taką, nazwijmy to, psychologiczną, podejście do walki. Wchodząc do walki ja sobie narzucam: muszę go znokautować. To nie jest do końca okej. Ja nastawiam się zawsze i to gadam. Może wydawać się dla niektórych to śmieszne i nudzące, ale ja wchodzę za każdym razem. Uwierzcie mi, wchodzę do walki po to, żeby walczyć pięć rund, a co wyjdzie, to już tam tego nikt nie wie, no bo tego nie wiemy. Jest tylko tu i teraz.

Tymczasowy mistrz zwrócił uwagę, że w starciu z Pawlakiem szczególnie istotne będzie odpowiednie rozłożenie sił. Pełny dystans może bowiem wymagać zupełnie innego gospodarowania energią niż próba zakończenia walki w pierwszych minutach.

Tu tak też się nie będę napinał na to, żeby iść po Pawła jak najszybciej. Pierwsza, druga runda. No bo też pamiętajmy, Paweł jest mądrzejszy w tych kolejnych rundach, no bo faktycznie te doświadczenie ma dużo większe. Co prawda też mam tych pojedynków trochę, ale jednak co w momencie kiedy na przykład pójdę, nie wiem, piecem dwie, trzy rundy, cztery, trzy rundy, no i tego tlenu może zabraknąć, bo to też tak może być czasami.

Kuberski porównał przygotowanie do pojedynku do partii szachów, w której nie zawsze opłaca się od razu ruszać po najważniejszą figurę.

Trzeba być naprawdę powoli zbijać te pionki, żeby ewentualnie dobierać się do wieży, dobierać się do figur, a później robić ewentualnego szachmata.

„Gabaryt jest po mojej stronie”

Kuberski spodziewa się, że Pawlak może próbować wykorzystać swoje umiejętności punktowania i kontroli walki, jednak jego zdaniem warunki fizyczne mogą odegrać istotną rolę w tej konfrontacji.

Pamiętajmy, niech sobie robi też te punkciki, ale jednak gabaryt jest po mojej stronie i warunki fizyczne też są raczej po mojej stronie i to wydaje mi się, że tu w tej stójce, gdzie on tak przeważał nad wszystkimi zawodnikami, no nie do końca mogę się też mylić oczywiście, bo to też różnie pójdzie, ale też nie do końca może to też działać u niego.

Zawodnik zaznaczył jednocześnie, że przygotowania obu stron mogą sprawić, iż pewne rozwiązania, które wcześniej przynosiły Pawlakowi sukces, niekoniecznie zadziałają w grudniowym starciu.

Tak samo jak pewne rzeczy u mnie działały, też mogą nie działać u Pawła. No bo każdy z nas ma fajny team, każdy z nas ma mądrych ludzi dookoła siebie i tutaj naprawdę te mini punkciki będą zaważać nad moim zdaniem nad wygraną rundę, a później całego pojedynku.

Trzy treningi jiu-jitsu w tygodniu. Czy Kuberski spróbuje poddania?

Podczas rozmowy pojawił się również temat potencjalnego zwycięstwa przez poddanie. Kuberski zdradził, że zwiększył ostatnio częstotliwość treningów brazylijskiego jiu-jitsu.

Robię teraz trzy razy jiu-jitsu w tygodniu, to kto wie.

Żartobliwie odniósł się również do tematu czarnego pasa, który Paweł Pawlak miał mieć obiecany przez Kamila Wilka w przypadku zakończenia jednego z pojedynków przed czasem przez poddanie. Kuberski podkreślił, że sam jest niebieskim pasem otrzymanym właśnie od Wilka, więc z przymrużeniem oka zapowiedział rozmowę z trenerem na ten temat.

London Shootfighters i przygotowania do unifikacji

W ramach przygotowań Kuberski odwiedził również London Shootfighters. Wyjazd był dla niego okazją do pracy z Michaelem Pagem, którego styl poruszania się może być przydatnym elementem przygotowań do walki z Pawlakiem.

Myślę, że tak, bo na pewno ogromnym plusem jest to właśnie jak Michael się porusza i w jaki sposób walczy. Oczywiście jest nieco innym zawodnikiem jak Paweł, bo on odpala z prawym prostym, a Paweł pewnie jakby zmieniał kąt cały czas, będzie pewnie wbiegał w nogi i to się tylko to różni, ale nadal poruszanie jest bardzo podobne.

Kuberski opowiedział również, w jaki sposób doszło do jego wyjazdu do Londynu. Jak się okazało, propozycja pojawiła się bardzo szybko.

Dostałem informację, właśnie napisał, zadzwonił do mnie Marcin Held, poprosił mnie o to, czy bym tam przyjechał, bo są mną zainteresowani współpracą ze mną, więc byłem na urlopie, to była chyba środa, w niedzielę już tam jechałem. Mówię: kurczę, blisko jest. Z taką osobą jak Michael można się sprawdzić, można potrenować w nowym miejscu totalnie.

Kuberski odsłania karty. Tak będzie wyglądał jego narożnik

Tymczasowy mistrz zdradził również skład swojego narożnika na grudniową walkę. Przygotowania będą prowadzone w kilku miejscach, zależnie od płaszczyzny treningowej.

W narożniku Kuberskiego znajdą się Marcin Bilman, Mariusz Koperski, Sławomir Barczak oraz Bartosz Dobicki. Zawodnik współpracuje z trenerami w różnych lokalizacjach, a później planuje połączyć cały sztab podczas kluczowego okresu sparingowego.

W kilku miejscach, bo parter robię w innym miejscu, z Marcinem Bilmanem robię w innym miejscu, boks robię w innym miejscu, a no i też z Dobickiem robię w innym miejscu, ale na pewno przyjdzie taki moment, kiedy pościągam zawodników, bo już mam wszystko podogrywane na okres sparingów. To będzie jedno miejsce, w którym pracy będą zjeżdżać i będziemy będą mi pomagać w tych przygotowaniach.

Kuberski bardzo wysoko ocenia również współpracę z Bilmanem, którego uważa za trenera wciąż niedocenianego przez szersze grono kibiców.

Generalnie niedoceniany po prostu jest Marcin jeszcze. To nawet nie chodzi o to. Po prostu Marcin ma ogromną wadę. Nie robi nic z social mediami, a zawsze wiesz, czy trener Pepłowski dodaje pewne rzeczy tam, co jak robi, co. A widziałeś, żeby coś Marcin dodał? Ostatnia jakaś tam rolka z ATT 2019 roku, nie? Gdzie to nie może iść w tym. A on też o tym wie.

Jak tłumaczy zawodnik, kluczowa w ich współpracy jest przede wszystkim komunikacja oraz możliwość zrozumienia, dlaczego dane rozwiązania mają być wykonywane w określony sposób.

U mnie czasami to może wyglądać dziwnie, ale w momencie kiedy czy jestem tu na tym treningu, czy tu, czy tu, ja bardzo dużo dywaguję, bardzo dużo rozmawiam z nimi. Ja muszę pojąć coś, żeby zacząć to robić. Czasami nie wiem, dwie, trzy akcje to zrobię, strzelę dwa, trzy razy, ale to ja więcej gadam, czasami naprawdę więcej gadam jak robię. Ale ja mówię, że jak to zacznę, jak to pojmę, dopiero zaczyna mi to wychodzić.

Porażka z Kubą Kamieniarzem nadal jest dla niego ważna

Kuberski odniósł się również do swojej jedynej zawodowej porażki z Jakubem Kamieniarzem. Co ciekawe, nie traktuje jej jako niezabliźnionej rany ani nie myśli o rewanżu.

Wręcz przeciwnie – uważa tamtą przegraną za jedno z najważniejszych doświadczeń w swojej karierze.

Ja też to w wielu wywiadach powtarzałem, że ja dziękuję za to, że wtedy dostałem od niego wpier***, bo też bardzo dużo z tej walki wyciągnąłem. Te ego, które było ponad Tauron Arenę, spadło całkowicie do dołu i trzeba było je budować całkowicie od początku i uważam, że ta porażka w tamtym czasie to był idealny czas i miejsce, że tak się stało jak się stało.

Kuberski nie chciałby ani rewanżu, ani zmiany wyniku tamtego pojedynku. Jego zdaniem właśnie ta porażka w ogromnym stopniu przyczyniła się do tego, gdzie znajduje się obecnie.

Nie chciałbym ani rewanżu, ani tej walki wygrać często też jak gdzieś jeżdżę rozmawiać z dzieciakami, to wiecie co ustawiam oczywiście pas, puchar, ale też takie najmniejsze właśnie kiedy to przegramy z Kubą, nie? Wiecie który? I pytam się dzieciaków, który z tych jakby rzeczy jest dla mnie najważniejszy? A to mówię, no że tutaj pas i to wielkie, jak to dzieci z rocznicy. A ja mówię: nie, wiecie co, no to jest moja porażka, jedyna w życiu na zawodowym sporcie i ona mnie najwięcej nauczyła.

No bo ważne jest to, jak właśnie wstajesz i jakie wnioski wyciągasz po porażce. A jeżeli jak idzie dobrze, no to oczywiście poprawiamy, poprawiamy, poprawiamy, ale jednak tutaj bardzo dużo rzeczy się wtedy sp***ło. Trzeba było je wszystkie ponaciągać i przez to, że przegrałem wtedy, myślę, że jestem w tym miejscu, w którym jestem teraz.

„Czuję się mistrzem”

Kuberski został również zapytany o to, jak sam postrzega status tymczasowego mistrza w kontekście pełnoprawnego pasa należącego do Pawlaka. Jego odpowiedź była jednoznaczna – sam uważa się za mistrza, zwłaszcza po dwóch skutecznych obronach tymczasowego tytułu.

Jak ja uważam siebie mistrzem, Paweł też uważa siebie mistrzem. Oczywiście też było tam, jak wiemy, co się stało, dlaczego byłem tym mistrzem, dlaczego to trzy razy, to już wiemy, ale ja się czuję mistrzem, no bo stoczyłem tutaj trzy mistrzowskie pojedynki.

Kuberski podkreśla przy tym, że jego zdaniem status sportowy powinien być oceniany również przez pryzmat tego, jak radził sobie w kolejnych walkach.

Jakby to był jeden, okej, no ale trzykrotnie jakby udowadniałem, no że zasługuję. Oczywiście było mi to gdzieś tam często chociażby też przez Pawła wykrzyczane, że kto się boi, kto jest prawdziwym mistrzem, tam jest pas do sprzedawania biletów. Nie do końca. Myślę, że w taki sposób jak rozprawiałem się z moimi przeciwnikami, to nie tylko dlatego, że dobrze sprzedaje bilety i że jest ten pas i zostało zrobione to pode mnie, a po prostu wynik sportowy to broni.

Kuberski o walkach w Libercu i przyszłości w 93 kilogramach

W dalszej części rozmowy Kuberski odniósł się również do zestawień kategorii średniej zaplanowanych na galę w Libercu. Zapytany o pojedynek Radka Paczuskiego z Michałem Michalskim, wskazał niewielką przewagę tego pierwszego. Jego typ jest szczególnie istotny, gdyż w ostatnich dwóch pojedynkach walczył właśnie z tymi zawodnikami.

Z małym wskazaniem na Radka, ponieważ Radek bardzo mocno bije, a to bardzo dobrze się porusza, dobrze kontruje i wydaje mi się, że tutaj może takie daje 45-55 na Radka ze wskazaniem na nokaut.

Nie wykluczył także, że w przyszłości może spróbować swoich sił w kategorii półciężkiej. Pas posiada bowiem aktualnie Bartosz Leśko, którego „Qbear” już znokautował. Na razie jednak nie zamierza wybiegać zbyt daleko w przyszłość.

Oczywiście naturalną rzeczą byłoby, żebym wygrał. Jeżeli by się udało wygrać z Pawłem, no to naturalną rzeczą od razu po walce mówię: Bartek, zapraszam. No ale to nie chcę wychodzić tak daleko.

„Człowiek z mojej miejscowości walczy przed 20 tysiącami osób”

Na zakończenie Kuberski został zapytany o promocję grudniowej walki i obecność materiałów dotyczących jego pojedynku w ramówce Canal+. Dla zawodnika jest to kolejny dowód na to, jak duże znaczenie będzie miał grudniowy wieczór.

No to jest właśnie coś, co twierdzę, że jest niesamowite, że człowiek z mojej miejscowości bije, walczy kurczę przed 20 000 osób i Canal+ naświetla moją twarz, pokazuje to jak walczę. No co jest, wiesz, spełnienie jako mnie jako sportowca.

19 grudnia w Gliwicach Kuberski i Pawlak zamkną więc jeden z najważniejszych rozdziałów rywalizacji o mistrzostwo KSW w wadze średniej. Stawką będzie nie tylko zunifikowany pas, ale również rozstrzygnięcie, który z dwóch niepokonanych zawodników pozostanie na szczycie dywizji do 84 kilogramów.

Zobacz także: Paweł Pawlak ocenił swoich byłych rywali. Mamed z zaskakująco niską notą