Site icon InTheCage.pl

Piotr Kuberski przed XTB KSW 118: „To mój kumpel, ale w klatce nie zatrzymam pięści”

Piotr Kuberski przed XTB KSW 118: „To mój kumpel, ale w klatce nie zatrzymam pięści”

Nadchodzi jedna z najbardziej nietypowych walk w polskim MMA. Dwóch zawodników, którzy znają się jak łyse konie, stanie naprzeciw siebie w klatce. Bez złej krwi, bez tanich gierek – ale z pełną świadomością, co może się wydarzyć.

Starcie Piotra Kuberskiego z Michałem Michalskim na XTB KSW 118 w Kaliszu ma zupełnie inny ciężar niż typowe zestawienia. To nie tylko walka o sportową dominację, ale też konfrontacja wieloletnich treningowych partnerów, którzy przez lata dzielili matę w Ankos MMA.

Już teraz wiadomo jedno – emocji nie zabraknie, choć nie będą to emocje podszyte nienawiścią.

„Nie ma złej krwi. To dobry człowiek”

Kuberski nie zostawia złudzeń – między nim a Michalskim nie ma konfliktu, który często napędza największe walki.

To jest dobry człowiek i to, że ktoś jest z innej firmy, to nie znaczy, że ja mam go mniej lubić albo bardziej. My się z Michałem znamy, lubimy i szanujemy od lat. Razem dzieliliśmy matę, trenowaliśmy, spędzaliśmy czas też poza salą. Nie ma żadnej złej krwi.

To podejście przekłada się również na to, jak obaj patrzą na sam pojedynek.

Nawet sobie powiedzieliśmy, że nikt nikogo dobijać nie będzie. Oczywiście, jeżeli nie będzie trzeba. Bo jeśli ktoś będzie w stanie wrócić do walki, to ani ja, ani Michał nie zatrzymamy pięści. Ale jeśli ktoś padnie niewładnie, to nikt nie będzie do niego podbiegał.

Trzy lata razem na macie

Historia tej rywalizacji sięga kilku lat wstecz. Obaj zawodnicy przez długi czas trenowali razem, co dziś nadaje tej walce zupełnie inny wymiar.

Przeglądałem nawet Instagrama i znalazłem zdjęcie z Michałem. To był chyba 2020 rok. Trenowaliśmy razem mniej więcej trzy lata. Byliśmy dobrymi kumplami.

Kuberski podkreśla, że ich relacja wykraczała daleko poza sport.

Michał często mi to przypomina. Mówi: „Ty byłeś pierwszym gościem, który wyciągnął do mnie rękę, kiedy byłem w obcym mieście i nie miałem znajomych”. Znaliśmy się nie tylko z maty, ale też prywatnie. Mamy bardzo podobne flow, dobrze nam się razem trenowało, wymienialiśmy spostrzeżenia, rozmawialiśmy o wszystkim.

„W klatce jestem innym człowiekiem”

Choć poza oktagonem Kuberski unika konfliktów i podkreśla swoją spokojną naturę, w walce przechodzi wyraźną przemianę.

Jak wchodzę do klatki, to moja twarz się zmienia. Ludzie mówią, że naprawdę się mnie wtedy boją. Ja odcinam wszystko grubą kreską. Nie myślę o niczym innym, tylko o tym, żeby trafić, złapać moment, wykorzystać okazję.

I dodaje bez ogródek:

Poza klatką jestem spokojny, nie jestem zadymiarzem. Nie odgrażam się, nie szukam konfliktów. Ale w klatce nie mogę być koalą. Tam muszę być niedźwiedziem, który idzie po swoje.

„Nie będziemy się bić na decyzję”

Jeśli ktoś liczy na taktyczne szachy – może się rozczarować. Kuberski zapowiada, że ten pojedynek nie potrwa pełnego dystansu.

Już powiedzieliśmy, że na pewno nie będziemy się bić pięciu rund. Tego nie będzie.

Wszystko wskazuje więc na to, że mimo wzajemnego szacunku, w klatce zobaczymy bezkompromisową walkę.

Relacja, która przez lata opierała się na zaufaniu i wspólnych treningach, 16 maja zostanie wystawiona na próbę. I choć obaj zawodnicy dobrze się znają, to właśnie ten element może sprawić, że starcie na XTB KSW 118 będzie jeszcze bardziej nieprzewidywalne.

Zobacz takżeMichał Michalski chce iść w sam środek burzy: „Tam, gdzie tornado – ja chcę tam być”

Exit mobile version