Piotr Kuberski po raz pierwszy tak szczegółowo przedstawił swoją wersję rozstania z Andrzejem Kościelskim i Ankos MMA. Zawodnik odniósł się do słów trenera, który wcześniej twierdził, że chciał stanąć w jego narożniku, ale pod warunkiem pracy z własnym sztabem szkoleniowym. Kuberski podkreślił, że nie ma do Kościelskiego żadnych pretensji, a do rozstania doprowadziły przede wszystkim różnice dotyczące współpracy z innymi trenerami.

Temat rozstania Piotra Kuberskiego z Ankos MMA przez długi czas pozostawał bez szerszego komentarza ze strony zawodnika. Niedawno swoją wersję wydarzeń przedstawił natomiast Andrzej Kościelski. Trener przekonywał, że przed walką Kuberskiego z Michałem Michalskim dowiedział się, iż zawodnik ma już ustalony własny sztab i taktykę na pojedynek. Kościelski miał wówczas zaproponować, że może stanąć w narożniku, ale razem ze swoimi trenerami, którzy od lat pracowali z Kuberskim.

Według trenera zawodnik wybrał jednak osoby, z którymi współpracował podczas jego nieobecności. Kościelski zaznaczał przy tym, że nie odmówił Kuberskiemu narożnika jako takiego. Nie chciał natomiast być head coachem w sytuacji, w której nie miał wpływu na przygotowanie i nie współpracował z pozostałymi członkami sztabu.

W programie OKTAGON LIVE Kuberski został zapytany o chronologię wydarzeń oraz o to, czy w pełni zgadza się z wersją przedstawioną przez swojego byłego trenera.

Cały czas chciałem, żeby był trener. Ale na to trener Kościelski odpowiedział, że co jakby z innymi trenerami z Ankosu, którym ja ufam, z którymi pracuję od lat i jakby on nie czuje się dobrze podejmować decyzji nad tym, jak ten pojedynek ma wyglądać. To no tam troszkę, ja też chyba w jednym z wywiadów wspomniałem o tym, że to troszkę nam się rozjechało.

Kuberski cofnął się również do początku roku, kiedy Kościelski wrócił do klubu. Z jego relacji wynika, że wówczas między zawodnikiem a trenerem miało dojść do poważnej rozmowy, po której sytuacja wydawała się uporządkowana. Kuberski miał otrzymać zgodę na dalsze treningi z osobami, z którymi pracował podczas nieobecności Kościelskiego, odradzając wyłącznie treningi w Czerwonym Smoku.

Nie chciał zostawić trenerów, którzy pomagali mu podczas nieobecności Kościelskiego

Kluczowym elementem całej sytuacji była dla Kuberskiego lojalność wobec trenerów, którzy pomagali mu w czasie nieobecności Kościelskiego. Zawodnik wymienił między innymi Pawła Korowczyka, Marcina Bilmana oraz Sławomira Barczaka.

Jego zdaniem nie byłoby w porządku, gdyby po powrocie Kościelskiego nagle zakończył współpracę z ludźmi, którzy wcześniej przygotowywali go do walk i wspierali go na treningach.

W momencie kiedy trenera nie było, ci chłopacy też mi pomagali. Tak jak właśnie Paweł Korowczyk, ale też czy Koperski, czy Billman, czy Barczak. I to były osoby, których no nie mogłem zostawić, bo byłoby to, uważam, też nieeleganckie z mojej strony. W momencie kiedy nie było trenera, trenowałem z tymi chłopakami już dłuższy okres i teraz musiałbym powiedzieć: słuchajcie, trener jest, no wyszedł i nie chcę z wami współpracować. No i tutaj ja się na to po prostu zwyczajnie nie zgodziłem.

Według Kuberskiego właśnie w tym momencie stanowiska obu stron zaczęły się rozmijać. Kościelski miał odpowiedzieć, że w takim układzie nie będzie wychodził z nim do narożnika. Trener w swojej wcześniejszej rozmowie przedstawiał tę sytuację podobnie, ale podkreślał, że jego decyzja wynikała z braku spójności pomiędzy jego sztabem a osobami wybranymi przez zawodnika.

„Do samego końca chciałem, żeby był moim head coachem”

Kuberski zaznaczył jednak, że nie odbierał tej decyzji jako osobistego konfliktu. Wręcz przeciwnie, według zawodnika obaj mężczyźni rozstali się w atmosferze wzajemnego szacunku.

Ja też uszanowałem jego zdanie, bo do samego końca chciałem, żeby był moim head coachem, chciałem, żeby był ze mną. Nasza polityka się trochę rozjechała, ale obaj siebie szanujemy, obaj siebie darzymy sympatią i ja tutaj absolutnie nie mam nic do trenera. Po prostu no nie dogadaliśmy się, można tak to powiedzieć w skrócie.

Co ciekawe, Kuberski próbował jeszcze znaleźć rozwiązanie, które pozwoliłoby mu pozostać związanym z Ankos MMA. Pytał między innymi, czy mógłby przychodzić na grupowe treningi, pomagać zawodnikom, a jednocześnie korzystać z zajęć. Kościelski nie wyraził na to zgody.

Kuberski, jak sam podkreślił, zaakceptował tę decyzję i od tego momentu rozpoczął budowanie własnego zespołu.

Zrozumiałem to w 100%. Od tamtego momentu zacząłem po prostu tworzyć swój team z osobami, z którymi no gdzieś tam współpracujesz od też jakiegoś czasu. Myślę, że to w pełni teraz już jakby wyprostowałem, skomentowałem.

Kuberski widzi progres bez Kościelskiego

Zawodnik odniósł się także do kwestii sportowej. Kościelski w swojej rozmowie zwracał uwagę na znaczenie spójności szkolenia i mówił, że nie podobała mu się sytuacja, w której Kuberski zaczął korzystać z pomocy innych trenerów. Podkreślał również, że przez lata obserwował zawodników, którzy po serii zwycięstw zaczynali szukać nowych szkoleniowców, co jego zdaniem często prowadziło do pogorszenia ich poziomu.

Kuberski ma jednak własną ocenę tego, co wydarzyło się po powrocie Kościelskiego. Jego zdaniem współpraca z trenerami, którzy pomagali mu wcześniej, przyniosła efekty.

Ja mam już teraz, kurczę, trochę za okrągłe 40 lat, ale też jestem, myślę, dojrzałym zawodnikiem, też widzę i myślę, że wy, widzowie, też widzicie ten progres. Kiedy też oczywiście Andrzeja nie było, faktycznie walczyłem, nawiązywałem cały czas kontakt z tymi trenerami, z którymi trenowałem i nie wiem, może ja się mylę, ale ja osobiście widzę progres.

Kuberski zaznaczył przy tym, że nie uważa się za zawodnika kompletnego i nadal widzi u siebie sporo miejsca na rozwój. Jego zdaniem wiek nie powinien być argumentem przeciwko dalszemu poszukiwaniu nowych rozwiązań treningowych.

Ostatecznie zawodnik nie przedstawia rozstania z Kościelskim jako wojny pomiędzy dwoma stronami. Z jego perspektywy był to przede wszystkim efekt różnego spojrzenia na organizację jego przygotowań i skład sztabu. Co istotne, Kuberski nadal wypowiada się o swoim byłym trenerze z dużym szacunkiem, a całą sytuację podsumował jako zwyczajne niedogadanie się.

Zobacz także: Piotr Kuberski przed walką z Pawlakiem: „Jestem gotowy na wielki sukces”

źródło: rozmowa z Piotrem Kuberskim w programie „OKTAGON LIVE” na Kanale Sportowym; wywiad z Andrzejem Kościelskim dla naszej redakcji