To zestawienie ma w sobie wszystko – sportową stawkę i prywatny kontekst. Piotr Kuberski stanie do obrony pasa, ale tym razem naprzeciw niego stanie ktoś, kogo zna aż za dobrze.
Już 16 maja w Kaliszu dojdzie do walki o tymczasowy pas kategorii średniej. Piotr Kuberski zmierzy się z Michałem Michalskim – zawodnikiem, z którym przez lata dzielił matę treningową.
Dla kibiców to elektryzujące starcie. Dla samego mistrza – znacznie bardziej skomplikowana historia.
Znajomi po dwóch stronach klatki
Kuberski nie ukrywa, że to jeden z trudniejszych aspektów tej walki. W oktagonie liczy się wynik, ale relacji nie da się wymazać jednym ruchem.
Takie walki nie są dla mnie łatwe, tym bardziej, że z Michałem trenowaliśmy dość długo razem na jednej sali, chyba od 2020 do 2022 roku. W kategorii do 84 kg jest tak ciasno, że nie możemy sobie pozwolić na to, żeby powiedzieć, że nie zawalczymy. Musimy to zrobić i niech wygra lepszy.
Mimo tej znajomości obaj wiedzą, że wchodząc do klatki, nie ma miejsca na sentymenty.
Granica między sportem a relacją
Piotr Kuberski przyznaje wprost – trzeba to oddzielić. Choć, jak pokazuje doświadczenie, nie zawsze jest to takie proste.
Przy wejściu do klatki staram się to oddzielać grubą kreską, staram się o tym nie myśleć, ale np. w walce z Michałem Materlą końcowych ciosów nie biłem tak mocno, starałem się to ważyć. Wchodzimy jednak tam po to, żeby robić sobie krzywdę i wygra ten, który tej krzywdy zrobi więcej przeciwnikowi. Nie jest to łatwe, ale wiem, że jeśli się zawaham chociaż na sekundę, a Michał będzie w stanie to zwyczajnie wykorzystać, nie będę mieć nic przeciw temu.
To jasno pokazuje, jak cienka jest granica między sportową rywalizacją a ludzkimi emocjami.
Seria nokautów i wielka forma
Kuberski w KSW idzie jak burza. Pięć walk, pięć zwycięstw i każde przed czasem. Nokauty stały się jego znakiem rozpoznawczym, a liczby tylko to potwierdzają.
Od 2019 roku pozostaje niepokonany i jest na fali czternastu wygranych z rzędu. Większość z nich kończył przed czasem, aż piętnaście razy posyłając rywali na deski, w tym siedem razy już w pierwszej rundzie.
Pas zdobył w marcu 2025 roku, rozbijając Tomasza Romanowskiego. Później dołożył zwycięstwo nad Radosławem Paczuskim. Teraz czas na kolejne wyzwanie.
Tym razem jednak w grę wchodzi coś więcej niż tylko sport.
Zobacz także: Przetasowania w rankingach po gali XTB KSW 117
źródło & foto: KSW
