Piotr Strus w sobotę stanie przed jedną z najważniejszych walk w swojej karierze. Polak zmierzy się z Đanim Barbirem o pas mistrzowski FNC w wadze średniej podczas gali FNC 33 w Zagrzebiu. Przed tym pojedynkiem Strus opowiedział o swojej przemianie, powrocie po poważnej kontuzji oraz presji związanej z walką na terenie rywala.
Piotr Strus po raz kolejny otrzymał szansę rywalizacji o najwyższe cele na europejskiej scenie. Polak w poprzednim występie pod szyldem FNC pokonał Williego Curriego, a zwycięstwo otworzyło mu drogę do pojedynku z Đanim Barbirem, mistrzem organizacji w kategorii średniej.
Dla Strusa sobotnie starcie ma szczególne znaczenie. 38-letni zawodnik uważa, że znalazł się obecnie w odpowiednim momencie swojej kariery, aby sięgnąć po pierwszy mistrzowski pas, o czym opowiedział w rozmowie z programem OKTAGON LIVE.
Dokładnie. No jakby myślę, że to jest idealny moment. Znalazłem się w danym momencie i swojego wieku, i swojej kariery, żeby w końcu postawić tę kropkę nad i, przysłowiowo, i sięgnąć po ten tytuł, bo tak naprawdę w moim dorobku sportowym no brakuje mi tylko paska. No i mam nadzieję, że w sobotę przywiozę go do Polski. Znaczy mam nadzieję, myślę, że to wie, naprawdę przygotowania były i dalej jeszcze chwilowo trwają, bo jestem Fight Week, ale jest wszystko na topowym poziomie.
Strus zdradził również, że jest bardzo zadowolony z obecnego sztabu szkoleniowego. Jego zdaniem udało mu się stworzyć zespół, który dobrze rozumie jego możliwości oraz charakterystykę jako zawodnika.
Udało mi się dopracować, myślę, że idealny sztab trenerski, który bardzo mi odpowiada i z którym rozumiem się bardzo dobrze. Oni rozumieją moje predyspozycje i moje uwarunkowania fighterskie. Tak więc myślę, że jest wszystko na takiej drodze, że przewozimy ten pas w sobotę, to w niedzielę do Polski.
Doświadczenie nauczyło go trenować mądrzej
Strus ma za sobą długą karierę i wiele wymagających pojedynków. Jak sam przyznał, z biegiem lat zmieniło się jego podejście do treningów. Nie próbuje już udowadniać swojej wartości poprzez maksymalną liczbę jednostek treningowych.
Zawodnik ograniczył liczbę sesji i sparingów, większą uwagę przykładając do jakości pracy oraz regeneracji.
Na pewno zmieniło się podejście. To znaczy, że teraz i myślę, że ten główny czynnik, który trzeba sobie powiedzieć wprost, odgrywa wiek i ta świadomość, że ja już ciężko trenowałem i ja już jakby te swoje robocze godziny na sali, na macie wytrenowałem i teraz przed czasem trenowanie. To nie znaczy, że lekko, bo po prostu te jednostki treningowe trochę się ograniczyły. Nie trenuję już 11 razy w tygodniu, tylko 8. Nie robię trzech sesji sparingowych, tylko jedną albo dwie, w zależności od okresu przygotowawczego do walki.
Strus podkreśla, że poza okresem przygotowań do walki nie dokłada sobie niepotrzebnych obciążeń. Jeśli nie jest potrzebny podczas sparingów, woli oszczędzać organizm.
A wtedy, kiedy nie przygotowuję się do walki, to czasami na jedną, dwie rundy wejdę, żeby kogoś dociążyć z chłopaków, którzy mnie potrzebują, a jeżeli nie potrzebują, to nie zapewniam dodatkowych wstrząsów swojej głowie i swojemu organizmowi, zbyt dużego wyczerpania. Więc tak, ta świadomość ciała, świadomość już przepracowanych godzin na macie wpływa na pewno pozytywnie na to, że trenujemy inaczej, trenujemy mądrze.
Według Strusa właśnie takie podejście jest jednym z powodów, dla których wciąż może rywalizować na wysokim poziomie. Jako przykład zawodnika, który przez lata potrafił odpowiednio zarządzać swoim organizmem, wskazał Mameda Khalidova.
„Nie chcę już być kalkulatorem”
W rozmowie pojawił się również temat charakterystycznego dla Strusa stylu walki. Zawodnik przyznał, że w przeszłości przypisywano mu łatkę „kalkulatora”, ponieważ podczas pojedynków zbyt mocno skupiał się na taktycznym rozgrywaniu kolejnych akcji.
Dziś chce znaleźć środek pomiędzy rozsądkiem a agresją.
Kiedyś przyklejano mi taką łatkę tego kalkulatora i chciałbym jak najbardziej od niej się schronić, że to nie o to chodzi. Myślę, że kiedyś nagminnie myślałem podczas walki za bardzo, właśnie chciałem tę walkę mądrze poprowadzić.
Strus zauważa, że w pewnym momencie kariery zaczął podejmować większe ryzyko, co przełożyło się na jego rozwój. Teraz chce połączyć oba podejścia.
Potem przyszły trochę czasy ACB, ACA, gdzie trochę zacząłem więcej ryzykować. Wyszło to na plus, bo ta kariera się mocno bujnęła, a teraz myślę, że clue jest w wypośrodkowaniu tego, zawalczyć mądrze, ale z takim mocnym i ostrym zębem, pazurem, żeby tę walkę wygrać.
Strus nie przejmuje się bałkańską publicznością
Walka odbędzie się w Zagrzebiu, czyli na terenie mistrza FNC. Strus doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że większość publiczności będzie wspierała Barbira. Nie traktuje tego jednak jako problemu.
Wręcz przeciwnie, Polak widzi w tym dodatkową motywację.
Pierwsza to jest taka, że zawsze jakby po pierwsze to na nim będzie cała presja. Na Danim będzie presja, ta, tak jak powiedziałeś, że tłum będzie żądał od niego szybkiej wygranej, efektownej wygranej. Tym bardziej, że gość nigdy nie wyszedł poza pierwszą rundę, nawet przegrywając walkę w Contenderze, nie wyszła ta walka na drugą rundę, więc on nigdy tam się nie znalazł podczas walki.
Strus uważa również, że zdobycie sympatii miejscowych kibiców może przyjść wraz ze zwycięstwem. Jako przykład wskazał swoje wcześniejsze doświadczenia z organizacji ACB i ACA.
Pamiętajmy, że od starożytności tłum kocha zwycięzców. Więc jeżeli myślę, że wygram tę walkę, to udowodniłem już też to w organizacji właśnie ACA, ACB, że da się mnie lubić, że daję dobre walki, a jak będą dobre walki, to będą sprzymierzający mi kibice. Więc w ogóle się tym nie przejmuję. A tak jak powiedziałeś, bardziej mnie to buduje i tak można powiedzieć, że jaram się tym, bo już biłem się na dwóch galach organizacji FNC i ten doping na tych galach jest niesamowity.
Strus ma już doświadczenie w występach na bałkańskim rynku i bardzo dobrze wspomina atmosferę podczas swoich wcześniejszych gal FNC.
Powrót po kontuzji miał wyglądać zupełnie inaczej
Droga Strusa do obecnej walki mistrzowskiej nie była jednak oczywista. Zawodnik wrócił do zawodowego MMA po poważnym urazie tylnego więzadła krzyżowego oraz uszkodzeniu chrząstki stawowej.
Jak przyznał, nawet on i jego lekarze nie spodziewali się, że kontuzja będzie miała aż tak duży wpływ na jego karierę.
Tak naprawdę wróciłem po przerwie, ale wróciłem po dosyć poważnej kontuzji, po zerwaniu PCL-a, czyli więzadła tylnego krzyżowego. Nawet sam ja i moi lekarze nie przypuszczaliśmy, że ta kontuzja będzie tak długo przeszkadzała mi w sporcie.
Problemem było również uszkodzenie chrząstki stawowej. Strus przez sześć tygodni nie mógł stanąć na kontuzjowanej nodze, a lekarze uzależniali jego powrót do sportu od tego, jak długo pozwoli organizmowi się zregenerować.
Polak przyznał, że jego wcześniejszy powrót do startów wiązał się ze sporym ryzykiem. Wiedział jednak, że dłuższa przerwa mogłaby oznaczać definitywny koniec kariery.
Z jednej strony można powiedzieć, że za szybko wróciłem do Strife’a, do tych wszystkich walk, które były ostatniego czasu przed Vrtaticiem, bo w tych walkach ja nie mogłem powiedzieć, że ja byłem wtedy przygotowany do tych walk. Ja to robiłem z jednej strony, bo serducho bardzo chciało, ale tam nie było logiki w tym. Ja wiedziałem jedną rzecz, że jeżeli ja odpuszczę, ja nie będę teraz startował, ja pewnie tę karierę już zakończę, bo już później nie będzie mi się chciało wracać do tego, nie będzie mi się chciało wracać na te same obroty. Więc to była tak naprawdę jedyna droga i dosyć duże ryzyko, które poniosłem.
„Wciąż chcę sięgać najwyższych szczytów”
Tamte decyzje miały swoją cenę. Strus przyznał, że ucierpiał między innymi jego rekord, ale z perspektywy czasu uważa, że ryzyko się opłaciło. Dziś znajduje się bowiem w miejscu, którego nie zakładał nawet podczas powrotu do zawodowych startów.
Straty, tak, bo ten mój rekord zepsułem dosyć poważnie tymi startami, ale dzięki temu dzisiaj jestem w tym miejscu, w którym jestem, że się bardzo mocno rozwinąłem, co pokazałem w ostatniej walce. Więc dalej ta iskra jest we mnie, dalej mam swoje ambitne plany i wciąż chcę jakby sięgać tych najwyższych szczytów, co udowadniam, że teraz idziemy po pas i ten pas przywożę.
Teraz przed Strusem najważniejszy test całej tej drogi. W sobotę zmierzy się z Barbirem na jego terenie, a stawką będzie mistrzowski pas FNC w wadze średniej. Polak nie zamierza jednak wyjeżdżać do Chorwacji po samo doświadczenie.
Cel jest jasny: zwycięstwo i powrót do Polski z tytułem.
Dziękuję wam bardzo. Trzymajcie kciuki, żeby zdrowie dopisało, nie było żadnych kontuzji i będzie dobrze. (…) Wszystko w moich pięściach, żeby ten pas przywieźć. Tak więc dziękuję panowie i widzimy się pewnie w poniedziałek albo we wtorek za tydzień z pasem.
Zobacz także: FNC 33 – karta walk. Strus walczy o pas, na karcie również Andryszak i Wójcikiewicz
źródło: rozmowa z Piotrem Strusem w programie OKTAGON LIVE na Kanale Sportowym

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)




















