Jon Jones może być znacznie bliżej powrotu do oktagonu, niż jeszcze niedawno się wydawało. Zaktualizowane dane dotyczące kontroli antydopingowych pokazują, że były mistrz dwóch kategorii wagowych był już trzykrotnie testowany w 2026 roku, a kolejne sygnały wskazują, że „Bones” wciąż nie zamknął definitywnie rozdziału pod tytułem UFC.

Przyszłość Jona Jonesa w UFC od wielu miesięcy pozostaje jedną z największych zagadek w świecie MMA. Były mistrz kategorii półciężkiej i ciężkiej zrezygnował z pasa wagi ciężkiej i ogłosił zakończenie kariery w 2025 roku, zamiast zmierzyć się z ówczesnym tymczasowym mistrzem, Tomem Aspinallem.

Sytuacja szybko zaczęła się jednak zmieniać. Po ogłoszeniu gali UFC Freedom 250 Jones ponownie znalazł się w puli testowanej przez program antydopingowy i otwarcie wyrażał zainteresowanie występem na historycznej gali organizowanej w Białym Domu.

Ostatecznie do jego powrotu 14 czerwca nie doszło. Jones twierdził później, że propozycja finansowa przedstawiona przez UFC była dla niego zbyt niska, a następnie zasugerował, że jeśli organizacja uważa, iż nie ma już dla niego odpowiednich wyzwań, powinna zwolnić go z kontraktu.

Trzy testy w 2026 roku. Jon Jones znów aktywny w systemie antydopingowym

Najświeższy sygnał, który ponownie rozbudził spekulacje dotyczące powrotu „Bonesa”, pochodzi z bazy danych programu antydopingowego UFC.

Według zaktualizowanych informacji Jones był już trzykrotnie testowany w 2026 roku. Oznacza to, że były mistrz pozostaje aktywny w systemie kontroli, co otwiera mu drogę do potencjalnego powrotu do rywalizacji.

Sam fakt przeprowadzania testów nie jest oczywiście oficjalnym potwierdzeniem zakontraktowania walki. W ostatnich miesiącach Jones wielokrotnie wysyłał jednak sprzeczne sygnały – raz sugerował definitywne zakończenie kariery, by później ponownie zostawiać otwarte drzwi do występu w oktagonie.

Problemy z biodrem nie muszą już być przeszkodą

W ostatnim czasie pojawiły się również informacje dotyczące zdrowia Jonesa. Były mistrz miał zmagać się z poważnym zapaleniem i zmianami zwyrodnieniowymi w biodrze, z powodu których zdecydował się na terapię komórkami macierzystymi.

Po leczeniu Jones miał jednak sygnalizować, że porusza się lepiej niż od dawna. To kolejny element, który może mieć znaczenie w kontekście jego ewentualnego powrotu.

Wątpliwości pozostają ogromne, ponieważ zarówno prezes UFC Dana White, jak i wieloletni rywal Jonesa, Daniel Cormier, wyrażali w ostatnim czasie przekonanie, że „Bones” prawdopodobnie nie wróci już do rywalizacji.

Sam Jones nie zamknął jednak tematu. Niedawno był również widziany podczas rozmowy z Hunterem Campbellem, jednym z najważniejszych przedstawicieli UFC.

Powrót Gable’a Stevesona może zmienić sytuację?

W ostatnich miesiącach Jones skupiał się między innymi na pomaganiu swojemu podopiecznemu. Gable Steveson przygotowywał się pod jego okiem do debiutu w kategorii ciężkiej UFC.

Steveson efektownie zaznaczył swoją obecność w dywizji, nokautując rywala w pierwszej rundzie podczas UFC 329. Amerykanin ma już również zaplanowany kolejny występ na UFC 331.

Dla Jonesa okres pracy z jednym z najbardziej utytułowanych zapaśników może być dodatkowym impulsem do ponownego wejścia w tryb przygotowań do własnej walki. Tym bardziej że jego nazwisko wciąż można zestawić z kilkoma ogromnymi pojedynkami.

Alex Pereira czy Tom Aspinall? Największe walki wciąż czekają

Jednym z najbardziej oczywistych scenariuszy pozostaje pojedynek z Alexem Pereirą. Obaj zawodnicy wielokrotnie wymieniali się zaczepkami i wyzwaniami, a potencjalne starcie byłoby jedną z największych walk, jakie UFC mogłoby obecnie zorganizować.

Jones przekonywał już wcześniej, że styl Pereiry byłby dla niego korzystny, przede wszystkim ze względu na przewagę, jaką mógłby próbować wykorzystać w zapasach. Dodatkowym argumentem za szybkim zestawieniem tego pojedynku jest wiek obu zawodników – zarówno Jones, jak i Pereira mają obecnie 39 lat.

Nie można również zapominać o walce, która przez długi czas była jedną z najbardziej oczekiwanych w całym MMA.

Czy wreszcie dojdzie do walki Jonesa z Aspinallem?

Starcie Jonesa z Aspinallem przez długi czas wydawało się naturalnym kierunkiem dla UFC. Dana White publicznie zapowiadał, że do pojedynku dojdzie, jednak ostatecznie „Bones” zdecydował się na obronę mistrzowskiego pasa przeciwko Stipe Miocicowi, a nie walkę z ówczesnym tymczasowym mistrzem.

Dziś sytuacja w dywizji ciężkiej wygląda zupełnie inaczej. Aspinall jest pełnoprawnym mistrzem, ale jego najbliższym rywalem pozostaje Ciryl Gane, z którym ma zmierzyć się w rewanżu po kontrowersyjnej pierwszej walce.

W UFC niczego nie można jednak definitywnie wykluczyć, szczególnie jeśli pojawia się możliwość zorganizowania pojedynku o statusie megawalki. Powrót Jonesa i natychmiastowe zestawienie go z Aspinallem byłoby jednym z największych wydarzeń w historii kategorii ciężkiej.

Pytanie pozostaje tylko jedno – czy aktualna aktywność Jonesa w systemie antydopingowym jest początkiem rzeczywistych przygotowań do powrotu, czy jedynie kolejnym rozdziałem w trwającej od miesięcy sadze dotyczącej przyszłości „Bonesa”?

Jedno jest pewne: trzykrotne testowanie w 2026 roku i kolejne sygnały płynące z otoczenia byłego mistrza sprawiają, że temat jego powrotu do oktagonu znów trudno ignorować.

Zobacz także: Makhachev GOAT-em? Jon Jones: „Jestem zdezorientowany”

źródło: baza danych programu antydopingowego UFC / LowKick MMA | foto: Getty Images