Rafael dos Anjos przez moment naprawdę myślał, że jego wieloletnia kariera w UFC dobiegła końca. Były mistrz wagi lekkiej, który wraca do oktagonu po niemal dwóch latach przerwy, ujawnił, że po kontuzji kolana przeszedł aż trzy operacje, a jedna z nich miała zakończyć się błędem, który doprowadził do kolejnych problemów i następnych zabiegów.
Powrót Rafaela dos Anjosa do rywalizacji zapowiada się jako jeden z najbardziej niezwykłych comebacków w karierze doświadczonego Brazylijczyka. Były mistrz UFC w wadze lekkiej ostatni raz walczył niemal dwa lata temu, a jego długa przerwa była konsekwencją poważnych problemów z kolanem.
Dos Anjos zdradził w rozmowie z Arielem Helwanim, że po urazie odniesionym w trakcie pojedynku z Geoffem Nealem przeszedł trzy operacje. Pierwsza z nich, wykonana w Brazylii, według relacji zawodnika nie przebiegła jednak prawidłowo.
Szczerze mówiąc, Ariel, przeszedłem trzy operacje jedna po drugiej. Po tej sytuacji z Geoffem Nealem miałem problem z łąkotką. Lekarz w Brazylii popełnił błąd. Próbował zszyć mi łąkotkę, co było strasznym błędem. Cztery czy pięć miesięcy po operacji moja łąkotka znowu się zerwała, więc musiałem przejść kolejną operację i ją usunąć.
To jednak nie był koniec problemów. Podczas drugiego zabiegu w kolanie Brazylijczyka miały pozostać elementy po wcześniejszej operacji, co doprowadziło do stanu zapalnego i ograniczenia ruchomości.
Lekarz w Austin zostawił w moim kolanie kilka szwów, dasz wiarę? To powodowało stan zapalny. Nie mogłem w pełni wyprostować nogi. Na początku tego roku przeszedłem więc trzecią operację.
„Przez chwilę myślałem: to już koniec”
Dla zawodnika, który od kilkunastu lat praktycznie nieustannie pozostawał aktywny w MMA, kolejne komplikacje musiały być ogromnym ciosem. Dos Anjos przyznał, że w pewnym momencie naprawdę zaczął zastanawiać się, czy jego kariera nie zakończy się właśnie w taki sposób.
Brazylijczyk nie ukrywa, że pod względem mentalnym był to niezwykle trudny okres. Z jednej strony wracał po porażkach, z drugiej jednak nie czuł, by sportowo został już wypalony czy przestał prezentować poziom pozwalający mu rywalizować w UFC.
Przez chwilę pomyślałem: „Człowieku, to już koniec”. Patrzyłem jednak na swoje ostatnie wyniki i na to, jak trenuję. Wiem, że wracam po porażkach, ale nie zostałem zdominowany. To były trudne przegrane, ale chciałem dać sobie jeszcze jedną szansę. Mam jeszcze cztery walki w kontrakcie, nadal kocham być na sali treningowej. Lubię trenować, sparować z ludźmi i chcę dalej walczyć.
Dos Anjos przyznał również, że kolejne operacje mocno odbiły się na jego psychice. Mimo to właśnie ta sama wewnętrzna motywacja, która pchała go do przodu na początku kariery, miała nie pozwolić mu się poddać.
Bardzo mnie to łamało. Były momenty, kiedy naprawdę myślałem, że to koniec. Ale nie wiem, coś we mnie… To ta sama rzecz, która była w mojej głowie na samym początku, jeszcze zanim trafiłem do UFC. Coś zawsze mówiło mi: „Idź dalej, idź dalej”. Nie czuję, że to już koniec. Chcę jeszcze kilka razy zawalczyć.
Nie chciał, by tak wyglądało jego ostatnie zdjęcie z oktagonu
Dodatkową motywacją dla byłego mistrza była również świadomość, w jaki sposób zakończył się jego ostatni występ. Dos Anjos otwarcie przyznał, że nie chciał, aby właśnie tamten moment stał się ostatnim obrazem jego kariery w oktagonie.
Dla Brazylijczyka walka zawsze była przede wszystkim rywalizacją o zwycięstwo. Po niemal dwóch dekadach spędzonych w zawodowym MMA nie zamierzał kończyć kariery wyłącznie dlatego, że seria operacji zatrzymała go na dłuższy czas.
Uwielbiam wygrywać. Walczę po to, żeby wygrywać i chcę jeszcze raz, a właściwie kilka razy, poczuć to uczucie. Nie chciałem, żeby cała moja kariera i wszystko, o co tak ciężko walczyłem, zakończyło się w taki sposób. Robię wszystko, żeby wrócić do oktagonu w najlepszej formie, na jaką mnie stać.
Gotowy do walki był już w marcu
Co ciekawe, problemy zdrowotne dos Anjosa miały zostać rozwiązane znacznie wcześniej niż sugeruje data jego powrotu. Brazylijczyk zdradził, że już w marcu tego roku prosił UFC o zestawienie kolejnej walki.
Przez długi czas organizacja nie mogła jednak znaleźć mu przeciwnika w kategorii półśredniej. W pewnym momencie były mistrz zdecydował się więc poszerzyć swoje możliwości i zadeklarował gotowość do ponownego zejścia do wagi lekkiej.
Prosiłem o walkę od marca tego roku. Trenowałem i byłem gotowy. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek musiał tak długo czekać, aż UFC znajdzie mi przeciwnika. To trwało tak długo, że powiedziałem: „Chcę też walczyć w wadze lekkiej”. Uznałem, że to znacznie poszerzy możliwości. Prosiłem o walkę w limicie 170 funtów i było naprawdę trudno znaleźć rywala, więc powiedziałem, że jestem otwarty również na wagę lekką.
Ostatecznie dos Anjos wróci do oktagonu 3 października na UFC 332, gdzie zmierzy się z Alexem Hernandezem. Brazylijczyk podkreśla jednak, że nie zamierza traktować tego pojedynku jako pożegnania.
„To nie będzie moja ostatnia walka”
Choć dos Anjos zbliża się do 42. urodzin, nie ukrywa, że wciąż czuje ogromną pasję do treningów i rywalizacji. Jednocześnie po ostatnich doświadczeniach zamierza jednak podchodzić do przygotowań znacznie rozsądniej.
Brazylijczyk przekonuje, że nie będzie walczył wyłącznie dla kolejnej wypłaty. Dopóki jednak będzie widział, że nadal dobrze trenuje i jest w stanie rywalizować na odpowiednim poziomie, nie zamierza jeszcze kończyć kariery.
To nie będzie moja ostatnia walka. Mam bardzo silne wyczucie. Jeśli poczuję, że już nie trenuję dobrze i robię to tylko dla wypłaty – a to nie jest moim celem – wtedy przestanę. Kocham trenować i brakowało mi tego. Po prostu teraz trenuję mądrzej. Dopiero co skończyłem sparingi, ale ograniczam ich liczbę. Chcę trenować mądrzej. Myślę, że dzięki temu mogę walczyć jeszcze dłużej.
Po trzech operacjach, miesiącach rehabilitacji i momentach, w których sam zastanawiał się nad zakończeniem kariery, Rafael dos Anjos dostał jeszcze jedną szansę. Powrót z Alexem Hernandezem będzie dla niego czymś więcej niż zwykłym kolejnym pojedynkiem – ma być dowodem na to, że problemy z kolanem nie zakończyły historii jednego z najbardziej doświadczonych zawodników w historii UFC.
Zobacz także: Charles Oliveira odrzuca walkę z Paddym Pimblettem. Chce rewanżu z Gaethje: „Jestem następny w kolejce”
źródło: rozmowa z The Ariel Helwani Show

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















