Sebastian Przybysz nie ma wątpliwości co do swojej pozycji w kategorii koguciej KSW. Były mistrz zdradził, że rozmawiał już na temat swojej przyszłości i przekonuje, że to właśnie on jest następny w kolejce do walki o mistrzowski pas.

Przybysz przez długi czas pozostawał w treningu i był gotowy na ewentualny telefon w sprawie zastępstwa. Ostatecznie żadna propozycja jednak się nie pojawiła.

Po walce trochę odpocząłem, potem wróciłem na salę i tak trochę wiesz czekałem czy coś się wydarzy, czy się nie wydarzy. No jestem cały czas w treningu od w sumie wielu tygodni. Nie jest tak, że siedzę na na tyłku i się nie ruszam, tylko cały czas jestem w treningu.

Zawodnik przyznał, że obecnie zejście do mistrzowskiego limitu kategorii koguciej byłoby sporym wyzwaniem. Przybysz waży około 73 kilogramów, a do gali pozostało niewiele czasu.

Gdybym dostał teraz telefon, no to musieliby mi naprawdę też dobrze posypać, żebym miał zrobić limit do kategorii koguciej, do limitu mistrzowskiego. Byłoby pewnie bardzo ciężko na ten moment. Mam trochę tej wagi, ważę 73 kg. No to wiesz, myślę, że na upartego jakbym się przegłodził, przemęczył, ustalił to wszystko, to bym ścisnął tą wagę, bo ja mam charakter i bym tyrał do końca.

Najważniejsza deklaracja padła jednak chwilę później. Przybysz zdradził, że odbyły się już rozmowy dotyczące jego przyszłości i jest przekonany, że kolejna szansa mistrzowska należy właśnie do niego.

No widziałem się ostatnio z Wojsławem i z Arturem. Rozmawialiśmy na temat mojej przyszłości i tak ja wiem, że jestem kolejny w kolejce do pasa. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miał mnie przeskoczyć w tym momencie. No i zobaczymy, kto wygra. No nie mam jakiegoś faworyta, totalnie mi obojętne który z nich wygra. Jedyne co to bym minimalnie chciał jednak bardziej zrewanżować się po prostu Vitaliowi. 

Przybysz nie ukrywa, że perspektywa rewanżu szczególnie go interesuje. Chciałby udowodnić, że poprzednia walka nie pokazała pełni jego możliwości.

Chciałbym się zrewanżować po prostu za tą walkę, która mi nie poszła i pokazać mu jak naprawdę potrafię się bić, bo on jeszcze nie miał okazji tego poznać. Marcello miał okazję to poznać, więc no wolałbym wolałbym jednak Jakimenko. No ale wiadomo, ten kto będzie mistrzem z tym będę walczyć.

Były mistrz zapowiedział również, że jego podejście do kolejnego występu będzie inne niż ostatnio. Następna walka ma być dla niego znacznie ważniejsza.

Ostatnia walka raczej nie była walką typu, na którą wychodzę i chcę sobie dać ręce i nogi połamać, żeby ją wygrać, tylko chcę pokazać, że jestem lepszy i wygrać, bo teraz będzie przede mną dużo ważniejsza walka, w której mam zamiar po prostu wyjść i przepraszam za słownictwo, ale rozj*bać mojego rywala.

Przybysz zamierza więc obserwować rozstrzygnięcie walki o mistrzowski pas, a następnie czekać na swoją szansę. Niezależnie od tego, kto zostanie mistrzem, były czempion jasno daje do zrozumienia, że chce być jego kolejnym rywalem.

Zobacz także: „Ostatnio nie jest za dobra ta fala walk” – Damian Piwowarczyk o serii porażek Polaków w UFC