Radosław Paczuski wraca do klatki po rocznej przerwie i już w najbliższą sobotę zmierzy się z Michałem Michalskim podczas XTB KSW 121 w Libercu. W rozmowie z naszą redakcją podczas Media Day przed galą opowiedział między innymi o powodach powrotu, wnioskach po porażce z Piotrem Kuberskim oraz swoim podejściu do potencjalnej walki na gołe pięści. Zawodnik przyznał, że choć takie starcie od dawna jest jego małym marzeniem, poważnie obawia się o swoje dłonie, które w przeszłości były wielokrotnie łamane.
Radosław Paczuski po raz ostatni pojawił się w klatce w ubiegłym roku, kiedy przegrał przez nokaut z Piotrem Kuberskim w walce o tymczasowy pas mistrzowski kategorii średniej. Po tym starciu zdecydował się zrobić sobie dłuższą przerwę od rywalizacji.
Jak sam przyznaje, rok bez startów pozwolił mu przede wszystkim odpocząć, przeanalizować swoje błędy i ponownie poczuć głód rywalizacji.
Przede wszystkim troszeczkę oddechu, troszeczkę takiego złapania od nowa świeżości i motywacji. Myślę, że również nadrobienia błędów, pracy nad błędami, pracy nad jakimiś tam swoimi defektami jako zawodnika. Myślę, że właśnie taki głód wrócił. To był ten czas na to, żeby właśnie odbudować ten głód.
Paczuski podkreślił również, że po porażce przez nokaut potrzebował odpowiedniej ilości czasu na regenerację, zanim ponownie wszedł w pełny reżim treningowy.
Jestem zawodnikiem, który zawsze stara się rozsądnie do tematu podchodzić i wiadomo, po ostatniej walce była ona przegrana przez nokaut, więc też chciałem po prostu odbyć pewien okres karencji, który pozwalał mi się zregenerować w 100% po to, żeby wrócić do treningów.
Porażka z Kuberskim? Paczuski postawił na defensywę
Jednym z najważniejszych elementów, nad którymi pracował podczas przerwy, była defensywa. Zawodnik nie ukrywa, że właśnie ten aspekt szczególnie mocno przepracował po ostatnim występie.
Myślę, że przede wszystkim starałem się poprawić mocno defensywę. Też pracowałem nad tą defensywą, na to, żeby było dużo szczelniej. Wiadomo, takie trafienie weszło, był nokaut, także pracowałem dużo nad defensywą. Jeżeli chodzi o tę defensywę, to na pewno wiele godzin nad tym spędziłem, wiele potu zostało wylanego, żeby było wszystko lepiej, szczelniej.
Paczuski nie odcina się również od wspomnień związanych z poprzednią walką. Przyznaje, że końcówkę pojedynku trudno było mu ominąć, ponieważ w internecie bardzo szybko pojawiły się nagrania i materiały z jego starcia z Kuberskim. Na obejrzenie całej walki potrzebował jednak więcej czasu.
Nie sposób było tego nie zobaczyć, bo generalnie jak jesteśmy gdzieś tam, oglądamy portale branżowe, mamy zaobserwowane i tak dalej, to generalnie nie jest sposób nie zobaczyć przynajmniej końcówki tej walki. Ale żeby całą walkę obejrzeć, to faktycznie trochę czasu minęło, tak żeby sobie przeanalizować właśnie te błędy. Trochę czasu musiało upłynąć po to, żeby na spokojnie sobie móc to obejrzeć już z większego dystansu.
„Nie możemy mówić o jakimś past prime”
Przed Paczuskim teraz zupełnie nowe wyzwanie. Jego rywalem będzie doświadczony Michał Michalski, który również ma za sobą lata występów na najwyższym poziomie.
Wokół zestawienia pojawiały się różne opinie. Część osób wskazywała na wiek Michalskiego i sugerowała, że zawodnik znajduje się już w późniejszym etapie kariery, inni z kolei uważali, że to właśnie on może być dla Paczuskiego wyjątkowo trudnym przeciwnikiem.
Sam Paczuski nie zgadza się z określaniem Michalskiego mianem zawodnika będącego po swoim prime.
A propos post prime, no to wiesz, Michał z ostatnich sześciu walk wygrał pięć, więc trochę mi się wydaje, że nietrafiony w ogóle opis, jeżeli chodzi o Michała. Michał to jest naprawdę świetny zawodnik, który pokonywał bardzo dobrych zawodników. Ja się cieszę w ogóle na to wyzwanie. Cieszę się, że możemy skrzyżować rękawice. Oprócz tego, że jest zawodnikiem, to jest też wspaniałym człowiekiem. Fajnie, że zawalczymy w sobotę, ale absolutnie nie uważam, że Michał jest po swoim prime. Uważam, że Michał jest cały czas w sztosie. Są te wyniki, one też same mówią za siebie. Jeżeli ktoś z ostatnich sześciu walk wygrał pięć, to jak możemy mówić o jakimś past prime po jednej porażce? Ja jestem gotowy na Michała najlepszego i do takiego się przygotowywałem.
„Ma asy w każdym rękawie”
Paczuski spodziewa się wymagającego pojedynku, ponieważ jego zdaniem Michalski nie ma jednej płaszczyzny, w której byłby szczególnie groźny. Polak zwrócił uwagę na kompletność swojego najbliższego przeciwnika.
W każdej płaszczyźnie Michał jest doświadczony. To jest zawodnik kompletny, zarówno w stójce, jak i w zapasach czy parterze. Pokazywały to jego pojedynki, że korzysta zarówno z tych zapasów, nokautował przeciwników, więc ma atuty w każdej, że tak powiem, ma asy gdzieś tam w każdym rękawie. Jest bardzo dobrym zawodnikiem.
Dla Paczuskiego będzie to również starcie dwóch zawodników, którzy od lat funkcjonują w profesjonalnym MMA. Sam reprezentant KSW przypomniał, że jego pierwsza walka w tej formule odbyła się jeszcze w 2019 roku.
Ja też już trochę lat w tym MMA jestem. Od 2019 roku w MMA. Moja pierwsza walka to była wtedy na ACA właśnie w roku 2019, więc też już dużo doświadczenia jest.
Paczuski zawsze bierze pierwszą propozycję KSW
Do pojedynku z Michalskim miało dojść już wcześniej, ale ostatecznie dopiero teraz zawodnicy skrzyżują rękawice. Paczuski zdradził, że przyjęcie propozycji nie wymagało od niego długiego namysłu.
Ja zawsze biorę pierwszą propozycję KSW. Nie zdarzyło mi się jeszcze odmówić żadnej propozycji, więc jestem takim zawodnikiem, który, dzwonią, mówią propozycję, walczę i podejmuję wyzwanie. Jestem wojownikiem i staram się po prostu wygrać każdy pojedynek. Wiadomo, różnie to nie zawsze się udaje, jak w sporcie, ale gdzieś tam do każdej walki się szykuję po prostu po to, żeby zwyciężyć, żeby też pokazać wszystko najlepsze, co mam, i na tym się skupiam.
Walka na gołe pięści? Jest małe marzenie, ale jest też ogromne ryzyko
Jednym z najciekawszych tematów rozmowy okazały się potencjalne występy Paczuskiego w Fight Mode. Zawodnik przyznał, że w przeszłości pojawiła się luźna propozycja takiego występu, jednak nie doszło do konkretnych rozmów.
Paczuski pozostaje związany kontraktem z KSW i zaznaczył, że ewentualny występ w innej formule wymagałby najpierw rozmowy z Wojsławem Rysiewskim. Jednocześnie przyznał, że sama idea walki na gołe pięści od dawna gdzieś mu towarzyszy.
Miałem jakieś tam rozmowy, były jakieś na ten temat, ale nie było żadnych konkretnych rozmów, tylko po prostu taka luźna propozycja padła w moją stronę. Nic w ogóle nie dyskutowaliśmy na ten temat, więc to gdzieś tam było, ale oczywiście ja nawet nie brałem jeszcze tej propozycji jako do siebie, że tak powiem, bo jestem związany z federacją KSW. Musiałbym w pierwszej kolejności wtedy porozmawiać z Wojsławem na ten temat, jak on to widzi i w ogóle czy byłoby to możliwe, jeżeli bym chciał walczyć. Ale powiem ci szczerze, tak generalnie kiedyś sobie, takie było małe marzenie gdzieś taką walkę stoczyć, po prostu w formie challenge’u, jakiegoś takiego wyzwania dla samego siebie.
Problemem są jednak ręce Paczuskiego. Zawodnik wielokrotnie miał je połamane, a szczególnie prawa dłoń była już kontuzjowana kilka razy. Właśnie dlatego ryzyko związane z walką bez rękawic jest dla niego bardzo poważnym argumentem przeciwko takiemu występowi.
Natomiast generalnie myślę, że szkoda byłoby mi zdrowia, w sensie takim, że po prostu moich dłoni, bo które już były połamane wielokrotnie. Zwłaszcza ta prawa ręka była połamana czterokrotnie i wiem, jak później trzeba długo się rehabilitować, jak niekiedy wiele operacji trzeba odbyć, żeby to wszystko po prostu się zespoliło i żeby wróciło na odpowiedni poziom. To jest takie zagrożenie, które uważam jest największe, bo nawet już nie chodzi o ciosy przyjmowane. Te ciosy przyjmowane być może trochę cię zrobią jeszcze przystojniejszego, tak jak to się mówi, ale generalnie myślę, że pomiędzy małą rękawiczką a czy bez rękawic to aż takiej dużej różnicy nie ma w samej sile ciosu, jaką przyjmujemy. Bardziej chodzi o te rozcięcia i przede wszystkim o to, że jak ja zadaję cios bez rękawicy i na przykład trafię na czoło przeciwnika, to bardzo łatwo jest sobie złamać po prostu którąś z kostek. Tym bardziej, że tych kostek jest sporo w naszej dłoni. Myślę, że takie zagrożenie utraty zdrowia jest bardzo wysokie.
Na decyzję wpływa również kwestia finansowa. Paczuski nie ukrywa, że trudno byłoby mu znaleźć argument, który przebiłby warunki, jakie ma obecnie w KSW.
Myślę, że też ciężko byłoby przebić ofertę finansową, nawet i w ogóle generalnie to, co mamy tutaj w formule MMA, w KSW, federacji KSW. Czuję, że mam dobry kontrakt i tego się trzymam po prostu. Dużo frajdy sprawia mi ta formuła MMA teraz już w tym momencie.
Paczuski rozwija kolejną pasję. Zaczął grać na pianinie
Okazuje się, że podczas przerwy od startów Paczuski nie skupiał się wyłącznie na MMA. Zawodnik zaczął uczyć się gry na pianinie, a naukę traktuje zarówno jako nowe wyzwanie, jak i sposób na rozwój mózgu.
Ja zawsze staram się uczyć, często lubię właśnie nowe skille zdobywać, czy to właśnie nowe języki, teraz ostatnio właśnie pianino. Trochę neurobiologią, jeżeli chodzi o rozwój mózgu, się też zawsze interesowałem. Trochę w kontrze czasem do tego, co się dzieje na treningach, że czasem gdzieś te powiedzmy neurodegeneracja w małym stopniu może następować po jakichś tam ciosach. Starałem się zawsze też rozwijać wielopłaszczyznowo i dlatego też regularnie czytam książki, gdzieś tam uczę się języków i ostatnio zacząłem grać też na pianinie, bo jest to jedno z najlepszych ćwiczeń, które możemy wykonać, jeżeli chodzi o pracę naszego mózgu. Bardzo wiele struktur naszego mózgu jest zaangażowanych w tym samym momencie, a przy okazji jest po prostu bardzo dużo frajdy.
Paczuski traktuje grę na instrumencie jako sposób na oderwanie się od codzienności.
Naprawdę mi to sprawia bardzo dużo frajdy. Siadam, gram sobie, to jest taka forma moja medytacji, odłączenia się od codzienności i naprawdę dużo, dużo przyjemności to sprawia. Jak grasz, to niemalże od razu widzisz gdzieś tam swoje efekty. Wiadomo, że czasami trzeba parę godzin posiedzieć przy tym, żeby zaczęło wychodzić, ale jak już zacznie wychodzić, to naprawdę daje dużo frajdy.
Co ciekawe, nowa pasja wpłynęła również na jego muzyczne zainteresowania. Choć Paczuski nadal słucha muzyki elektronicznej i ma za sobą między innymi wizyty na festiwalu Tomorrowland, coraz częściej sięga także po muzykę klasyczną. Wśród kompozytorów, którzy szczególnie go zainteresowali, wymienił Ludovico Einaudiego.
Paczuski o formie Roberta Bryczka i Damiana Piwowarczyka
W rozmowie nie zabrakło również tematu dwóch Polaków przygotowujących się do walk w Las Vegas, Roberta Bryczka oraz Damiana Piwowarczyka. Paczuski miał okazję trenować z Bryczkiem i bardzo pozytywnie ocenia jego przygotowania. Bryczek już w przyszłą sobotę stanie do pojedynku z Rodolfo Vieirą.
Miałem okazję stoczyć wiele sparingów z Robertem. Jest w bardzo dobrej formie. Naprawdę jest świetnie przygotowany. Myślę, że teraz w tej walce wejdzie na wyższy poziom niż w tej poprzedniej.
Paczuski zwrócił uwagę na sposób, w jaki Bryczek przygotowywał się do poprzedniego pojedynku. Jego zdaniem tym razem zawodnik podszedł do obozu bardziej rozsądnie pod względem obciążenia treningowego.
Trochę był przed poprzednią walką, mam wrażenie, że po prostu za bardzo go poniosła ambicja, za dużo robił tych treningów, jednostek treningowych, a jednak przecież nasze ciało potrzebuje też regeneracji. Wydaje mi się, że teraz już z większym rozsądkiem podszedł do tych przygotowań i w wyższej dyspozycji go widziałem na treningach. Wierzę, że po prostu też to przyniesie lepsze efekty, bo na treningach naprawdę dobrze to wyglądało.
Paczuski mocno trzyma również kciuki za Piwowarczyka, który w noc z przyszłego wtorku na środę stoczy walkę na Dana White’s Contender Series, gdzie spróbuje przekonać szefa UFC – Danę White’a i matchmakerów organizacji do zaoferowania mu kontraktu. Paczuski jest dobrej myśli.
Wierzę mocno też w Damiana, który właśnie wybrał tę drogę taką mocno sportową, wybrał marzenia i wierzę, że mu się uda te marzenia spełnić.
Już w sobotę Paczuski sam będzie miał okazję zrobić kolejny krok w swojej karierze. W Libercu zmierzy się z Michalskim w jednym z najważniejszych pojedynków XTB KSW 121.
Zobacz także: Iwo Baraniewski spodziewa się wojny na UFC 331: „Może być jak w moim debiucie”

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)



















