Rafał Haratyk nie zdołał obronić mistrzowskiego pasa kategorii półciężkiej podczas gali XTB KSW 120 w Gdyni. Po pięciorundowej, niezwykle wyrównanej wojnie sędziowie wskazali zwycięstwo Bartosza Leśki, który zrewanżował się za porażkę sprzed roku. Były już mistrz w rozmowie z naszą redakcją nie szukał wymówek i przyznał, że choć wynik go boli, to z szacunkiem przyjmuje decyzję arbitrów.
W walce wieczoru XTB KSW 120 Rafał Haratyk po raz drugi zmierzył się z Bartoszem Leśką. Ich pierwsze starcie zakończyło się jednogłośnym zwycięstwem Haratyka po pięciu rundach, jednak tym razem role się odwróciły. Po kolejnym niezwykle wyrównanym pojedynku to Leśko został nowym mistrzem kategorii półciężkiej.
Trylogia? „Teraz chyba trzeba zrobić ją na środku Polski”
Tuż po walce Haratyk przyznał, że obaj zostawili w klatce wszystko, co mieli.
Tak jak mówisz, zostawiliśmy tam wszystko. Widziałem, że Bartek też miał swoje momenty kryzysu. Myślę, że kibicom ta walka mogła się podobać i właśnie tak miało to wyglądać. Tym razem Bartek wygrał u siebie, ja wygrałem u siebie poprzednim razem. Tak jak powiedziałem po walce, chyba teraz trzeba będzie zrobić trylogię gdzieś na środku Polski. To oczywiście jeszcze odległy temat, bo pewnie wcześniej wydarzy się kilka innych rzeczy, ale myślę, że taka walka kiedyś powinna się odbyć.
„Nie będę odbierał Bartkowi tego zwycięstwa”
Choć trenerzy w narożniku byli przekonani, że Haratyk obronił tytuł, sam zawodnik od początku podchodził do werdyktu z dużym spokojem.
Trener mówił, że wygraliśmy, ale odpowiedziałem, żeby spokojnie poczekać na decyzję sędziów. Miałem wrażenie, że Bartek naprawdę sporo trafiał. Ja też odpowiadałem swoimi akcjami, ale z ich perspektywy ta walka mogła wyglądać inaczej. Nie chcę odbierać Bartkowi tego zwycięstwa. Ostatnim razem sędziowie byli po mojej stronie, teraz byli po jego. Zrobił kawał dobrej roboty i wygrał.
Były mistrz zastanawiał się również, co mogło zadecydować o wyniku.
Wydaje mi się, że realizowałem swoją taktykę. Obalenia zaczęły wychodzić, kontrola w parterze też wyglądała dobrze. Widocznie Bartek trafiał częściej albo czyściej, skoro sędziowie ocenili to właśnie w ten sposób. Trudno powiedzieć coś więcej.
„Chyba zaczyna mi brakować fizyczności”
Haratyk nie szukał usprawiedliwień, ale zwrócił uwagę, że coraz częściej odczuwa różnicę warunków fizycznych w kategorii półciężkiej.
Wydaje mi się, że troszkę zabrakło mi fizyczności. Jestem chyba po prostu trochę za mały na kategorię półciężką i z wiekiem coraz trudniej doganiać tych młodszych, większych zawodników. Być może swoje zrobiły też bardzo długie przygotowania, które ciągnęły się praktycznie od stycznia. Z drugiej strony wszystko przed walką było w porządku. Waga się zgadzała, regeneracja też, więc nie mogę zwalić winy na nic innego. Po prostu tym razem byłem słabszy.
Problemy ze wzrokiem w piątej rundzie
W końcówce walki wyraźnie było widać, że Haratyk unika otwartej wymiany. Jak zdradził naszej redakcji, powodem nie było wyłącznie zmęczenie.
W piątej rundzie dostałem mocno w oko. W pierwszej chwili pomyślałem: O nie, znowu złamany oczodół. Już dwa razy miałem taki uraz i nagle zacząłem widzieć podwójnie. Ciężko walczy się z dwoma przeciwnikami, zwłaszcza kiedy jest się już tak zmęczonym. Dlatego za każdym razem, kiedy Bartek ruszał do przodu, od razu schodziłem do nóg i próbowałem go obalić. Chciałem dociągnąć walkę w parterze i nie narażać się na kolejne ciosy. Niestety ta próba obalenia kosztowała mnie bardzo dużo sił. Kiedy wróciliśmy do stójki, widzenie już się poprawiło, ale energii zostało naprawdę niewiele.
Mimo wszystko Haratyk uważa, że był blisko skończenia walki przed czasem.
W jednym z momentów niewiele brakowało, żebym dopiął krucyfiks. Myślałem, że to będzie moja szansa na zakończenie walki. Bartek jednak świetnie się wykręcił. Kiedy zawodnicy są już tak spoceni, dużo łatwiej wychodzi się z takich pozycji. Naprawdę niewiele brakowało.
„Jeśli kibicom się podobało, to też się cieszę”
Choć utrata mistrzowskiego pasa była bolesna, Haratyk podkreślił, że najważniejsze jest dla niego to, jak pojedynek odebrali kibice.
Naprawdę daliśmy dobrą bitkę. Cieszę się, że kibicom ta walka się podobała i że zostawiliśmy w klatce tyle serca. Właśnie takie komentarze do mnie docierały po pojedynku. Nawet jeśli przegrałem, ale ludzie mówią, że walka była ekscytująca i dała im emocje, to też jest dla mnie powód do satysfakcji.
Choć Rafał Haratyk stracił mistrzowski pas, postawa obu zawodników sprawiła, że coraz głośniej mówi się o trzecim pojedynku z Bartoszem Leśką. Sam były mistrz uważa jednak, że zanim do niego dojdzie, obaj powinni jeszcze stoczyć po jednej walce.
Zobacz także: XTB KSW 120: Sensacja w walce wieczoru! Bartosz Leśko pokonał Rafała Haratyka i został nowym mistrzem KSW!
foto: materiały prasowe KSW
























