Reinier de Ridder definitywnie zamyka rozdział związany z występami w kategorii średniej. Holender przyznał, że ekstremalne zbijanie kilogramów coraz mocniej odbijało się na jego organizmie i mogło mieć wpływ na dwie ostatnie porażki. Teraz spróbuje swoich sił w wadze półciężkiej.
De Ridder znakomicie rozpoczął przygodę z UFC, notując cztery zwycięstwa z rzędu, między innymi nad Robertem Whittakerem i Bo Nickalem. Problemy pojawiły się później. W starciu z Brendanem Allenem jego organizm odmówił posłuszeństwa, a narożnik zdecydował o przerwaniu pojedynku. Następnie Holender przegrał z Caio Borralho.
Po tych występach podjął decyzję o przejściu do kategorii półciężkiej. W debiucie w limicie 205 funtów zmierzy się z Romanem Dolidze podczas UFC Sacramento.
Przez kilka ostatnich walk za każdym razem, gdy zbijałem wagę, mówiłem sobie, że to musi być ostatni raz. Za każdym razem było naprawdę ciężko i nie chodziło tylko o tydzień walki. Również podczas obozu treningowego bardzo trudno było mi się regenerować między sesjami, ponieważ musiałem ekstremalnie ograniczać kalorie. Zabierało mi to bardzo dużo. Nadszedł czas, żeby przejść wyżej.
De Ridder zwrócił uwagę, że w stosunkowo krótkim czasie wielokrotnie musiał przechodzić przez wymagający proces ścinania kilogramów.
Myślę, że tak ekstremalne zbijanie wagi, jakie robią wszyscy czołowi zawodnicy kategorii średniej, można przeprowadzać maksymalnie dwa razy w roku. Jeśli walczysz raz czy dwa razy w roku, będzie w porządku. Ja zrobiłem to około sześciu razy w niewiele ponad rok i to wszystko rozwala. Rozwala twój organizm. Rozwala poziom hormonów. Wszystko idzie w diabły.
Holender nie zamierza jednak szukać wymówek za ostatnie niepowodzenia. Przyznaje, że sam zgadzał się na kolejne walki, ponieważ UFC oferowało mu atrakcyjnych przeciwników.
To wszystko były niesamowite możliwości. Mieli ciekawego przeciwnika i pytali: „Chcesz z nim walczyć?”. Oczywiście, że tak! Jest, jak jest. Ostatecznie doprowadziło mnie to do przejścia do 205 funtów.
Po przejściu do wyższej dywizji 35-latek czuje znaczącą różnicę zarówno podczas przygotowań, jak i w codziennej regeneracji. Jednocześnie całkowicie wyklucza ponowne zejście do poprzedniej kategorii, podkreślając: „Nigdy więcej wagi średniej”.
Pierwszym sprawdzianem de Riddera w nowej dywizji będzie Dolidze. Holender liczy, że efektowne zwycięstwo pozwoli mu szybko znaleźć się wśród czołowych nazwisk kategorii półciężkiej.
Jest tutaj wiele ciekawych zestawień. Jeśli dobrze się zaprezentuję i uda mi się go skończyć, myślę, że mam szansę zawalczyć z kimś z pierwszej dziesiątki. W 205 funtach jest wiele możliwości, więc bierzmy się do roboty.
Starcie z Dolidze będzie więc dla de Riddera pierwszym testem po definitywnym pożegnaniu z kategorią średnią. Ewentualne zwycięstwo może sprawić, że Holender już w kolejnym występie otrzyma rywala ze ścisłej czołówki dywizji półciężkiej.
Zobacz także: Jan Błachowicz wrócił na matę! Były mistrz UFC wznowił treningi
Źródło: MMA Fighting | fot: MMA Junkie
