Renato Moicano nie krył frustracji po kolejnym odwołaniu jego walki z Brianem Ortegą. Brazylijczyk przyznał, że nie zamierza ponownie czekać na Amerykanina, który tym razem wypadł z UFC 331 z powodu rozcięcia. Moicano uważa, że przygotowywanie się przez kolejne miesiące do starcia z zawodnikiem, który już dwukrotnie wycofał się z pojedynku, nie ma dla niego sensu.

Do rewanżu Renato Moicano z Brianem Ortegą miało dojść w najbliższą sobotę podczas gali UFC 331 w Los Angeles. Pojedynek został jednak odwołany po tym, jak Ortega doznał rozcięcia i nie otrzymał zgody na dalsze przygotowania do walki.

Dla Moicano jest to szczególnie frustrująca sytuacja, ponieważ obaj zawodnicy mieli już w przeszłości mierzyć się ze sobą ponownie. Brazylijczyk szybko otrzymał jednak nowe zestawienie – 31 października podczas gali UFC Fight Night w Las Vegas zmierzy się z Tomem Nolanem.

W rozmowie z Arielem Helwanim Moicano nie ukrywał, że tym razem nie zamierza czekać na Ortegę.

Moicano nie zamierza ponownie czekać na Ortegę

Brazylijczyk został zapytany o swoje emocje po informacji o kontuzji przeciwnika. Wcześniej na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych wyraźnie dawał do zrozumienia, że jest zirytowany kolejnym odwołaniem pojedynku.

Renato Moicano uważa również, że sytuacja, w której Ortega doznał urazu zaledwie tydzień przed planowaną walką, może świadczyć o zbyt intensywnym treningu w końcowej fazie przygotowań.

Jak można zrobić sobie krzywdę tydzień przed walką? Może za mocno próbował trenować. Uważam, że sparowanie na tydzień przed walką nie jest dobrym pomysłem. To nie jest mądre.

Jednocześnie Brazylijczyk zaznaczył, że nie oskarża Ortegę o celowe wycofanie się z walki. Jego zdaniem problem leży raczej w sposobie przygotowań Amerykanina.

Moicano odniósł się również do sytuacji sportowej swojego niedoszłego rywala. Ortega przystępował do pojedynku po długiej przerwie, mając na koncie cztery porażki w ostatnich pięciu występach.

Nie mówię, że celowo szukał wyjścia z walki. Mówię tylko, że może za bardzo chciał trenować. Ma za sobą cztery porażki w pięciu ostatnich walkach, dwa lata bez walki i miał walczyć u siebie z gościem, którego już raz pokonał. Nie chciałbym być teraz na jego miejscu.

„Nie chcę mieć nic wspólnego z Ortegą”

Jeszcze mocniej Moicano wypowiedział się na temat potencjalnego ponownego zestawienia obu zawodników. Ariel Helwani zdradził, że UFC rozważało możliwość przesunięcia ich pojedynku na listopad, skoro Ortega zapowiedział powrót do oktagonu właśnie w tym miesiącu.

Dla Brazylijczyka nie jest to jednak atrakcyjna opcja.

Mam czekać na gościa, który dwa razy wycofał się z walki? Pierwszy raz jest w porządku. Drugi raz już nie. Nie chcę mieć nic wspólnego z Ortegą.

Moicano zwrócił uwagę również na swoją sytuację prywatną. Jego żona jest w ciąży, a zawodnik ma dodatkowo zaplanowane obowiązki związane ze swoim programem w listopadzie. Ponowne odkładanie wszystkiego na kolejne dwa czy trzy miesiące tylko po to, aby po raz kolejny przygotowywać się do walki z Ortegą, nie jest według niego logiczne.

Brazylijczyk podkreślił przy tym, że nie zamierza przerywać kariery ani unikać trudnych pojedynków. Po prostu nie chce po raz kolejny uzależniać swoich planów od Ortegii.

Zamiast Ortegii – Tom Nolan

UFC szybko znalazło dla Moicano nowe rozwiązanie. 31 października, w Halloween, Brazylijczyk wystąpi w walce wieczoru gali w Las Vegas, gdzie jego przeciwnikiem będzie Tom Nolan.

Dla 37-letniego Moicano będzie to inne wyzwanie niż planowane starcie z Ortegą. Brazylijczyk przyznał, że szanuje młodego zawodnika, ale jednocześnie uważa, że Nolan będzie trudniejszym przeciwnikiem niż pierwotnie zestawiony z nim Amerykanin.

Tom Nolan jest młody, ma serię pięciu zwycięstw i sam mnie wywoływał do walki. To dobry zawodnik i zasługuje na tę szansę. Nie chciałem jednak walczyć z nim z tygodniowym wyprzedzeniem.

Nolan był nawet gotowy zaakceptować walkę w pierwotnym terminie UFC 331. Moicano docenił jego postawę, ale zaznaczył, że potrzebuje czasu na dostosowanie przygotowań do zupełnie innego przeciwnika.

To prawdziwy twardziel i szanuję go za to, że chciał walczyć w najbliższą sobotę. Ale mam 37 lat. Trenowałem pod zawodnika od brazylijskiego jiu-jitsu, bez obawy o obalenia. Nolan jest trudnym wyzwaniem, więc muszę się przygotować.

Moicano uważa, że nowy rywal będzie trudniejszy

Brazylijczyk nie ukrywa, że pierwotnie liczył na znacznie łatwiejszy scenariusz. Jego zdaniem starcie z Ortegą było pod względem sportowym bardzo korzystne, szczególnie biorąc pod uwagę sytuację Amerykanina.

Teraz czeka go jednak pojedynek z zawodnikiem, który znajduje się na fali pięciu zwycięstw.

Moicano przyznał w rozmowie z Helwanim, że choć szanuje Nolana, uważa siebie za lepszego zawodnika i znajduje się obecnie w lepszej pozycji. Jednocześnie nie traktuje nowego przeciwnika jako łatwego zastępstwa za Ortegę.

Szanuję Nolana, ale uważam, że jestem od niego lepszy i jestem teraz w lepszym miejscu. To będzie trudniejsza walka. Nie uciekam od tego pojedynku. Potrzebuję tylko czasu, żeby się dostosować, bo jestem już starszym zawodnikiem.

Dla Moicano oznacza to więc całkowite zamknięcie rozdziału z Ortegą – przynajmniej na ten moment. Brazylijczyk będzie teraz koncentrował się na Nolanem i walce, która odbędzie się 31 października.

W przypadku Ortegi pozostaje natomiast pytanie, kiedy i czy w ogóle dojdzie do kolejnej próby zestawienia obu zawodników. Po słowach Moicano trudno jednak oczekiwać, że Brazylijczyk będzie zabiegał o ten pojedynek w najbliższej przyszłości.

źródło: rozmowa Renato Moicano z Arielem Helwanim