Czy porażka w Perth przekreśla szanse Polaka na dalszą karierę w UFC? Robert Bryczek zabrał głos po jednogłośnej przegranej z Cameronem Rowstonem i nie ucieka przed fanami. Przyznaje, że podjął ryzyko – i tym razem się nie opłaciło.
Robert Bryczek wrócił do oktagonu 2 maja podczas gali UFC w Australii, gdzie zmierzył się z lokalnym zawodnikiem Cameronem Rowstonem. Dla Polaka była to trzecia walka w największej organizacji MMA na świecie, a zarazem pierwsza poza Stanami Zjednoczonymi. Niestety, starcie w Perth okazało się dla niego wyjątkowo trudnym testem – Rowston zdominował go przez pełne piętnaście minut, a sędziowie jednogłośnie wskazali Australijczyka jako zwycięzcę, punktując 3x 30-27.
Już od pierwszej rundy widać było, że Bryczek nie znajduje odpowiedzi na styl rywala. Choć Polak próbował narzucać presję i skracać dystans, Rowston skutecznie kontratakował prawymi prostymi i konsekwentnie sprowadzał walkę do parteru. W drugiej odsłonie przewaga gospodarza gali stała się jeszcze wyraźniejsza – Australijczyk kontrolował pozycję, przechodził do bocznej i systematycznie punktował uderzeniami, zamykając Bryczka w defensywie. Trzecia runda przyniosła podobny scenariusz: po krótkich wymianach w stójce Rowston ponownie obalił Polaka i utrzymywał pełną dominację aż do końcowego gongu.
Po powrocie do hotelu Bryczek zabrał głos w relacji na Instagramie, nie ukrywając rozczarowania, ale też nie szukając wymówek:
„To nie była nasza noc. Przed nami długa podróż do domu. Domyślacie się w jakich humorach. Po powrocie napiszę kilka słów od siebie. Dziękuję za wsparcie i wybaczcie, że zawiodłem. Walka w Australii to było ryzyko, które ostatecznie się nie opłaciło. Biorę to na klatę i idziemy dalej.”
napisał zawodnik.
Dla Bryczka, który w UFC zadebiutował w 2024 roku, była to druga porażka w oktagonie. Pierwszą poniósł w starciu z Ihorem Potierią, jednak zdołał się odbić efektownym nokautem Brada Tavaresa – doświadczonego weterana organizacji. Teraz bilans Polaka w UFC wynosi 1-2, co stawia go w trudnej sytuacji. W świecie największej federacji MMA seria dwóch porażek z rzędu często oznacza koniec kontraktu, dlatego kolejna walka może okazać się kluczowa dla przyszłości zawodnika.
Źródło: Instagram/Robert Bryczek
