Roberto Soldić zdradził interesujące kulisy swojej niedoszłej walki z Christianem Lee. Chorwat twierdzi, że podpisał umowę na pojedynek, w której znajdowało się nazwisko ówczesnego mistrza ONE Championship, jednak ostatecznie do starcia nie doszło.

Temat Lee pojawił się podczas rozmowy przed debiutem Soldicia w UFC. Prowadzący przypomniał, że Chorwat przez długi czas zabiegał o konfrontację z Amerykaninem i zwrócił uwagę, że jego kolejna walka została ogłoszona akurat w tygodniu debiutu Soldicia w UFC.

To szalone. Co mogę powiedzieć?

Soldić następnie zdradził więcej szczegółów dotyczących niedoszłego pojedynku. Według jego relacji sam zaakceptował warunki i podpisał umowę na walkę, której stawką miał być mistrzowski pas.

Podpisałem umowę na tę walkę. Mogę powiedzieć, że w umowie było jego nazwisko, była tam walka o pas i wszystko. On po prostu nie podpisał.

Chorwat nie zamierza jednak dłużej wracać do niedoszłego starcia z Lee. Po przejściu do UFC traktuje swoją karierę tak, jakby rozpoczynał ją od początku. Pierwszym zawodnikiem, który zgodził się przywitać go w oktagonie, został Khaos Williams.

Teraz mam wielu przeciwników. Khaos jest pierwszym gościem, który mnie zaakceptował i to jest dobre, bo chcę pozostać aktywny. To wszystko jest już przeszłością. Nie myślę więcej o tym.

Soldić podkreślił, że rozpoczęcie przygody z UFC jest dla niego całkowicie nowym rozdziałem i nie zamierza rozpamiętywać wydarzeń z poprzedniego etapu kariery.

Teraz zaczynam od zera. Czuję się, jakbym narodził się na nowo. Wszystko, co wydarzyło się wcześniej, jest przeszłością. Zawsze patrzę w przyszłość, żeby stworzyć lepszą przyszłość dla siebie i swojej rodziny.

Niedoszła konfrontacja z Lee pozostanie więc jednym z niewykorzystanych scenariuszy w karierze Soldicia. Chorwat zamknął już jednak ten rozdział i całą uwagę kieruje na rozpoczęcie swojej drogi w UFC.

Zobacz także: Roberto Soldić zapytany o walkę z Makhachevem. „Potrzebuję tylko kilku tygodni”

Źródło: Full Send MMA | fot: ONE Championship