To była gala, która nie dawała kibicom chwili oddechu. UFC Seattle dostarczyło serię efektownych skończeń, a wybór bonusów po walce okazał się dla Dany White’a wyjątkowo trudnym zadaniem. Ostatecznie dwóch zawodników zgarnęło najwyższe wyróżnienia wieczoru – Joe Pyfer i Alexa Grasso rozbili bank.
UFC Seattle przeszło do historii jako jedna z najbardziej efektownych gal ostatnich miesięcy. Wszystkie walki karty głównej zakończyły się przed czasem, a kolejne trzy skończenia padły także na prelimsach.
To przełożyło się na prawdziwy wysyp bonusów.
Zobacz także: UFC Seattle – wyniki gali z udziałem Marcina Tybury. Polak przegrywa decyzją
Pyfer zatrzymał legendę
Największy moment wieczoru należał do Joe Pyfera, który w walce wieczoru rozbił Israela Adesanyę. Amerykanin zakończył pojedynek przez TKO w drugiej rundzie, dopisując do rekordu jedno z najcenniejszych zwycięstw w karierze.
To właśnie ten występ zapewnił mu bonus w wysokości 100 tysięcy dolarów.
Grasso z jednym z nokautów roku
Jeszcze więcej mówiło się jednak o tym, co zrobiła Alexa Grasso w co-main evencie. Meksykanka brutalnie znokautowała Maycee Barber, a chwilę później instynktownie dopięła duszenie zza pleców.
Cała akcja była tak szybka, że sędzia dopiero wbiegał, a zamroczona Barber próbowała jeszcze walczyć… z jego nogą.
Dana White nie miał wątpliwości:
To jedno z najlepszych skończeń w historii tego sportu, nie tylko w tym roku czy na tej gali
Grasso również zgarnęła bonus 100 tysięcy dolarów.
„Dobry problem” dla UFC
Szef UFC przyznał po gali, że wybór nagród nie należał do łatwych.
To był trudny wieczór do wyboru bonusów, ale to zawsze dobry problem
Nagrodę za walkę wieczoru otrzymali Tofiq Musayev i Ignacio Bahamondes, którzy stoczyli krwawą wojnę zakończoną decyzją.
Pozostali zawodnicy, którzy kończyli swoje walki przed czasem, otrzymali bonusy w wysokości 25 tysięcy dolarów. W tym gronie znaleźli się między innymi Terrance McKinney, Michael Chiesa czy Casey O’Neill.
UFC Seattle udowodniło jedno – gdy walki kończą się niemal wyłącznie przed czasem, wszyscy wygrywają. Zawodnicy, organizacja i przede wszystkim kibice.
Zobacz także: UFC Seattle: Marcin Tybura przegrywa z Tyrellem Fortune po trzyrundowej walce
źródło: UFC – konferencja prasowa po gali
