To będzie coś więcej niż walka o tytuł. Sara Luzar-Smajić wraca do KSW i od razu wchodzi w największą możliwą grę – pojedynek o pas wagi koguciej kobiet. Ale jest też drugi wątek. Relacja z Wiktorią Czyżewską, która jeszcze niedawno była zupełnie inna. Dziś? To już czysty sport i konkretna rywalizacja.
Powrót Sary Luzar-Smajić do KSW to nie jest zwykły comeback. To wejście z marszu do walki o mistrzostwo nowej kategorii. Zawodniczka z Bałkanów przez ostatnie lata walczyła poza organizacją, głównie w Niemczech i na galach FNC, czekając na moment, aż KSW otworzy dywizję kogucią kobiet. Gdy to się stało – była gotowa.
Relacja się zmieniła. „Lubiłam ją, byliśmy w kontakcie”
Jeszcze niedawno między zawodniczkami była zupełnie inna atmosfera. Sara Luzar-Smajić nie ukrywa, że z Wiktorią Czyżewską łączyła ją normalna, koleżeńska relacja.
Normalnie lubię tę dziewczynę, tak prywatnie. Rozmawiałyśmy wcześniej w mediach społecznościowych, jeszcze zanim wiedziałyśmy, że będziemy walczyć. Ona o tym wie. Mówiła w jednym z wywiadów, że jestem jej fanką i to prawda.
To jednak przeszłość. Dziś sytuacja jest jasna – obie stoją naprzeciw siebie i stawką jest inauguracyjny pas kategorii koguciej kobiet KSW.
„To dla mnie idealny test”
Mimo zmiany relacji, Luzar-Smajić nie odbiera rywalce klasy. Wręcz przeciwnie – podkreśla, że właśnie taki poziom przeciwniczki był jej potrzebny.
To dla mnie idealne. To prawdziwy test. Ona jest młoda, ale ma bardzo duże doświadczenie jak na swój wiek. Jest bardzo dobrą zawodniczką – świetna stójka, bardzo dobre kopnięcia.
To nie są kurtuazyjne słowa. Chorwatka jasno pokazuje, że traktuje ten pojedynek jako realne sprawdzenie swoich umiejętności na najwyższym poziomie.
„Nie da mi pasa. Sama go sobie wezmę”
Najmocniejszy sygnał padł jednak przy temacie samego mistrzostwa. Luzar-Smajić nie ma złudzeń, jak ten pojedynek będzie wyglądał.
Ona na pewno nie da mi tego pasa… ale ja wezmę go sama jako prezent dla siebie.
To pokazuje bardzo jasno, z jakim nastawieniem wchodzi do tej walki. Luzar-Smajić nie mówi o wyrównanym pojedynku ani o szukaniu swojej szansy w trakcie walki. Od początku zakłada konkretny scenariusz – narzucić tempo, wejść w swoją grę i po prostu pokonać rywalkę. W jej słowach nie ma żadnej niepewności ani kalkulacji, raczej przekonanie, że to ona wyjdzie z klatki jako pierwsza mistrzyni KSW w wadze koguciej.
„Jedna z najlepszych walk w historii europejskiego MMA kobiet”
Luzar-Smajić zapowiada też coś więcej niż zwykły pojedynek o pas. Jej zdaniem to może być walka, która wyjdzie daleko poza ramy jednej gali.
Kibice zobaczą prawdopodobnie jedną z najlepszych walk w historii europejskiego MMA kobiet. Myślę, że obie będziemy próbowały się skończyć. Chcę celować w walkę wieczoru.
To jasno pokazuje kierunek – tempo, presja i ofensywne podejście z obu stron.
XTB KSW 118 w Kaliszu zapowiada się na historyczny moment dla kobiecego MMA w organizacji. A jeśli wierzyć słowom Luzar-Smajić – również na walkę, o której będzie się mówiło długo po gali. Obie zawodniczki mają papiery na to, by właśnie taką walkę w Kaliszu pokazać.
Zobacz także: Patryk Kaczmarczyk gotowy na pierwszą obronę: „To będzie prawdziwy main event”
