Sean Strickland po raz kolejny udowodnił, że trudno utrzymać go z dala od sali treningowej. Mistrz kategorii średniej UFC uczestniczył w groźnie wyglądającym wypadku, a już następnego dnia pojawił się w klubie i przystąpił do sparingów.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek. Strickland znajdował się bez kasku na miejscu pasażera pojazdu UTV, który według jego relacji przewrócił się około sześciu razy. Amerykanin wyszedł z wypadku z licznymi otarciami i zadrapaniami na głowie.

Mimo tego już dzień później 35-latek pojawił się na treningu. O całej sytuacji opowiedział jego główny trener Eric Nicksick.

Wczoraj był na sparingach. Co miałem zrobić? Po prostu wysłać go do domu? Przychodzi cały poobcierany, a ja pytam: „Jak poszło zeszłej nocy?”. Odpowiedział: „Tak, było dość ciężko”. Zapytałem: „Co ty tutaj robisz?”, a on na to: „Musimy sparować”. Dobra, zakładaj sprzęt. Jedziemy. Stary, on jest potworem. W tym klubie jesteśmy bandą kowbojów i banitów.

Nie był to pierwszy poważny wypadek komunikacyjny w życiu Stricklanda. W 2018 roku zawodnik uczestniczył w wypadku motocyklowym, po którym trafił do szpitala. Konsekwencje były wówczas znacznie poważniejsze, ponieważ do rywalizacji powrócił dopiero po dwóch latach.

Strickland ostatni raz pojawił się w oktagonie w maju na UFC 328. Sensacyjnie pokonał wtedy Khamzata Chimaeva i po raz drugi w karierze został mistrzem kategorii średniej.

Amerykanin przygotowuje się obecnie do pierwszej obrony odzyskanego tytułu. Jego kolejnym przeciwnikiem ma być Nassourdine Imavov, a poniedziałkowy wypadek – przynajmniej na ten moment – nie zatrzymał mistrza przed dalszymi treningami.

Zobacz także: Justin Gaethje nie widzi Topurii na szczycie wagi lekkiej. „Powinien zejść niżej”

Źródło: MMA Junkie Radio | fot: MMA Junkie