Sean Strickland ponownie znalazł się w centrum kontrowersji. Mistrz UFC wagi średniej przekonuje, że nie otrzymał zgody na udział w historycznej gali UFC Freedom 250 organizowanej na terenie Białego Domu. W odpowiedzi opublikował serię wpisów i nagrań, w których ostro skrytykował Donalda Trumpa oraz politykę Stanów Zjednoczonych wobec Izraela.
Amerykanin już wcześniej dawał do zrozumienia, że nie jest zachwycony pomysłem organizacji wydarzenia w Waszyngtonie. Tym razem poszedł jednak o krok dalej i zasugerował, że został odsunięty od gali z powodu swoich poglądów.
„Zostałem zbanowany”
Cała sytuacja rozpoczęła się pod jednym z postów UFC promujących pojedynek Ciryla Gane z Alexem Pereirą. Strickland w komentarzach stwierdził, że nie będzie obecny podczas wydarzenia.
„Szczerze mówiąc, oni mnie zbanowali.”
W kolejnym wpisie zasugerował, że powodem miały być jego wcześniejsze wypowiedzi.
„Kiedy wyśmiewasz przywódców Ameryki, potrafią być trochę małostkowi. A przez przywódców Ameryki mam na myśli Izrael.”
Komentarze szybko zaczęły rozchodzić się po mediach społecznościowych, dlatego Strickland postanowił nagrać dłuższe oświadczenie.
„Nie jestem wystarczająco izraelski”
W swoim nagraniu były mistrz UFC użył charakterystycznego dla siebie, prześmiewczego tonu.
Sorry Israel. BTW were still gonna go. Ill bring a bull horn. pic.twitter.com/GctCJnr59F
— Sean Strickland (@SStricklandMMA) June 3, 2026
Dostałem telefon od ważnych ludzi z UFC. Powiedzieli mi: „Sean, musimy cię przeprosić, ale nie jesteś wystarczająco izraelski, żeby pojawić się na UFC Freedom 250. Biały Dom cię nie zatwierdził”. Nie jestem tym specjalnie zaskoczony.
Następnie kontynuował ironiczny wywód, kierując słowa pod adresem Donalda Trumpa.
Chciałbym przeprosić Izrael. Chciałbym przeprosić Trumpa. Chcę udowodnić, że jestem wystarczająco izraelski. Przepraszam za to, że krytykowałem pewne decyzje. Przepraszam za to, że miałem własne zdanie.
Strickland krytykuje administrację Trumpa
W dalszej części nagrania zawodnik odniósł się do działań amerykańskiej administracji i polityki zagranicznej.
Najwyraźniej moja lojalność była skierowana w niewłaściwe miejsce. Dlatego chcę przeprosić i okazać skruchę.
Choć wypowiedź była utrzymana w sarkastycznym tonie, nie pozostawiała wątpliwości, że Strickland jest rozczarowany sytuacją wokół gali.
„Może i tak tam pojadę”
Mimo że twierdzi, iż nie został dopuszczony do udziału w wydarzeniu, zawodnik zapowiada, że może pojawić się pod Białym Domem.
Najwyraźniej nie jestem wystarczająco amerykański, żeby pojawić się na Freedom 250, ale nadal mam swój bilet. Może więc po prostu tam pojedziemy. Zabiorę pas i staniemy przed bramą, żeby powiedzieć, co naprawdę myślimy o Trumpie i Izraelu.
Na ten moment UFC nie odniosło się publicznie do słów Stricklanda ani do jego twierdzeń o rzekomym zakazie uczestnictwa w wydarzeniu.
Historyczna gala UFC Freedom 250 odbędzie się 14 czerwca na południowym trawniku Białego Domu. Walką wieczoru będzie unifikacja pasów kategorii lekkiej pomiędzy Ilią Topurią i Justinem Gaethje, a w drugim najważniejszym pojedynku Alex Pereira zmierzy się z Cirylem Gane o tymczasowy pas kategorii ciężkiej.
Zobacz także: Justin Gaethje uderza w Topurię: „Nie wytrzymałbym z nim nawet 30 minut”
źródło: X / Sean Strickland | foto: Getty Images
