Sean Woodson wreszcie wróci do oktagonu po ponad roku przerwy. Amerykanin zmierzy się podczas UFC Shanghai z Jackiem Jenkinsem i zamierza nie tylko przerwać długi okres bez walk, ale również odzyskać miejsce w czołówce dywizji piórkowej. Po porażce z Danem Ige zawodnik przyznaje, że długo był niezwykle krytyczny wobec samego siebie, a teraz chce pokazać prawdziwą wersję swoich możliwości.

Sean Woodson ostatni raz pojawił się w oktagonie w kwietniu 2025 roku podczas UFC 314, gdzie przegrał przez techniczny nokaut z Danem Ige. Początkowo Amerykanin nie zamierzał jednak robić sobie aż tak długiej przerwy.

Zawodnik planował około sześciu miesięcy odpoczynku, przede wszystkim ze względu na urazy oraz kolejne wymagające zbijanie wagi. W 2024 roku Woodson walczył trzykrotnie, a następnie dołożył jeszcze jeden występ w 2025 roku.

Miałem zamiar zrobić sobie sześć miesięcy przerwy, żeby wyleczyć kilka dokuczliwych urazów. Walczyłem trzy razy w 2024 roku, a potem jeszcze raz w 2025. To były cztery walki stosunkowo blisko siebie jak na to, do czego jestem przyzwyczajony, a do tego dochodziły kolejne zbijania wagi. Już wcześniej planowałem, że po tych wszystkich walkach i zbijaniu zrobię sobie około sześciu miesięcy przerwy.

Po upływie zaplanowanego odpoczynku Woodson chciał wrócić do rywalizacji, ale znalezienie odpowiedniego zestawienia nie było proste. W październiku otrzymał propozycję walki z Kyle’em Nelsonem w Kanadzie, jednak pojedynek miał odbyć się na zaledwie około czterotygodniowym wyprzedzeniem.

Potem, po tych sześciu miesiącach, próbowałem dostać jakąś walkę, ale zajęło to cały ten czas. W październiku dostałem propozycję pojedynku z Kylem Nelsonem w Kanadzie, ale było to zaledwie około czterech tygodni na przygotowania. Miałem jakieś trzy tygodnie na zrobienie wagi i byłem wtedy po prostu za ciężki. Nie byłem w stanie tego zrobić.

Ta sytuacja stała się dla Amerykanina dodatkowym impulsem do jeszcze większej dyscypliny. Woodson nie chciał dopuścić do kolejnego momentu, w którym będzie nieprzygotowany do walki.

Poza tym, szczególnie po tamtej sytuacji w październiku, kiedy zostałem przez nich niejako przyłapany nieprzygotowany, postanowiłem, że więcej na to nie pozwolę. Wróciłem do swojej rutyny, zacząłem być konsekwentny i zdyscyplinowany. Od tamtej pory jestem cały czas skoncentrowany na tym, żeby być gotowym.

Porażka z Ige wciąż siedzi mu w głowie

Ostatnia walka Woodsona zakończyła się kontrowersyjnym zwycięstwem Ige przez techniczny nokaut. Amerykanin został zraniony, a sędzia Andrew Glenn przerwał pojedynek w trzeciej rundzie, gdy Woodson próbował podnosić się z maty.

Sam zawodnik nie uważa jednak, że tamtej nocy po prostu przegrał z lepszym rywalem. Znacznie większą odpowiedzialność przypisuje samemu sobie.

Byłem dla siebie naprawdę bardzo surowy, ponieważ czuję, że przegrałem sam ze sobą, a nie z Ige. Nie czuję, że był ode mnie lepszym zawodnikiem. Uważam, że bardziej chodziło o moje zawahanie, o to, że bałem się podejmować ryzyko i za dużo działo się w mojej głowie.

Woodson zdaje sobie jednocześnie sprawę z klasy Ige. Podkreśla, że jego przeciwnik miał doświadczenie z niemal całą czołówką dywizji, dlatego sam przebieg walki potraktował jako ważną lekcję.

Jednocześnie czułem w tamtej walce to, co czułem, i wiem, kim jest Ige. To jeden z najlepszych zawodników. Walczył praktycznie z każdym. W tamtym okresie podczas obozu miałem też sporo rzeczy poza klatką. Nie chcę nawet wchodzić w szczegóły, bo jestem pewien, że każdy z nas ma podczas przygotowań swoje problemy związane z normalnym życiem. Mimo tego, nawet nie będąc w najlepszej formie, dotarliśmy do trzeciej rundy. Ja trochę odpuszczałem, wygłupiałem się, a on w końcu trafił mnie ciosem, który zrobił swoje.

Dla Woodsona ta porażka nie była jednak wyłącznie negatywnym doświadczeniem. Zawodnik twierdzi, że pojedynek pozwolił mu dokładniej ocenić własne możliwości.

Mimo że wynik nie był po mojej stronie, ta walka pokazała mi, gdzie jestem, co potrafię i na co mnie stać. Po prostu nie mogę się doczekać powrotu do klatki z kolejnym ekscytującym zawodnikiem i pokazania prawdziwego siebie. Czuję, że tamta walka nie była dobrym odzwierciedleniem tego, kim jestem jako zawodnik. Niezależnie od tego, czy teraz wygram, przegram czy zremisuję, chcę po prostu wyjść tam i pokazać właściwą wersję siebie.

Jack Jenkins kolejnym testem

Podczas UFC Shanghai Woodsona czeka starcie z Jackiem Jenkinsem, który legitymuje się rekordem 14-4 i bilansem 4-2 w UFC. Australijczyk jest znany z efektownego stylu walki, dlatego Amerykanin spodziewa się pojedynku, który może dostarczyć kibicom sporo emocji.

Dla Woodsona będzie to również szansa na ponowne wejście na ścieżkę prowadzącą do rankingu. Przed porażką z Ige miał bowiem siedem kolejnych walk bez przegranej.

Ta przerwa ma swoje pozytywne strony, nawet jeśli w pewnym momencie wydawała się czymś złym. Samo czekanie i fakt, że minęło tak dużo czasu od mojej ostatniej walki, sprawiły, że jeszcze bardziej chcę wrócić. To inne uczucie niż wcześniej. Wcześniej, im bliżej walki, tym bardziej odczuwałem nerwy i stres. Teraz jest to przede wszystkim ekscytacja. Tak bardzo za tym tęskniłem. Nie mogę się doczekać, żeby znowu zobaczyć oktagon, poczuć go, znaleźć się pod światłami i mieć przed sobą zawodnika, z którym będę mógł rywalizować.

„Chcę przypomnieć ludziom, kim jestem”

Woodson nie ukrywa, że jego ambicje sięgają znacznie dalej niż samo zwycięstwo nad Jenkinsem. 32-latek chce odzyskać pozycję, którą budował przed porażką z Ige, i ponownie znaleźć się w pobliżu najlepszych zawodników kategorii piórkowej.

Przed tym wszystkim miałem serię siedmiu walk bez porażki. Teraz chcę wyjść tutaj, przypomnieć ludziom, kim jestem, dostać kolejną szansę na wejście do czołowej piętnastki, tym razem odpowiednio ją wykorzystać i budować momentum. Chcę dalej nabierać rozpędu.

UFC Shanghai będzie więc dla Woodsona czymś więcej niż tylko powrotem po długiej przerwie. Amerykanin chce potraktować pojedynek z Jenkinsem jako pierwszy krok do odbudowania swojej pozycji w dywizji i udowodnienia, że porażka z Ige nie pokazała jego prawdziwego poziomu.

Zobacz także: UFC Shanghai – karta walk. Gdzie i jak oglądać?

źródło: wywiad dla MMA Junkie | foto: Facebook / UFC