Już 18 lipca podczas gali XTB KSW 120 w Gdyni Sebastian Przybysz ponownie wejdzie do okrągłej klatki. Choć początkowo rywalem byłego mistrza miał być Rogério Bontorin, Brazylijczyk wycofał się z pojedynku z powodu kontuzji. „Sebić” zdradził, że… jeszcze przed oficjalną informacją przeczuwał, że dojdzie do zmiany przeciwnika.

Sebastian Przybysz miał zmierzyć się z byłym pretendentem do pasa UFC Rogério Bontorinem, jednak Brazylijczyk doznał kontuzji stopy i wycofał się z walki. Organizacja KSW szybko znalazła zastępstwo w postaci Łotysza Edgarsa Skrīversa, a były mistrz kategorii koguciej przyznaje, że cała sytuacja nie wyprowadziła go z równowagi.

„Miałem przeczucie, że coś się wydarzy”

Przybysz opowiedział, jak wyglądały kulisy zmiany przeciwnika. Jak się okazuje, jeszcze zanim otrzymał telefon od swojego menedżera, miał dziwne przeczucie, że karta walk może ulec zmianie.

Pamiętam dokładnie ten moment. Jechałem akurat samochodem podczas gali KSW w Radomiu, kiedy zadzwonił do mnie Artur i powiedział, że Wojsław przekazał informację o kontuzji Bontorina. Podobno złamał stopę i wypada z walki. Co ciekawe, tego samego dnia miałem jakieś dziwne przeczucie, że coś wydarzy się z moim rywalem. Nie wiem, może przez te rolki w legginsach obudził się we mnie kobiecy instynkt, ale naprawdę czułem, że coś się wydarzy. Pomyślałem sobie, że rok temu przed galą w Trójmieście też były komplikacje ze zmianą przeciwnika i nagle znowu przyszły mi do głowy takie myśli. Chwilę później zadzwonił Artur i usłyszałem: „Bontorin wypadł”. Byłem już chyba mentalnie na to przygotowany. Powiedziałem tylko: „Dobra, co dalej?”. Przez kilka dni pozostawałem bez rywala, ale ostatecznie dostałem Edgarsa i od razu zaakceptowaliśmy tę propozycję.

„Nie zamierzam go lekceważyć”

Choć wielu kibiców uważa, że Łotysz nie będzie najtrudniejszym testem w karierze Polaka, Przybysz podkreśla, że podchodzi do przeciwnika z pełnym szacunkiem.

Wiele osób mówi, że to nie będzie rywal na moim poziomie, ale ja podchodzę do tego bardzo profesjonalnie. Nie zamierzam go lekceważyć. Wiem, że potrafi mocno uderzyć i przede wszystkim jest bardzo trudny do skończenia przed czasem. Walczył z naprawdę mocnymi zawodnikami, chociażby z Magomedem Magomedovem czy ostatnio w PFL-u. Nawet jeśli przegrywał, to nie wyglądało to tak, że był kompletnie dominowany. Oglądałem jego walki i widzę, że to zawodnik niewygodny. Ma doświadczenie z Karate Combat, jest mistrzem świata w kickboxingu, potrafi robić niekonwencjonalne rzeczy. Pewnie w MMA nie zobaczę wszystkich jego technik, ale trzeba mieć je z tyłu głowy. Myślę, że będzie w stanie mi zagrozić. Z drugiej strony ja również nie czuję się ułomkiem w stójce. Uważam się po prostu za kompletnego zawodnika MMA.

„To trochę ekscytujące”

Zmiana rywala oznaczała również konieczność przebudowania przygotowań, jednak sztab mistrza był gotowy na taki scenariusz.

To zupełnie inny zawodnik niż Bontorin. Inne warunki fizyczne, inna pozycja, inny styl walki. Na szczęście z trenerem Arbim przygotowujemy się nie tylko pod konkretnego rywala. Oczywiście analizujemy przeciwnika, ale zawsze zostawiamy sobie margines na takie sytuacje. Rok temu też mieliśmy zmianę rywala i dzięki temu byliśmy gotowi. Jest w tym nawet coś fajnego. To delikatnie ekscytujące, bo nie do końca wiesz, czego się spodziewać. Wychodzę do klatki, odpalam swój kalkulator w głowie, analizuję wszystko na bieżąco i będziemy go mielić. Mam tylko trzy rundy, więc czasu na czytanie rywala będzie mniej, ale jestem spokojny.

Powrót po pas i marzenie o rewanżu

Były mistrz nie ukrywa, że jego celem pozostaje odzyskanie pasa KSW. Jednocześnie wciąż myśli o rewanżu z Vitaliiem Yakimenką, z którym przegrał w lutym.

Do końca tego roku wracam po pas. To jest mój plan i tego się trzymam. Oczywiście bardzo chciałbym jeszcze raz zmierzyć się z Vitaliiem i pokazać siebie w pełni. Mam poczucie, że w tamtej walce nie zaprezentowałem wszystkiego, co potrafię i chciałbym zatrzeć tę plamę. Gdybym miał wybierać między walką o pas a rewanżem, usiadłbym z trenerami i wspólnie podjęlibyśmy decyzję. Wiadomo, że z punktu widzenia menedżera walka o mistrzostwo jest najbardziej opłacalna. Z kolei trenerzy zawsze patrzą też na to, co będzie najlepsze sportowo. Idealnym scenariuszem byłoby oczywiście odzyskanie pasa właśnie w walce z Vitaliiem.

Na gali XTB KSW 120 w Gdyni Sebastian Przybysz zmierzy się z Edgarsem Skrīversem. Dla byłego mistrza będzie to pierwszy występ od lutowej porażki i zarazem początek drogi po odzyskanie mistrzowskiego tytułu.

Zobacz takżeMistrz OKTAGON-u zwakował pas. Powalczy o kontrakt z UFC w Dana White’s Contender Series

foto: KSW