Joshua Van już 19 września stanie przed kolejną wielką szansą w karierze. Mistrz wagi muszej UFC po udanej pierwszej obronie pasa zmierzy się w rewanżu z Alexandre Pantoją, a przed pojedynkiem zapowiada jeszcze lepszą wersję siebie. 24-latek jest przekonany, że tym razem nie będzie potrzebował pełnego dystansu i przewiduje zwycięstwo przez nokaut przed końcem trzeciej rundy.

Joshua Van zdobył mistrzowski pas w wadze muszej, pokonując Alexandre Pantoję w grudniu. Starcie zakończyło się jednak przedwcześnie z powodu kontuzji Brazylijczyka, dlatego UFC zdecydowało się zestawić obu zawodników ponownie.

Tym razem pojedynek będzie walką wieczoru gali UFC 331 w Los Angeles. Van podkreśla, że nie zamierza zaprzątać sobie głowy tym, jak kibice oceniają jego szanse. Interesuje go przede wszystkim praca wykonana podczas przygotowań.

Nie wiem, naprawdę. Nie zwracam zbyt dużej uwagi na to, co mówią kibice, bo oni zawsze mają coś do powiedzenia. Moją pracą jest być na sali, słuchać trenera i wyjść w dniu walki, żeby skopać mu tyłek.

Mistrz uważa również, że jego rozwój w ostatnich miesiącach sprawia, iż Pantoja zmierzy się z zawodnikiem jeszcze lepszym niż podczas ich pierwszej konfrontacji.

W każdym obozie przygotowawczym staję się lepszy. Cały czas powtarzam wszystkim tym pretendentom, że powinni walczyć ze mną, kiedy jestem młody. Mam dopiero 24 lata. Będę tylko lepszy i silniejszy.

„To będzie najlepszy Pantoja, jakiego zobaczymy”

Van spodziewa się, że również były mistrz podejdzie do rewanżu w znacznie lepszej dyspozycji. Pantoja doznał kontuzji w pierwszym starciu, które zakończyło jego obronę tytułu, a od tego czasu miał kilka dodatkowych miesięcy na regenerację.

Mistrz nie chce więc słuchać żadnych wymówek po walce.

Myślę, że zobaczymy najlepszego Pantoję w historii. Mówimy o kontuzjach i tym podobnych rzeczach, ale pamiętajcie, że kiedy pierwszy raz wycofałem się z walki z Tatsuro, Pantoja cały czas pisał, że jest gotowy i tak dalej. To było wtedy. Teraz daliśmy mu kilka kolejnych miesięcy. Jest w stu procentach zdrowy. Nie chcę po moim zwycięstwie słyszeć niczego o kontuzjach i tego typu rzeczach. Pięć miesięcy temu mówił, że jest gotowy, a teraz miał kolejne pięć miesięcy na wyleczenie się, a do tego jeszcze miesiąc na pozostanie w gotowości. Myślę więc, że zobaczymy najlepszego Pantoję. Będzie bardziej głodny niż kiedykolwiek, żeby odebrać mi ten pas.

Mistrz przewiduje szybkie skończenie

Van nie spodziewa się, że rewanż potrwa pięć rund. Mistrz nie pozostawił wątpliwości, jakiego wyniku oczekuje.

To będzie świetna walka, dopóki potrwa, ale skończę go w ciągu trzech rund.

Na koniec rozmowy Van został poproszony o jeszcze bardziej jednoznaczną prognozę. Odpowiedź była krótka i stanowcza.

Nokaut w ciągu trzech rund.

„Dostajemy świetne widowisko”

Van jest jednym z symboli nowego pokolenia kategorii muszej. Jego zdaniem dywizja, która przez lata nie zawsze cieszyła się największym zainteresowaniem kibiców, obecnie przeżywa swój najlepszy okres.

Młody mistrz wskazuje na połączenie doświadczenia starszych zawodników z energią nowej generacji.

Mamy teraz mnie, Pantoję i kilku pretendentów. W tej chwili waga musza to jest coś. To nowe pokolenie tej dywizji. Młodsi zawodnicy, tacy jak ja, a z drugiej strony legendy i starsi zawodnicy, tacy jak Pantoja. Oni dają świetne walki, my dajemy świetne walki. Za każdym razem, kiedy odbywa się pojedynek w wadze muszej, dostajemy świetne widowisko.

Siedem zwycięstw po jedynej porażce

Droga Vana na szczyt była niezwykle szybka. Jedyną porażkę w oktagonie poniósł trzynaście miesięcy temu, kiedy został zatrzymany przez Charlesa Johnsona. Od tamtej pory wygrał jednak aż siedem kolejnych pojedynków, zdobył mistrzowski pas i ma już za sobą pierwszą jego obronę.

Sam zawodnik uważa, że tamta przegrana była jednym z najważniejszych momentów jego rozwoju.

Ta porażka w pewien sposób mnie ukształtowała. Nie chcę już nigdy ponownie poczuć smaku przegranej. Od tamtego dnia moja etyka pracy na sali jest zupełnie inna.

Nie musiałem zmieniać swojego stylu. Po prostu musiałem być sobą na treningach i pozostać na sali. Przed tamtą walką zrobiłem wiele rzeczy, które powinienem był zrobić inaczej. Nie ma jednak żadnych wymówek. On pokonał mnie uczciwie, a ta porażka mnie zahartowała i pozwoliła mi stać się lepszym zawodnikiem.

Van podkreśla, że ogromne znaczenie miała również jego wiara w siebie i trenerów.

Jeśli będę cały czas na sali, nie ma zawodnika w tym rosterze, który może mnie pokonać. Po prostu odnalazłem siebie, swoje prawdziwe ja. Pomyślałem: „Mam Boga po swojej stronie. Jeśli Bóg jest z nami, któż może być przeciwko nam?”. Potem wykonałem pracę. Wierzę w swoich trenerów i wierzę w siebie. To pozwoliło mi odnaleźć to, kim naprawdę jestem.

Chce inspirować Myanmar

Van reprezentuje Stany Zjednoczone, a jego obecnym domem jest Houston, jednak jego korzenie sięgają Mjanmy. Zdobycie mistrzowskiego pasa UFC ma dla niego znaczenie wykraczające poza sport.

Zawodnik chce pokazać młodym ludziom z kraju, z którego pochodzi, że również oni mogą odnaleźć swoją drogę w sporcie.

Umieszczenie Mjanmy na mapie było jednym z moich największych osiągnięć. Pochodzę z miejsca, w którym trwa wojna domowa, byłem uchodźcą, a teraz reprezentuję swój kraj na największej platformie, jaką jest UFC. To coś więcej niż błogosławieństwo. Mogę być pierwszy, ale na pewno nie będę ostatni.

Van przyznał również, że jego sukces wpłynął na sposób, w jaki MMA postrzegają mieszkańcy Mjanmy.

Wcześniej nasi rodzice postrzegali walkę jako coś złego. Nie potrafili zaakceptować tego jako sportu. Kiedy jednak zobaczyli mnie i mój rozwój, ich podejście zaczęło się zmieniać. Młodsze pokolenie może się ze mną utożsamiać, bo byłem taki jak oni. Wpadałem w kłopoty, robiłem głupie rzeczy, a nadal jestem młodym facetem takim jak oni. Mogą się ze mną utożsamiać, a rodzice widzą mój rozwój. To w pewien sposób zmieniło ich nastawienie.

Po Pantoji czas na Manela Kape?

Van został również zapytany o Manela Kape, który znajduje się w gronie czołowych zawodników dywizji i publicznie zabiegał o pojedynek z mistrzem.

Mistrz uważa jednak, że zachowanie Angolczyka nie do końca współgra z jego deklaracjami. Jednocześnie nie odrzuca możliwości takiego zestawienia.

Oferowali mu tę walkę dwa razy. Co to mówi? Czy on naprawdę chce ze mną walczyć? Oferowali mu pojedynek, chyba w marcu, a potem w kwietniu. To powinno wam powiedzieć, jak wygląda sytuacja. Ale nic poza szacunkiem dla niego. Przyciąga uwagę do dywizji i tak dalej. Po tej walce jest następny.

Na razie Van ma jednak jeden cel – obronić pas w rewanżu z Pantoją. Jeśli jego prognoza się sprawdzi, już 19 września może po raz kolejny udowodnić, że należy do najbardziej ekscytujących zawodników nowego pokolenia UFC.

Zobacz także: „Uważam, że jest nudny” – Carlos Prates uderza w styl walki Islama Makhacheva

źródło: wywiad Joshuy Vana z Brianem Campbellem dla UFC on Paramount+ na YouTube | foto: Facebook / UFC