Brian Ortega po raz drugi w tym roku wycofał się z walki z Renato Moicano, co spotkało się z dużą krytyką ze strony kibiców. „T-City” odniósł się do zarzutów, że obawia się rywala lub go unika, tłumacząc, że decyzja o rezygnacji z występu była związana z poważnym rozcięciem nad lewą brwią. Amerykanin przeprosił fanów i przyznał, że rozumie ich złość.

Brian Ortega miał w sobotę zadebiutować oficjalnie w kategorii lekkiej podczas UFC 331, gdzie miał zmierzyć się z Renato Moicano. Do pojedynku jednak ponownie nie dojdzie. Zawodnik doznał rozcięcia nad lewą brwią, które wymagało założenia szwów, przez co musiał wycofać się z rywalizacji.

To już drugi raz w tym roku, kiedy Ortega wypada z zestawienia z Moicano. Pierwotnie zawodnicy mieli zmierzyć się na UFC 326, jednak wówczas również doszło do odwołania walki z udziałem „T-City”. Nic więc dziwnego, że po kolejnej zmianie kibice w mediach społecznościowych zaczęli kierować pod jego adresem sporo krytyki.

We wtorek Ortega postanowił odpowiedzieć na zarzuty. Zawodnik zdecydowanie odrzucił sugestie, jakoby wycofał się z pojedynku ze strachu przed Moicano. Jednocześnie przyznał, że doskonale rozumie rozczarowanie osób, które czekały na jego występ.

Dla wszystkich tych, którzy mówią, że wycofałem się, bo się boję, unikam walki czy cokolwiek innego, jesteście po prostu głupi. Nie będę nawet tego owijał w bawełnę. Jesteście idiotami. Ale dla tych z was, którzy są źli, ponieważ się wycofałem i naprawdę chcieliście zobaczyć, jak walczę, jesteście źli na tę sytuację, na to, że to się wydarzyło, przepraszam was i przepraszam z głębi serca. Naprawdę przepraszam. To nie jest fajne. To nie jest coś, czego się spodziewałem. Bywały sytuacje, kiedy ukrywałem różne rzeczy i wychodziłem mimo wszystko walczyć. Wychodziłem tam i dawałem wam show, ponieważ na to zasługujecie. Zasługujecie na to, żeby zobaczyć mnie w Los Angeles, walczącego przed własną publicznością i dającego świetne widowisko z dobrym przeciwnikiem. To, że wydarzyło się coś takiego, jest czymś, czego po prostu nie mogę ukryć.

„Komisja nie pozwoliłaby mi walczyć”

Ortega wyjaśnił również, dlaczego tym razem nie mógł po prostu zdecydować się na występ mimo odniesionej kontuzji. Jak zaznaczył, musiał przejść kontrolę komisji przed galą, a wygląd jego oka nie pozwalał na ukrycie problemu.

Musiałbym dzisiaj zobaczyć się z komisją i ukryć przed nimi ten uraz, a to po prostu nie wchodzi w grę. Nie mogę założyć okularów, kiedy mnie sprawdzają. Nie ma makijażu, który ukryłby to, jak spuchnięte jest moje oko i wszystko wokół niego. Przepraszam was. Naprawdę przepraszam. Pomijając moje własne uczucia, wiem, ile poświęciłem i wiem, co to dla mnie znaczy, ale ostatecznie mam tę pracę dzięki wam. Ludzie włączają transmisję, żeby mnie oglądać, ponieważ wychodzę tam i daję z siebie wszystko dla was. To, że wydarzyło się coś takiego… po prostu nie jest w porządku. Cholera, naprawdę przepraszam.

Ortega przyznał również, że część kibiców może być na niego wściekła i zaakceptował taką reakcję. Jednocześnie poprosił o możliwość odzyskania ich sympatii podczas kolejnego występu.

Możecie po mnie jechać, przyjmę to. Naprawdę, przyjmę to. Słusznie macie do mnie żal. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. Mam nadzieję, że znajdziecie w sobie coś takiego, żeby powiedzieć: hej, stary, to nie jest coś, czego chciałeś, żeby się wydarzyło. Wszystko, co mogłem zrobić, to wejść w kolejny obóz przygotowawczy, poświęcić więcej czasu, włożyć jeszcze więcej pracy, trenować mądrzej.

„To był wypadek podczas jiu-jitsu”

Były dwukrotny pretendent do mistrzowskiego pasa UFC w wadze piórkowej zdradził także dokładnie, w jakich okolicznościach doszło do urazu. Ortega zaznaczył, że rozcięcie nie powstało podczas sparingu stójkowego. Kontuzja była efektem przypadkowego zderzenia głowami podczas treningu jiu-jitsu.

To był cholerny wypadek podczas jiu-jitsu. Nie sparowałem. Robiłem jiu-jitsu. Przechodziliśmy przez ostatnie szczegóły, ostatnie założenia taktyczne, robiliśmy ostatni trening, żeby się spocić, i wydarzyło się to pieprzone zderzenie głowami. W tamtym momencie powiedzieli, że to małe rozcięcie. Byłem szczęśliwy. Później dowiedzieliśmy się, ile szwów trzeba było założyć i jak duże jest to rozcięcie. Tego po prostu nie możemy ukryć. Próbowałem. Chciałem to zrobić. Wszyscy w moim zespole mówili: To byłoby głupie, gdybyś tam wyszedł. Ja nadal chciałem wyjść i powiedzieć: pieprzyć to, ale komisja w Kalifornii mnie nie dopuści, jeśli pojawię się w takim stanie.

Ortega na koniec podziękował kibicom, którzy mimo kolejnego odwołanego pojedynku nadal go wspierają. Jednocześnie zapowiedział, że będzie chciał odzyskać ich zaufanie podczas następnej walki.

Dziękuję wam, że nadal jesteście ze mną. A tym, którzy są wściekli, mam nadzieję, że podczas następnej walki odzyskam waszą miłość i będę mógł po prostu pokazać wam, kim naprawdę jestem i wrócić do tego, co naprawdę robię.

Ortega ma za sobą trudny okres w karierze. Były dwukrotny pretendent do pasa mistrzowskiego UFC w wadze piórkowej przegrał cztery z ostatnich pięciu pojedynków, a w ostatnich latach mierzył się również z problemami związanymi z przygotowaniami i wagą. Jego ostatnim występem była przegrana jednogłośną decyzją z Aljamainem Sterlingiem podczas UFC Shanghai w sierpniu 2025 roku.

Zobacz także: Zaczęło się od rekordu UFC, skończyło na osobistych wycieczkach. Jon Jones odpowiada Makhachevowi

źródło: wypowiedź Briana Ortegi opublikowana w jego mediach społecznościowych | foto: Instagram / mmasound