Štefan Vojčák już 19 września ponownie wejdzie do okrągłej klatki KSW. Słowak tym razem będzie mógł liczyć na wsparcie czesko-słowackiej publiczności, a stawką jego pojedynku z Marcinem Wójcikiem będzie tymczasowy pas mistrzowski wagi ciężkiej. Pretendent przyznaje, że presja kibiców może dodatkowo zmobilizować go do jeszcze lepszego występu.

Štefan Vojčák ma za sobą sześć występów w okrągłej klatce. W swoim ostatnim pojedynku, który odbył się w czerwcu, Słowak pokonał Arkadiusza Wrzoska, poddając go w drugiej rundzie.

Starcie miało miejsce w Polsce, dlatego zdecydowana większość kibiców zgromadzonych na trybunach wspierała Wrzoska. Vojčák nie pozwolił jednak, aby atmosfera wpłynęła na jego występ.

„Tak to wyglądało”

Słowak wspomina, że podczas walki z Wrzoskiem przypomniał sobie słynny film „Rocky 4”. Tym razem sytuacja będzie dla niego znacznie bardziej komfortowa, ponieważ w Libercu powinien otrzymać zdecydowanie większe wsparcie z trybun.

Ostatnio, gdy walczyłem w Polsce, przypomniałem sobie film Rocky 4 i Ivana Drago.

– przyznał Vojčák.

Tak to wyglądało. Wyszedł Wrzosek i wszyscy byli za nim, a potem wyszedłem ja i się zaczęło. Była bardzo żywa atmosfera, ale ja miałem robotę do wykonania. To, że kibice nie byli za mną, mi nie przeszkadzało.

19 września Vojčák zmierzy się w Libercu z Marcinem Wójcikiem. Słowak będzie mógł więc liczyć na wsparcie kibiców z Czech i Słowacji. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że większe oczekiwania ze strony publiczności mogą oznaczać również dodatkową presję.

„Presja popchnie mnie na wyższy poziom”

Vojčák nie postrzega jednak tego jako problemu. Wręcz przeciwnie, uważa, że atmosfera podczas gali może dodatkowo wpłynąć na jego motywację.

Zawsze lepiej walczyć u siebie, przed swoimi kibicami. Niektórym idzie gorzej, gdy czują presję ze strony kibiców. Wiem, że będzie dużo ludzi i będzie presja, ale mnie popchnie to na wyższy poziom.

– stwierdził Vojčák.

Słowak od 2023 roku jest związany z KSW i dobrze ocenia atmosferę panującą w organizacji. Podkreśla, że rywalizacja pozostaje dla niego przede wszystkim sportowa, a zawodnicy darzą się wzajemnym szacunkiem.

„W klatce sprawę rozwiązujemy między gongami”

Vojčák nie widzi w KSW problemu z konfliktami pomiędzy zawodnikami. Jak sam podkreśla, przed walką można być rywalami, ale po zakończeniu pojedynku wszystko wraca do normalności.

W KSW pod tym względem jest super. Nie ma żadnych przepychanek. Wszyscy się szanują. Nie mam z nikim problemu. Podajemy sobie ręce przed walką. W klatce sprawę rozwiązujemy między gongami, jak to faceci, a na koniec podajemy sobie ręce.

Pojedynek Vojčáka z Wójcikiem będzie najważniejszym wydarzeniem gali XTB KSW 121 w Libercu. Na szali znajdzie się tymczasowy pas mistrzowski kategorii ciężkiej.

Zobacz także: Marcin Wójcik o walce o tymczasowy pas KSW: „Nie mam nic do stracenia”

źródło: KSW