Paddy Pimblett niedawno umniejszał Armanowi Tsarukyanowi, wskazując, że Ormianin jest po prostu „synem bogatego ojca”. Zupełnie inaczej patrzy na to Chael Sonnen, który uważa, że właśnie finansowe zaplecze rodziny czyni historię czołowego zawodnika kategorii lekkiej jeszcze bardziej imponującą. Według Amerykanina Tsarukyan nie musiał nigdy walczyć dla pieniędzy, sławy ani zmiany swojego życia – a mimo to wybrał drogę pełną wyrzeczeń.
Słowa Paddy’ego Pimbletta na temat finansowego pochodzenia jego potencjalnego rywala nie spodobały się Chaelowi Sonnenowi. Były zawodnik UFC nie tylko nie uważa, aby bogata rodzina odbierała cokolwiek osiągnięciom Armana Tsarukyana – jego zdaniem jest wręcz przeciwnie.
Sonnen zwrócił uwagę, że dzieci ludzi posiadających duże pieniądze bardzo rzadko trafiają do miejsc, w których trzeba codziennie ciężko pracować, rywalizować i narażać się na fizyczny ból.
Słyszeliście powiedzenie, że bogaty człowiek nie potrafi walczyć? Dobrze. Wiecie, kto naprawdę nie potrafi walczyć? Dziecko bogatego człowieka. Paddy 'The Baddy’ umniejszał Armanowi Tsarukyanowi, nazywając go dzieciakiem z bogatym ojcem. Arman stał się dla mnie jeszcze bardziej interesujący, kiedy dowiedziałem się, że jest synem bogatego człowieka. Doceniłem bardziej to, co robi, kiedy dowiedziałem się, że nie musi tego robić.
Amerykanin odwołał się przy tym do własnych doświadczeń. Przez całe życie przebywał na salach zapaśniczych, klubach bokserskich i później w środowisku MMA, ale – jak przekonuje – praktycznie nie spotykał tam dzieci z bardzo zamożnych rodzin.
Dorastałem na salach zapaśniczych. Dorastałem w klubach bokserskich, a kiedy byłem już dorosły, każdy dzień spędzałem w klubach MMA. Powiem wam jedno – nie było tam dzieci bogatych ludzi. Po prostu ich tam nie było. Pięcioletni Arman Tsarukyan musiał kiedyś zobaczyć judo, zapasy czy cokolwiek innego i powiedzieć ojcu: 'Chcę to robić’. A później ojciec zabiera go do klubu, gdzie trzeba płacić 40 dolarów miesięcznie i poświęcać kilka godzin każdego dnia. To nie jest coś, do czego bogaty człowiek zachęca swoje dziecko. Bogaty człowiek zapisuje syna na polo albo inne sporty z wyższych sfer, gdzie jego mały chłopiec nie dostaje po twarzy.
„Nie musi tego robić. Po prostu chce”
To właśnie motywacja Tsarukyana jest dla Sonnena kluczowa. W jego ocenie zawodnik kategorii lekkiej UFC nie potrzebował MMA, aby zapewnić sobie stabilną przyszłość finansową. Nie musiał też szukać w sporcie sposobu na wyrwanie się z trudnej sytuacji życiowej.
Mimo tego wybrał wymagającą drogę zawodowego sportowca i – jak podkreśla Sonnen – nadal pracuje w taki sam sposób jak zawodnicy, dla których sukces w klatce może całkowicie zmienić życie.
Podoba mi się ta jego strona. Fakt, że nie musi tego robić, ale chce to robić. Nie jest tutaj dla sławy ani dla pieniędzy. Jest tutaj dla rywalizacji. Uwielbiam to. Czy Paddy mógłby powiedzieć to samo? To jedna z tych rzeczy… prawdopodobnie nie.
Sonnen zwrócił również uwagę na ogromną aktywność Tsarukyana. Według niego trudno znaleźć obecnie zawodnika pod szyldem UFC, który w ostatnim czasie rywalizowałby tak często jak czołowy lekki.
Dla Amerykanina jest to kolejny argument przeciwko narracji, według której bogate pochodzenie miałoby w jakikolwiek sposób umniejszać determinację zawodnika.
„Nie trenuje w prywatnej piwnicy ojca”
Były zawodnik UFC stanowczo odrzucił również sugestię, że rodzinne pieniądze miałyby dawać Tsarukyanowi jakieś wyjątkowe, ukryte przywileje w sportowej karierze.
Sonnen podkreślił, że nie jest to historia zawodnika korzystającego z prywatnych trenerów i luksusowych warunków, stworzonych specjalnie przez bogatą rodzinę. W jego ocenie Tsarukyan wykonuje tę samą ciężką pracę co inni zawodnicy, trenując i przygotowując się do walk w normalnym środowisku sportowym.
Arman nie ma całego zespołu tajnych trenerów najwyższego poziomu, którzy trenują go w piwnicy ojca, bo ten zbudował mu prywatne miejsce lepsze niż jakikolwiek klub. Wcale tak nie jest. Tsarukyan jest tam, haruje razem z tymi samymi brudnymi wojownikami, którzy pchają wszystkich innych do przodu. To interesujące. Moim zdaniem dodaje mu to uznania, a niczego nie odbiera.
Sonnen zapewnił przy tym, że zna Tsarukyana osobiście i nigdy nie widział, aby zawodnik wykorzystywał rodzinne pieniądze lub wpływy do budowania swojej pozycji w MMA.
Tsarukyan naprawdę nigdy nie wykorzystał rodziny ani wpływów, żeby gdziekolwiek dojść w tym sporcie. Naprawdę. Znam go osobiście i mówię wam – on tego nie robi. Paddy nazwał go synem bogatego człowieka. Z tego, co słyszymy, to prawda. Ale właśnie to sprawia, że ta historia jest tak cholernie fajna.
Słowa Sonnena są więc całkowitym odwróceniem narracji, którą próbował stworzyć Pimblett. Tam, gdzie Brytyjczyk widzi argument mający umniejszyć osiągnięciom Tsarukyana, były zawodnik UFC dostrzega dowód wyjątkowej ambicji. Bo według Amerykanina najciekawsze w historii Tsarukyana jest właśnie to, że nie musiał wybierać życia podporządkowanego brutalnym treningom, wyrzeczeniom i nieustannej rywalizacji. Mógł tego wszystkiego nie robić – ale mimo finansowego bezpieczeństwa rodziny zdecydował się sam wejść na drogę prowadzącą na sam szczyt MMA.
Zobacz także: Trener Charlesa Oliveiry wyjaśnia, dlaczego Arman Tsarukyan nie zasługuje na walkę o pas BMF
źródło: YouTube / Chael Sonnen | foto: Getty Images


![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)

















