Po gali XTB KSW 116 w Gorzowie Wielkopolskim nie milkną echa decyzji sędziowskich. Tomasz Bronder zabrał głos i wprost odniósł się do najbardziej dyskutowanych sytuacji – od spóźnionego przerwania walki po kontrowersyjny werdykt w starciu Adriana Bartosińskiego.
Sobotnie wydarzenie dostarczyło ogromnych emocji sportowych, ale również wywołało burzę wokół pracy arbitrów. Szef sędziów KSW w programie KLATKA po KLATCE nie unikał trudnych tematów i jasno wskazał, gdzie doszło do błędów.
„To było spóźnione przerwanie”
Najwięcej uwag pojawiło się po walce Eweliny Woźniak z Evą Dourthe, gdzie interwencja sędzi Pauliny Bońkowskiej nastąpiła bardzo późno.
Bronder nie pozostawił wątpliwości.
Było to przerwanie spóźnione i nie ma znaczenia, że te ciosy nie były nokautujące.
Szef sędziów podkreślił, że kluczowa była liczba przyjmowanych uderzeń i brak tzw. inteligentnej obrony.
Ilość przeważyła nad jakością. Nie było inteligentnej obrony.
Jednocześnie zaznaczył, że sytuacja została omówiona wewnętrznie, ale nie będzie mowy o odsunięciu sędzi od pracy.
„Punktacja 50-45 jest nie do obrony”
Jeszcze większe emocje wywołała karta punktowa Łukasza Szulca w walce Adriana Bartosińskiego z Madarsem Fleminasem.
Bronder jasno ocenił sytuację.
Punktacja 50-45 jest oczywiście nie do obrony. Po prostu tego nie udźwignął.
Szef sędziów przyznał, że była to pierwsza tak duża próba dla arbitra i presja walki wieczoru okazała się zbyt duża.
Konsekwencje dla sędziego
Organizacja nie zamierza jednak skreślać Szulca, ale decyzje już zapadły.
Na pewno nie będzie sędziował walki wieczoru przez jakiś czas.
Sędzia ma wrócić do pracy na niższych etapach i odbudować swoją pozycję.
„To nie był żaden wałek”
W sieci pojawiły się ostre komentarze, a część środowiska podważała werdykt walki wieczoru. Bronder odniósł się do tego jednoznacznie.
Wałek to jest sytuacja, w której jeden bije drugiego, a ten bity wygrywa. Tutaj czegoś takiego nie było.
Podkreślił również, że walka była trudna do punktowania, ponieważ zderzyły się dwa różne style – uderzanie i kontrola w parterze.
Co ciekawe, sam przyznał, że oglądając pojedynek na żywo, widział pierwsze trzy rundy dla Fleminasa, choć zaznaczył, że była to subiektywna ocena bez dokładnych notatek sędziowskich.
Problem szerszy niż jedna gala?
To kolejny main event KSW, w którym pojawiły się rozbieżności w punktacji. Bronder przyznaje, że temat jest analizowany, ale nie zamierza reagować pod wpływem emocji.
Musimy zachować spokój i nie kierować się tym, co piszą na X-ie.
Zaznaczył również, że sędziowanie MMA to proces, a błędy są jego częścią – szczególnie przy wprowadzaniu nowych arbitrów na najwyższy poziom.
Zobacz także: Salahdine Parnasse na gali Netflixa? Francuskie media donoszą o sensacyjnym transferze mistrza KSW
źródło & foto: YouTube / Klatka po klatce
