Szymon Kołecki nie wyklucza powrotu do KSW, ale na ten moment nie jest zainteresowany przyjmowaniem oferty, która jego zdaniem nie odzwierciedla jego wartości. Były olimpijski mistrz przyznał, że rozmowy z największą polską organizacją zakończyły się bardzo szybko, a przy okazji mocno skrytykował sposób, w jaki federacje podchodzą dziś do popularności zawodników w internecie. Kołecki jasno zaznaczył, że nie zamierza robić z siebie medialnego „pajaca” tylko po to, aby podbić swoją wartość marketingową.
Szymon Kołecki od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich zawodników sportów walki. Były mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów ma również za sobą występy w KSW, jednak jego współpraca z organizacją zakończyła się kilka lat temu. Obecnie 45-latek jest podwójnym mistrzem Babilon MMA, posiadając pasy zarówno w wadze półciężkiej, jak i ciężkiej.
W ostatnich miesiącach temat potencjalnego powrotu Kołeckiego do KSW regularnie pojawia się wśród kibiców. Sam zawodnik zdradził jednak w rozmowie z FightsportPL, że ostatnie podejście do negocjacji nie trwało długo. Według jego relacji otrzymał propozycję, którą uznał za niezadowalającą, po czym przedstawił własne warunki. Odpowiedź organizacji była krótka.
Ja drzwi nigdy nie zamykam, natomiast to, co my żeśmy prowadzili, to nawet trudno nazwać rozmowami, bo dostałem jakąś ofertę, oferta była słaba, odpisałem swoją propozycję i tylko dostałem odpowiedź po jakimś tam czasie, że nie, dziękujemy, i tyle. Także szczerze powiedziawszy, ja z KSW już kilka razy rozmawiałem, pracowałem dla nich przez dwa lata i pamiętam, kiedy KSW zależy na tym, żeby zawodnik do nich przyszedł, to potrafią to zrobić, żeby do nich przyszedł. Kiedy jest dla nich takim piątym kołem u wozu i chcą go ściągnąć z rynku, tylko żeby ten rynek gdzieś im nie burzył, to wtedy tak go traktują. Jak się zgodzi za jakieś takie słabsze pieniądze, to dobrze, a jak się nie zgodzi, to nie.
Kołecki podkreślił przy tym, że nie oczekiwał od KSW nawet podwyżki względem tego, co zarabiał podczas swojej wcześniejszej przygody z organizacją. Jego zdaniem wystarczyłoby przedstawienie warunków zbliżonych do tych, które obowiązywały go w latach 2019-2020.
A oferta była słaba w stosunku do tego, co zarabiałem w KSW kilka lat temu, bo ja nawet nie chciałem wyższych pieniędzy. Gdybym dostał taką umowę, jak miałem z KSW w roku 2019-2020, to na pewno bym przyjął tę ofertę. Ale ta była słaba, widać moja wartość mocno spadła.
„Nie będę robił z siebie małpy na drutach”
Jednym z najciekawszych fragmentów rozmowy był temat popularności zawodników w Internecie. Kołecki uważa, że sposób budowania wartości zawodnika mocno zmienił się w ostatnich latach. Jego zdaniem coraz większe znaczenie mają nie tylko wyniki sportowe, ale również zasięgi, popularność i umiejętność generowania zainteresowania w mediach społecznościowych.
Były olimpijczyk przyznaje, że nigdy nie przykładał do tego szczególnej wagi. Nie zamierza również zmieniać swojego charakteru wyłącznie po to, aby zwiększyć swoje wynagrodzenie za walkę.
I właśnie tutaj padły słowa, które mogą odbić się szerokim echem.
Ja jakby ten Internet zawsze tak trochę zostawiałem z boku i to rozumiem, natomiast ja nie będę nigdy małpą na drutach pajacującą w Internecie tylko po to, żeby wzbudzić zainteresowanie swoją osobą. Ja jestem sportowcem. Jak ktoś chce mnie oglądać, jak wygrywam swoje walki czy jak podnosiłem ciężary, to bardzo proszę. Jak będzie coś ciekawego do pokazania z mojego życia osobistego i nie będzie to sztuczne, ani naciągane, to też to zrobię. Natomiast pajaca na siłę z siebie nie będę robił tylko po to, żeby zarobić 100-200 tysięcy więcej za walkę i tyle. A mam wrażenie, że federacjom zależy dzisiaj głównie na tym, żeby jednak robić zasięgi w Internecie i obojętnie, czy robić tam z siebie durnia, czy poważnego człowieka, to zasięg jest zasięg. Ale jak mówię, ja nie robię z siebie małpy na drutach ani baby z wąsami w Internecie i tego robił nie będę.
To właśnie ten aspekt może być jednym z powodów, dla których powrót Kołeckiego do KSW nie jest obecnie prostą sprawą. Zawodnik nie zamierza bowiem uczestniczyć w medialnej grze na zasadach, które wymagają od niego sztucznego budowania kontrowersji czy internetowego wizerunku.
Kołecki uważa jednocześnie, że jego wartość powinna wynikać przede wszystkim z osiągnięć sportowych. W swoim dorobku ma przecież nie tylko karierę w MMA, ale również mistrzostwo olimpijskie, rekord świata oraz dwa medale olimpijskie. Jego zdaniem Babilon MMA znacznie lepiej wykorzystuje te osiągnięcia w promocji jego występów.
„Nie muszę brać ochłapów”
Kołecki ma świadomość, że w wieku 45 lat może nie być dla każdej organizacji najbardziej oczywistym wyborem. Z jednej strony jego nazwisko może przyciągać uwagę, z drugiej federacja musi brać pod uwagę ryzyko sportowe. Polak nie ukrywa jednak, że w swojej karierze znajdował się już w sytuacjach, w których był zestawiany z zawodnikami przede wszystkim po to, aby ci mogli poprawić swoje rekordy.
Obecnie nie zamierza jednak przyjmować każdej propozycji, jaka pojawi się na stole. Jeżeli warunki nie będą odpowiednie, woli poczekać.
Fajnie jest zarabiać pieniądze i to też trzeba sobie powiedzieć jasno, że też walczę po to, żeby zarabiać pieniądze, ale jeżeli będzie wymagało to poleczenia kilka tygodni więcej, a już pod koniec roku nie będzie jakiejś fajnej gali, to zawalczę w przyszłym roku, bo zarobiłem w życiu na tyle, że na jedzenie mi starcza i nie jestem może jakimś miliarderem, ale nie muszę brać ochłapów od niektórych federacji, które nie traktują mnie poważnie i mogę sobie poczekać na fajną walkę i fajny kontrakt.
To nie oznacza jednak, że Kołecki zamierza kończyć karierę. Zawodnik jest obecnie po artroskopii kolana i kończy rehabilitację. W rozmowie przyznał, że chciałby wrócić jeszcze w tym roku, choć ostateczna decyzja będzie zależała między innymi od tego, jak jego organizm zareaguje na powrót do mocniejszych treningów.
Babilon, KSW, a może zagranica?
Na ten moment Kołecki formalnie nie jest związany kontraktem z żadną federacją. Wstępnie rozmawiał już jednak z Tomaszem Babilońskim na temat jesiennej gali. Jednocześnie właściciel Babilon MMA nie blokuje mu możliwości występów w innych organizacjach, jeśli tylko pozwalają na to zdrowie i terminy.
To otwiera przed Kołeckim kilka możliwości. Zawodnik potwierdził również, że otrzymał zapytanie od zagranicznej organizacji, która weszła w tym roku na polski rynek i planuje kolejne wydarzenia w Polsce. Nie chciał jednak zamykać się na żadną federację.
Wśród kibiców szczególne emocje może wzbudzać potencjalny kierunek OKTAGON MMA. Kołecki przyznał, że otrzymał ofertę dotyczącą przyszłorocznych gal organizacji, a jeśli warunki okażą się interesujące, jest otwarty na taki scenariusz.
Tak, dostałem, nie jest tajemnicą, która federacja na rynek polski weszła w tym roku i chce robić kolejne gale, dostałem też od niej zapytanie co do gal przyszłorocznych, które chcą robić w Polsce i podałem oczywiście warunki. Jak będą w stanie coś ciekawego ułożyć w tym zakresie, to nie zamykam się na żadną z federacji i oczywiście mówię o federacjach sportowych.
Kołecki nadal może być problemem dla każdego ciężkiego
Warto również pamiętać, że Kołecki nie jest dziś zawodnikiem wracającym wyłącznie po to, aby dopisać sobie kilka kolejnych walk do rekordu. 45-latek pozostaje podwójnym mistrzem Babilon MMA, a jego nazwisko od dawna pojawia się w dyskusjach dotyczących potencjalnych wielkich zestawień.
Jednym z najbardziej elektryzujących scenariuszy byłoby oczywiście starcie z Philem De Friesem. Brytyjczyk od lat dominuje kategorię ciężką KSW i dla wielu kibiców Kołecki pozostaje jednym z niewielu polskich zawodników, których można sobie wyobrazić jako realne zagrożenie dla mistrza.
Na razie jednak nic nie wskazuje na to, aby do takiego pojedynku miało dojść. Kołecki nie zamyka natomiast drzwi przed powrotem do KSW. Problemem nie jest więc brak zainteresowania samą organizacją, ale przede wszystkim warunki, na jakich miałby do niej wrócić.
A po jego najnowszych słowach trudno oprzeć się wrażeniu, że jeśli KSW rzeczywiście będzie chciało ponownie zobaczyć go w swojej klatce, będzie musiało zaproponować coś więcej niż kontrakt oparty na jego internetowych zasięgach.
Zobacz także: „To nie jest sklep z zawodnikami” – Wojsław Rysiewski zdradza kulisy matchmakingu KSW
źródło: rozmowa FightsportPL z Szymonem Kołeckim | foto: Babilon MMA / Instagram

![Who’s next In The Cage [#8] – Co dalej dla Soldicia po zwycięstwie na UFC 332?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/10/Arena-MMA_-Kto-Nastepny_-8-218x150.png)

![Who’s next In The Cage [#7] – Kto następny dla Roberta Bryczka po porażce z Vieirą?](https://inthecage.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obraz-ChatGPT-29-wrz-2026-o-12_42_34-218x150.png)




















