Szymon Kołecki potwierdził, że otrzymał ofertę od organizacji KSW. Były mistrz olimpijski zdradził jednak, że na ten moment strony są dalekie od porozumienia, a federacja – jego zdaniem – nadal nie ma konkretnego pomysłu na jego osobę.
45-letni Szymon Kołecki ma za sobą świetny powrót do klatki. W marcu podczas Babilon MMA poddał Stuarta Austina, zdobywając drugi pas mistrzowski organizacji i po raz kolejny rozbudził dyskusję o potencjalnym powrocie do KSW. Kibice zaczęli zestawiać go z największymi nazwiskami organizacji – od Mameda Khalidova po zawodników czołówki wagi ciężkiej i półciężkiej.
Sam Kołecki przyznał w rozmowie z FightsportPL, że rozmowy z KSW faktycznie się odbyły.
Były rozmowy. Faktycznie spotkałem się raz z Martinem. Nawet dzisiaj rozmawialiśmy telefonicznie. Dzisiaj dostałem propozycję bez daty i bez przeciwnika. Dostałem propozycję finansową. Wstępnie powiedziałem, że raczej nie dojdziemy do porozumienia, ale jeszcze to przeanalizujemy.
„KSW chyba nie ma na mnie pomysłu”
Kołecki nie ukrywa, że największym problemem jest brak konkretnej wizji dotyczącej jego przyszłości w federacji. Były zawodnik KSW przypomniał, że sytuacja wyglądała zupełnie inaczej przy negocjacjach walki z Mariuszem Pudzianowskim.
Wydaje mi się, że KSW nie ma na mnie pomysłu. Pamiętam, jak była opcja walki z Mariuszem, to wszystko było szybko dograne. A tutaj? Może dwa razy przez ostatni rok padły jakieś nazwiska na zasadzie: „a może ten, a może tamten”. Ta oferta, która przyszła na drugie półrocze, też nie jest na ten moment satysfakcjonująca.
Kołecki podkreślił również, że w jego przypadku kluczowe są warunki finansowe, a nie sam prestiż związany z walką o pas.
Fajnie jest walczyć o pas i chętnie nawet od razu zawalczyłbym o pas w dowolnej kategorii. Ale dla mnie najważniejsze są pieniądze. Żaden pas żadnej federacji nigdy nie będzie dla mnie równy medalowi olimpijskiemu. Jestem złotym i srebrnym medalistą igrzysk. Jeśli mam się bić, to pieniądze muszą się zgadzać.
„KSW może się to po prostu nie opłacać”
Kołecki zwrócił uwagę na jeszcze jeden problem. Jego zdaniem federacja może obawiać się sytuacji, w której wszedłby do organizacji, pokonał jedno z dużych nazwisk i po jednej walce zniknął.
KSW może się moja osoba po prostu nie opłacać w takim jednowalkowym układzie. No bo co? Wchodzę, wygrywam z ważnym zawodnikiem i co dalej? Gdybym był właścicielem KSW, to sam pewnie nie chciałbym podejmować takiego ryzyka.
Były mistrz olimpijski zdradził jednak, że pojawiły się sugestie dotyczące bardziej medialnych pojedynków.
Powiedziano mi, że gdyby chodziło o jakieś duże, spektakularne walki – jak z Mamedem czy Eddiem Hallem – to wtedy można byłoby negocjować inne warunki. Ale to nie była żadna konkretna propozycja.
„Jestem gotowy do walki”
Kołecki przyznał, że spokojnie analizuje wszystkie opcje i nie zamierza podejmować pochopnych decyzji. Nadal otwartą drogę ma dla niego Babilon MMA.
Nie mam 20 lat i nie muszę walczyć pięć razy w roku. Stać mnie na to, żeby nie bić się za wszelką cenę. Jeśli będzie dobra propozycja i dobre warunki finansowe, to zawalczę. A jeśli nie, to pewnie wrócę do Babilonu pod koniec wakacji albo jesienią.
Przy okazji Kołecki odniósł się też z dystansem do potencjalnego debiutu w UFC.
Dana White jeszcze nie dzwonił, ale mógłby zadzwonić. Bardzo bym się z tego ucieszył.
Zobacz także: Szymon Kołecki z czarnym pasem BJJ. Podwójny mistrz Babilon MMA doceniony po latach pracy
źródło: YouTube / FightsportPL | foto: Marian Zubrzycki / newspix.pl
