Site icon InTheCage.pl

„Tak jak Jano, ja również mam mentalność mistrza” – Mateusz Gamrot planuje sięgnąć po czempionat wagi lekkiej UFC

„Tak jak Jano, ja również mam mentalność mistrza” – Mateusz Gamrot planuje sięgnąć po czempionat wagi lekkiej UFC

ufc.com, Twitter

Za kilka tygodni Mateusz Gamrot ponownie wejdzie do oktagonu amerykańskiego giganta. Tym razem jego przeciwnikiem będzie doświadczony Amerykanin, który pod szyldem UFC stoczył już jedenaście pojedynków – Scott Holtzman.

Zobacz także: Mateusz Gamrot potwierdza występ na kwietniowej gali UFC

Mateusz Gamrot (17-1) udzielił niedawno wywiadu portalowi Sport.pl, w którym zdradził, jak zapatruje się na nadchodzące wyzwanie. 

Ja nie podchodzę do tego tak, czy jestem faworytem czy underdogiem. Tak naprawdę nigdy się na tym nie skupiałem. Mam przeciwnika, trenuję specjalnie pod niego, szukam sparingpartnerów gabarytami podobnych do niego, z podobnym stylem poruszania się. Szukam luk – oglądam jego walki, analizuję, patrzę gdzie jest dobry, gdzie zły… Ustawiam gameplan

Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak świetnie obsadzona jest dywizja lekka w UFC. „Gamer” przyznał jednak, iż chciałby powtórzyć sukces Jana Błachowicza (27-8) i w przyszłości sięgnąć po mistrzowski pas największej organizacji MMA na świecie, zaznaczając jednocześnie, że jest w pełni świadomy tego trudnego zadania, które przed nim stoi.

Tak jak Jano, ja również mam mentalność mistrza. Byłem podwójnym mistrzem KSW, teraz przyszedłem do UFC i oczywiście chciałbym to powtórzyć, choć wiem, jakie to będzie ciężkie. Moim głównym celem jest wejście do najlepszej piątki oraz zostanie czempionem kategorii lekkiej. Wiem, że na ten moment jest to wydłużona droga, więc to jest mój długofalowy cel, który chcę osiągnąć.

Gale MMA oraz inne rozgrywki sportowe możesz obstawiać na stronie eFortuna.pl – legalnego polskiego bukmachera.

30-latek wchodził dotyczas do oktagonu UFC jednokrotnie. Miało to miejsce w październiku zeszłego roku, kiedy skrzyżował rękawice z Gruzinem, Guramem Kutateladze (12-2). Polak musiał wówczas uznać wyższość rywala, finalnie przegrywając na kartach sędziowskich. 

Źródło: sport.pl

Exit mobile version