TJ Dillashaw przeanalizował występ Iwo Baraniewskiego w pojedynku z Alonzo Menifieldem. Były mistrz UFC uważa, że Polak miał okazje do zakończenia walki, ale nie wykorzystał momentów, w których jego przeciwnik był wyraźnie naruszony.

Baraniewski kilkukrotnie zachwiał bardziej doświadczonym rywalem. Zdaniem Dillashawa właśnie wtedy powinien zwiększyć tempo i kontynuować atak w stójce.

Kilka razy nim zachwiał. Prawdopodobnie mógł go skończyć, gdyby został przy nim i zwiększył liczbę uderzeń, bo kilka razy miał go naruszonego.

Dillashaw zwrócił uwagę przede wszystkim na decyzję Polaka o przechodzeniu do klinczu lub szukaniu sprowadzenia w momentach, w których Menifield miał problemy na nogach.

Jeżeli masz kogoś naruszonego w stójce, to po co go obalać i pozwalać mu dojść do siebie, skoro możesz kontynuować atak?

Były mistrz kategorii koguciej zauważył również, że obaj zawodnicy za bardzo skupiali się na pojedynczych, mocnych uderzeniach. W przypadku Baraniewskiego większa liczba ciosów w kombinacjach mogła jego zdaniem doprowadzić do wcześniejszego zakończenia pojedynku.

Obaj rzucali zbyt mocne ciosy zamiast przygotowywać kombinacje. Menifield bardzo skorzystałby na lżejszych kombinacjach prowadzących do mocnych uderzeń albo atakowaniu głowa-korpus-głowa. Baraniewski również, gdyby utrzymał większą aktywność w momencie, kiedy go naruszył, mógł skończyć tę walkę.

Ostatecznie Menifield przetrwał trudniejsze momenty i zwyciężył po pełnym dystansie. Dla niepokonanego wcześniej Baraniewskiego była to pierwsza zawodowa porażka i jednocześnie pierwszy pojedynek, w którym musiał rywalizować przez pełne trzy rundy.

Zobacz także: Były mistrz UFC pod wrażeniem powrotu Very. „Naprawdę dobrze wyglądał”

Zródło: Jaxxon Podcast | fot: BBC, MMA Junkie