Jorge Masvidal przez lata był cenionym zawodnikiem, ale długo pozostawał daleko od statusu wielkiej gwiazdy UFC. „Gamebred” w rozmowie z Danielem Cormierem zdradził, że przełom w jego karierze rozpoczął się w momencie, gdy niemal zaczął zastanawiać się nad odejściem od MMA – a później dosłownie przeanalizował i „zaprojektował na nowo” całą swoją dotychczasową drogę.

Przed serią zwycięstw nad Darrenem Tillem, Benem Askrenem i Natem Diazem, Jorge Masvidal miał za sobą aż 16 lat zawodowej kariery. Walczył z największymi nazwiskami, zdobywał doświadczenie w UFC i Strikeforce, ale – jak sam przyznał – w pewnym momencie zaczął się zastanawiać, czy dalsza walka w ogóle ma sens.

To właśnie wtedy nastąpiła zmiana, która doprowadziła go do największego okresu w całej karierze.

„Nie jestem jeszcze skończony. Muszę to rozgryźć”

Jorge Masvidal opowiedział, że przełom nastąpił podczas udziału w programie reality show, do którego początkowo wcale nie chciał przystępować. Produkcja odcięła uczestników od telefonów, telewizji, muzyki i kontaktu ze światem zewnętrznym, a sam Masvidal spędził tam wiele miesięcy.

W tamtym momencie 33-letni zawodnik nie był nawet pewien, czy chce wracać do MMA. Miał za sobą długą karierę, problemy zdrowotne i poczucie, że jego osiągnięcia nie przekładają się na odpowiednie wynagrodzenie.

To była zmiana mentalna, zmiana całego sposobu myślenia. Byłem wtedy w reality show, w którym zabrali nam telefony, telewizję, muzykę, wszystko. Nie mieliśmy kontaktu ze światem zewnętrznym. Wcześniej byłem kontuzjowany, wracałem do zdrowia i prosiłem UFC o walkę, ale nie proponowali mi zawodników z czołowej piątki czy dziesiątki. Chcieli, żebym wziął kogoś z niższej pozycji w rankingu, a ja powiedziałem sobie, że już wystarczająco długo robiłem to w wadze lekkiej. Teraz walczę w półśredniej i chcę iść tylko do przodu. W pewnym momencie nie byłem nawet pewien, czy chcę wracać do MMA. Zrobiłem już tak wiele, a zarobki nadal się nie zgadzały. Myślałem: „Może otworzę swój klub?”. Ale cały czas wracała do mnie jedna myśl: „Nie skończyłem jeszcze z walkami. Nie skończyłem”. Miałem wtedy 33 lata i w końcu mnie to uderzyło. Pomyślałem: „Chcę walczyć i muszę to rozgryźć”.

Masvidal przeanalizował 16 lat kariery

Najciekawsza część historii dotyczy tego, co zrobił później. Jorge Masvidal wykorzystał samotność i ogromną ilość wolnego czasu, aby wrócić myślami do praktycznie całej swojej kariery.

Analizował nie tylko pojedynki, ale również obozy, treningi, sparingi i swoje zachowanie przed walkami. Szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego w niektórych momentach prezentował się znakomicie, a w innych nie był w stanie wykorzystać pełni swojego potencjału.

Miałem 16 lat danych. Wszystko, co robiłem dobrze i źle. Zacząłem więc analizować. Przed jedną walką siedziałem do późna, imprezowałem, robiłem różne rzeczy, a potem wygrałem niejednogłośną decyzją. Pomyślałem: „Dobra, skreślamy to”. Zacząłem w pewnym sensie analizować wstecz całe 16 lat swojej kariery. Przypominałem sobie najlepsze występy, najlepsze sesje sparingowe, najlepsze treningi zapaśnicze. Próbowałem wszystko ułożyć i znaleźć wzór. Nie było telewizji, radia ani kontaktu ze światem. Miałem mnóstwo czasu, który spędziłem sam ze sobą. Po prostu stworzyłem dla siebie nowy plan. Wiedziałem, że szczególnie zapaśnicy byli dla mnie problemem. Tacy zawodnicy jak Demian Maia. Pomyślałem więc: „Muszę ich eliminować. Muszę tworzyć więcej otwarć, podejmować większe ryzyko i używać większej siły, zamiast być aż tak technicznym”. Pierwszą rzeczą, o której zacząłem myśleć, było kończenie przeciwników.

Plan zadziałał. Najpierw Till, potem reszta

Nowy sposób myślenia szybko przyniósł rezultaty. Pierwszym wielkim testem dla Jorge Masvidala był pojedynek z Darrenem Tillem.

Brytyjczyk znajdował się wówczas na fali wznoszącej i wielu obserwatorów uważało go za jednego z najbardziej niebezpiecznych zawodników kategorii półśredniej. Masvidal jednak brutalnie znokautował go w Londynie, pokazując zupełnie inną wersję siebie niż tę, którą kibice oglądali wcześniej.

Później przyszedł moment, który zmienił go z cenionego zawodnika w prawdziwą gwiazdę światowego MMA.

Nokaut na Askrenie przyniósł zupełnie nowy poziom sławy

Masvidal przyznał, że nawet wcześniejsze zwycięstwa nad znanymi nazwiskami nie zmieniły jego życia w takim stopniu jak rekordowy nokaut na Benie Askrenie.

Pięciosekundowe latające kolano stało się jednym z najbardziej ikonicznych momentów w historii UFC, a „Gamebred” niemal natychmiast przekonał się, że jego pozycja zmieniła się całkowicie – zwłaszcza w rodzinnym Miami.

Mój prawdziwy moment przełomowy, kiedy zorientowałem się, że osiągnąłem kompletnie szalony poziom popularności i nie mogę już spokojnie iść do sklepu, nastąpił po walce z Benem. To było niesamowite, bo wcześniej w Miami nie byłem szczególnie rozpoznawalny. Owszem, znali mnie zagorzali fani MMA, ale kiedy jechałem do Kalifornii czy Nowego Jorku, byłem bardziej rozpoznawalny niż we własnym mieście. Dopiero po Benie wszędzie, gdzie poszedłem w Miami, ludzie wariowali. Walczyłem wtedy już od 16 lat. Walczyłem ze sławnymi zawodnikami, znokautowałem Donalda Cerrone, ale po powrocie do domu nie było wielkiej różnicy. Po Benie wszyscy mnie znali. Stacje benzynowe, bank, wszędzie słyszałem: „To ty! To ty go tak znokautowałeś!”. Pomyślałem wtedy: „To jest szalone”. To był zupełnie inny poziom popularności.

W ciągu kolejnych miesięcy Jorge Masvidal pokonał Nate’a Diaza i zdobył pierwszy w historii pas BMF, a następnie dwukrotnie stanął do walki o mistrzostwo UFC w kategorii półśredniej z Kamaru Usmanem.

Historia „Gamebreada” jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów na to, jak późny etap kariery może całkowicie odmienić pozycję zawodnika. Masvidal nie był młodym prospektem, gdy dokonał swojej największej zmiany – miał 33 lata i 16 lat doświadczenia za sobą.

Zamiast uznać, że najlepsze lata są już za nim, wykorzystał całą zgromadzoną wiedzę do stworzenia nowej wersji siebie. A później zaczął kończyć rywali.

Zobacz także: Siostra „Poatana” przed wielką szansą! Aline Pereira zmierzy się z 15 lat młodszą gwiazdą muay thai na DWCS

źródło: wywiad Jorge Masvidala dla „Daniel Cormier Show” | foto: Mike Stobe/Zuffa LLC